Jeśli szukasz informacji co zobaczyć w Hawanie, jak wesprzeć lokalną społeczność i poznać skomplikowana historię tego tego kraju, ten przewodnik poprowadzi przez najważniejsze punkty miasta.
Od wielu lat zwiedzamy kolonialne miasta Ameryki Północnej i Południowej, ale to właśnie Hawana naprawdę zawróciła nam w głowie. Żadne zdjęcia ani przewodniki nie przygotowały nas na to, co czekało na ulicach.
Z czułością wspominamy ludzi, których tam poznaliśmy. Zebraliśmy tyle historii, jedne wciąż wywołują śmiech, jak ta, gdy ktoś zapytał nas o imiona tylko po to, by nagle wyśpiewać chórem: Kristobal i Marija, cuánta manera! Inne budzą współczucie, bo spokojnie nie można słuchać o braku jedzenia i leków dla dzieci. Zadziwia to, że Kubańczycy mimo wszystko się uśmiechają, tańczą, śpiewają, handlują.
Poznaliśmy mężczyznę w starym, zielonym volkswagenie, który został naszym kierowcą i zawsze był wcześniej w umówionym miejscu. Były też dzikie przejażdżki zabytkowymi samochodami w najbardziej jadowitych kolorach, a kierowcy wyszukiwali miejsca idealne do ujęć. Zawsze ktoś nawiązywał rozmowę, a najdziwniejsze było to, że już po kilku dniach ludzie witali nas po imieniu.
Ktoś może zapytać czy to jest w porządku tak świetnie się bawić w mieście pogrążonym w skrajnej biedzie. Ja myślę, że tak. Kubańczycy kochają swoje miasto i z niego dumni. Turyści oznaczają pieniądze, dzięki nim ktoś spokojnie przeżyje miesiąc, albo dłużej. Kierowca rikszy, mała restauracja, sprzedawcy ręcznie robionych pamiątek i malowanych obrazków.
Zapraszamy, odkryj Hawanę razem z nami.
SPIS TREŚCI
Vedado – świetna baza wypadowa do zwiedzania Hawany
Vedado to nowsza dzielnica Hawany, która w latach 50- tych XX wieku była synonimem luksusu. Powstawały tu przepiękne wille Amerykanów i bogatych Kubańczyków, oraz luksusowe hotele.
Po rewolucji z 1959 roku rząd Fidela Castro przejął wiele rezydencji bez odszkodowania. Tysiące osób wyemigrowało do Miami, Madrytu czy Nowego Jorku. Niektóre z tych willi do dziś stoją samotnie i niszczeją. To stąd wyruszaliśmy codziennie na zwiedzanie Hawany. Ale uwaga, zatrzymaliśmy się tam nie ze względu na atmosferę, ale z konieczności.
Ponieważ mieszkamy w USA nie mogliśmy nocować w hotelach należących do kubańskiego rządu, a większość hoteli w Habana Vieja znajduje się na liście obiektów objętych zakazem. Amerykańskie przepisy wymagają, aby pobyt na Kubie pomagał ludziom, a nie państwowym instytucjom.
Vedado okazało się pod tym względem najprostszym wyborem, łatwo znaleźć tu prywatne casas particulares oraz niewielkie hotele. Podczas podróży byliśmy zobowiązani dokumentować wydatki: potwierdzenia noclegów, przejazdy taksówkami.

Blisko stąd do Malecón – nadmorskiej promenady ciągnącej się wzdłuż zatoki, gdzie wieczorami mieszkańcy siedzą na murku, łowią ryby i obserwują zachód słońca. Wielkie fale oceanu uderzają o skałę i oblewają spacerowiczów prysznicami. Falochron ma długość 8 kilometrów i został zbudowany na początku XX wieku.
Z promenady widać El Morro – XVI-wieczną twierdzę, która kiedyś broniła Hawany przed piratami.
Zabytkowe samochody – ikona Hawany, którą musisz zobaczyć

Pierwszy dzień w Hawanie był niezapomniany. Pod nasz uroczy hotelik podjechał pomarańczowy buick z 1957 roku, jedyny taki w całym mieście. Zajęliśmy miejsca, gruchnęła głośna kubańska muzyka, a ja zauważyłam, że oboje śmiejemy się i mamy w oczach taką ekscytację, o jaką już przestałam nas posądzać.
Mijaliśmy kolejne rezydencje, tu ambasada, tam ostatni dom, w którym mieszkała Celia Cruz. Głowa latała mi dookoła i już nie wiedziałam, czy robić zdjęcia, czy filmy, czy po prostu czuć się jak gwiazda filmowa w kabriolecie z wiatrem szarpiącym włosy. Takie to było uczucie.
Dziś część tych samochodów pełni rolę taksówek turystycznych. Godzinna przejażdżka po Hawanie kosztuje zwykle 25–30 dolarów. Dobrze utrzymany egzemplarz to na Kubie cenny towar, jego wartość może sięgać 25 tysięcy dolarów. Dla właścicieli to realne źródło utrzymania.
Te kolorowe cacka na kołach to nie tylko atrakcja turystyczna. Po rewolucji USA nałożyło embargo handlowe, a import nowych samochodów ustał niemal z dnia na dzień. Kubańczykom zostały amerykańskie auta z lat 50. Od ponad sześćdziesięciu lat te pojazdy są utrzymywane wszelkimi możliwymi sposobami. Pod maskowaną błyszczącą karoserią często kryją się silniki z rosyjskich ład, japońskich toyot.
Ciekawostka: W 2011 roku Raúl Castro zalegalizował prywatny handel używanymi samochodami. Kilka lat później Kubańczycy uzyskali możliwość kupna nowych aut w państwowych salonach bez specjalnych zezwoleń. Problemem okazały się ceny, nowe samochody kosztują wielokrotnie więcej niż w USA.
Złoty wiek Hawany – jak wyglądała Kuba przed Castro

Przed przybyciem Europejczyków wyspę zamieszkiwały plemiona Tainów i Ciboneyów. Gdy w XV wieku na horyzoncie pojawiły się hiszpańskie żagle, Kuba szybko stała się jedną z najważniejszych kolonii imperium hiszpańskiego. Statki krążące między Europą a Nowym Światem regularnie tu zawijały.
W 1898 roku wojna o niepodległość zakończyła się interwencją USA. Niepodległość była formalna, bo realny wpływ na losy wyspy szybko przejęły Stany Zjednoczone.
W latach 40. i 50. XX wieku Hawana była jednym z głównych centrów amerykańskiej mafii poza Stanami Zjednoczonymi. Bliskość Florydy, słabe instytucje państwowe i przychylność władz sprawiły, że miasto stało się zapleczem hazardu, kasyn i nielegalnych interesów.
Rząd Fulgencia Batisty, który przejął władzę w 1952 roku, otwarcie współpracował z amerykańskim kapitałem. W zamian za udziały w zyskach zapewniał ochronę prawną i policyjną.
Weekendowe loty z Miami przywoziły turystów spragnionych rozrywki. Sercem tego świata był Hotel Nacional de Cuba. Według Kubańczyków państwo działało w interesie elit i obcokrajowców, a nie własnych obywateli.

Najważniejszą postacią był Meyer Lansky, finansista Cosa Nostry. Rozwijał kasyna, kontrolował automaty do gier i miał bezpośredni kontakt z Batistą. W 1958 roku w Hawanie działało około 30 kasyn, a roczne zyski z hazardu szacowano na dziesiątki milionów dolarów.
Większość zwykłych mieszkańców żyła w biedzie, bez dostępu do podstawowych wygód. Ten kontrast był jednym z powodów, dla których rewolucja znalazła tak silne poparcie społeczne
Co zobaczyć w Hawanie: Hotel Nacional i tajemnice mafii

Hotel Nacional był miejscem spotkań i konferencji mafii, która działała także w innych hotelach i kasynach (Havana Riviera, Tropicana, Capri).
W grudniu 1946 roku odbyła się tu słynna konferencja mafijna. Ustalono wtedy podział zysków z kasyn i handlu narkotykami. Sinatra występował w tym czasie w Hawanie, co według wielu relacji zbiegło się z konferencją.
Ten świat przestał istnieć 1 stycznia 1959 roku, gdy Batista uciekł z Kuby. W ciągu kilku dni mafia opuściła Hawanę, a kasyna zostały zamknięte.
Plaza de la Revolución – jedno z najważniejszych miejsc w Hawanie

Fidel Castro i jego partyzanci walczyli w górach Sierra Maestra przez ponad dwa lata, zanim 1 stycznia 1959 roku wkroczyli do Hawany. Castro obiecał ludziom sprawiedliwość, koniec korupcji, a chłopom ziemię. Jego wizja oznaczała zmiany: nacjonalizację przemysłu, konfiskatę majątków, sojusz z Moskwą i całkowite zerwanie z Waszyngtonem.
Plaza de la Revolución to najważniejsze miejsce w historii Kuby. To stąd Fidel Castro przemawiał do narodu, a potrafił mówić naprawdę długo. Nasz kierowca wspomniał o 7 godzinach, a setki tysięcy ludzi go słuchało.
Dziś zajeżdżają tu wszystkie wycieczki zabytkowymi samochodami, a kierowcy nie mają nic przeciwko, żeby turyści robili sobie zdjęcia na ich tle za darmo. Na fasadach budynków Ministerstw wiszą gigantyczne stalowe portrety dwóch ikon rewolucji. Che Guevara i Camilo Cienfuegosa.
Capitolio symbol Hawany i punkt obowiązkowy na mapie miasta


Capitolio Nacional to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Hawany. Wzniesiony w latach 20. XX wieku, był inspirowany waszyngtońskim Kapitolem, który też już widzieliśmy.
W chwili otwarcia Capitolio był jednym z największych budynków publicznych w całej Ameryce Łacińskiej. Obecnie tu obraduje Zgromadzenie Narodowe.



W latach 40. i 50. Hawana wprost błyszczała. Miała nowoczesną infrastrukturę i dostęp do technologii, o których inne kraje regionu mogły tylko marzyć. W 1950 roku Kuba uruchomiła pierwszą telewizję w Ameryce Łacińskiej – i to w czasach, gdy w wielu miejscach świata radio wciąż było luksusem.
Capitolio idealnie wpisywało się w tę atmosferę. Monumentalna kopuła, szerokie schody i wnętrza pełne detali sprawiają, że do dziś jest jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc w Hawanie.
Gran Teatro de La Habana – elegancja i kultura w sercu Hawany



Jeśli zastanawiasz się, co zobaczyć w Hawanie, to gorąco polecam zwiedzanie Gran Teatro de La Habana.
Historia tego miejsca sięga XIX wieku, gdy działał tu Teatro Tacón – jeden z najważniejszych teatrów Hawany. Na początku XX wieku teatr został całkowicie przebudowany. Nowy gmach postawili emigranci z Galicji.
Gran Teatro stało się domem kubańskiego baletu, a jego historia jest nierozerwalnie związana z Alicią Alonso – legendarną baleriną, która tańczyła mimo postępującej ślepoty i przez dziesięciolecia kierowała Narodowym Baletem Kuby. Na tej scenie jej zespół święcił największe triumfy, tu odbywały się premiery, które przeszły do historii. Dziś teatr nosi jej imię.


Podczas wizyty czeka niespodzianka – w ramach biletu można wejść na dach. Stamtąd rozpościera się widok na Capitolio, Parque Central i okoliczne ulice.

Wystarczy jednak zejść kilka ulic dalej, poza główne place i zabytki, żeby zobaczyć zupełnie inną Hawanę. Dla mnie wciąż fascynującą, bo nawet na peryferiach stoją zabytkowe kamienice. Co to musiało być kiedyś za miasto!
Dla mieszkańców budynki są zagrożeniem, bo nie remontowane, popadają w coraz większą ruinę. Z wielką przyjemnością obejrzałam serial pt. „Cztery pory roku w Hawanie”, żeby jeszcze troche nasycić się atmosferą tego miasta.





Parque Central – co zobaczyć w okolicy Capitolio

W centrum parku stoi pomnik José Martí. Poety i rewolucjonisty, który większość życia spędził na wygnaniu, pisząc o wolnej Kubie. Wrócił w 1895 roku, żeby walczyć o niepodległość od Hiszpanii. Zginął już w pierwszej potyczce, w wieku 42 lat. Pisał.„Prawdziwy człowiek nie patrzy, po której stronie żyje się lepiej, tylko po której stronie jest obowiązek.”
Przy samym parku stoi Hotel Inglaterra, jeden z najstarszych hoteli w Hawanie, otwarty w 1875 roku. Bywali tu m.in. Winston Churchill, Federico García Lorca i Sarah Bernhardt.
Paladares i kuchnia Kuby


Wystarczyło się zatrzymać i rozglądać, żeby natychmiast pojawił się ktoś, kto próbował nas „ostrzec”. Dziewczyna na schodach teatru, mężczyźni na bocznych ulicach, wszyscy mówili : nie wchodźcie do rządowych hoteli ani restauracji, bo jedzenie jest stare, nieświeże, można się zatruć. Chodźcie z nami, pokażemy wam prawdziwą kubańską kuchnię, najlepsze jedzenie w dobrej cenie. Kto by nie zaufał? My wiele razy.
Paladares to prywatne restauracje prowadzonych przez Kubańczyków, zwykle w mieszkaniach albo na parterach kamienic. Są formą wsparcia dla lokalnych mieszkańców i konkurencja dla państwowej gastronomii. Niestety porcje były małe, nawet niedogotowanego ryżu było niewiele.
W menu najczęściej pojawiają się dania kuchni kubańskiej: ropa vieja, czyli duszona wołowina w sosie, arroz con pollo – ryż z kurczakiem, pieczona wieprzowina – cerdo asado, ryż z czarną fasolą. To smaczna kuchnia. ale przecież jakość i smak zależą od dostępu do składników, który na Kubie bywa ograniczony.
Paradoksalnie paladares są dużo droższe niż restauracje państwowe. To część smutnej rzeczywistości Hawany, prywatne lokale przenoszą koszty na klientów. Jednak ciągły głód który nam towarzyszył i ceny jak w USA, trochę ostudziły naszą chęć wspierania lokalnej gastronomii. Wspieraliśmy zwykłych ludzi na ulicy. Czasami były to pieniądze, słodycze, a czasem lekarstwa i kosmetyki. Kiedy już nic mi nie zostało, brałam szampony i mydełka hotelowe, które dostawaliśmy codziennie.
Ciężko było kupić wodę, w naszym hotelu mała buteleczka amerykańskiej oczyszczonej kranówki kosztowała $ 2,50. Zrobiliśmy zapasy w małej restauracji, to samo za $ 0,50. Dowiedzieliśmy się, że kurczaki też są amerykańskie. A ta pani po prostu poprosiła, żeby jej zrobić zdjęcie pod Floriditą.

Paseo del Prado – najpiękniejszy deptak w Hawanie

Paseo del Prado to szeroka, wysadzana drzewami aleja, wzdłuż której stoją kolorowe kamienice z przełomu XIX i XX wieku. Przez środek biegnie deptak z ławkami, fontannami i charakterystycznymi żeliwnymi lwami. To jedno z tych miejsc, które dobrze pokazują, co zobaczyć w Hawanie, gdy chce się poznać codzienne życie Kubańczyków. Turystów nie widzieliśmy, za to na ławkach siedziała młodzież, artyści sprzedawali fotografie i obrazy.

Aleja łączy Capitolio z dawnymi fortyfikacjami nad morzem, a perspektywa biegnąca w stronę wybrzeża sprawia, że Prado jest jednym z najbardziej fotogenicznych punktów stolicy.





Museo de la Revolución

Museo de la Revolución mieści się w dawnym Pałacu Prezydenckim. Nie udało nam się zwiedzić wnętrza, ale otoczenie pokazuje, jaką rolę to miejsce nadal odgrywa.
Przed budynkiem stoi czołg używany podczas inwazji w Zatoce Świń, z którego Castro dowodził obroną.
Po zwycięstwie rewolucji, Kuba szybko znalazła się poza wpływami Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie firmy opuściły wyspę, a nowa władza związała kraj politycznie i gospodarczo ze Związkiem Radzieckim. Ograniczono swobody obywatelskie i zamknięto granice.
W latach 60. i 70. z Kuby wyjechały setki tysięcy osób, głównie przedstawiciele klasy średniej i inteligencji. Ci, którzy zostali, funkcjonowali w systemie kartkowym, z ograniczonym dostępem do żywności i podstawowych towarów.
Pod koniec lat 70. gospodarka była w złym stanie, a oficjalna propaganda nikogo już nie mogła zmylić. Rosła liczba prób nielegalnego opuszczenia wyspy.
W kwietniu 1980 roku, kilku Kubańczyków wjechało autobusem na teren ambasady Peru w Hawanie, domagając się azylu. Po odmowie wydania uciekinierów Fidel Castro wycofał ochronę spod ambasady. W ciągu kilku dni na jej terenie zgromadziły się tysiące ludzi, wszyscy domagający się możliwości wyjazdu z kraju.
20 kwietnia 1980 roku Castro ogłosił otwarcie portu Mariel. Między kwietniem a październikiem Kubę opuściło około 125 tysięcy osób, które próbowały dotrzeć do Florydy łodziami rybackimi i prowizorycznymi tratwami. Wielu nie dotarło do celu.
W Miami już od lat 60. istniała Little Havana, dzielnica stworzona przez Kubańczyków, którzy uciekli po rewolucji Castro. Uchodźcy z 1980 roku dołączyli do tej społeczności. Little Havana istnieje do dziś i można tam poczuć atmosferę Hawany.
Habana Vieja – najpiękniejsza kolonialna część Hawany

Habana Vieja to najstarsza część miasta, która trafiła na listę UNESCO w 1982 roku.
Jej historia sięga odkrycia Ameryki. To właśnie na Kubie w 1492 roku Krzysztof Kolumb po raz pierwszy stanął na ziemi Nowego Świata, choć samą Hawanę założono dopiero w 1519 roku.
Od tego momentu miasto stało się jednym z najważniejszych portów w całych Karaibach, przez zatokę przechodziło srebro z Ameryki Południowej. Miasto szybko się bogaciło, a ślady tego bogactwa widać do dziś w architekturze, nawet jeśli wiele budynków nosi już wyraźne ślady czasu.
Sercem dzielnicy jest system czterech głównych placów. Kolorowe fasady kamienic, balkony i kawiarniane stoliki sprawiają, że jest jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc w Hawanie.
Jeśli zastanawiasz się, co zobaczyć w Hawanie, to właśnie Habana Vieja daje najpełniejszy obraz miasta. Kolonialna przeszłość, ślady dawnego bogactwa i późniejszego upadku są tu widoczne na każdym kroku.
Plaza de Armas

Plaza de Armas to najstarszy plac Hawany, założony w XVI wieku, tuż po tym, jak Hiszpanie postanowili, że to tutaj będzie ich karaibska stolica. Przez kolejne stulecia to właśnie stąd rządzono miastem, a Hawana stała się jednym z najbogatszych portów imperium.
W 1762 roku brytyjska flota obległa miasto. Hiszpański gubernator koordynował obronę właśnie z tego placu, ale ostatecznie musiał się poddać. Anglicy przejęli kontrolę nad kluczowym punktem Karaibów, ale rządzili tylko 11 miesięcy, wymienili Hawanę na Florydę.
Dziś w centrum placu stoi pomnik Carlosa Manuela de Céspedesa – bohatera niepodległości. Za czasów kolonialnych stał pomnik króla Hiszpanii. Kubańczycy po odzyskaniu wolności zamienili monarchę na swojego człowieka.


Tuż obok rośnie ceiba – święte drzewo, pod którym podobno odprawiono pierwszą mszę. Przy nim stoi El Templete, mała kaplica z obrazami przedstawiającymi założenie miasta.

Pod arkadami wokół placu rozkłada się największy targ książek w Hawanie, stare mapy, przedrewolucyjne wydania, zdjęcia. Miejsce, gdzie przeszłość wciąż jest na wyciągnięcie ręki.
To tu spotkaliśmy grupę mężczyzn, którzy z wielkim zaangażowaniem przeprowadzili mini wywiad: jak macie na imię, skąd jesteście. Zanim się połapaliśmy, co się dzieje, wyciągnęli jakieś instrumenty i zaśpiewali – „Cristóbal y María, cuánta ñamera”. To było tak nieoczekiwane, że nie moglismy przestać się śmiać.
Plaza de la Catedral w Hawanie

Nad placem góruje La Catedral San Cristóbal. Budowę rozpoczęto w 1748 roku przez jezuitów, ale potem król Hiszpanii wygnał zakon. Asymetryczne wieże katedry to efekt błędu architekta, który pomylił wymiary.
Ciekawa historia zaczyna się w 1796 roku, kiedy szczątki Krzysztofa Kolumba, które wcześniej spoczywały w Santo Domingo przywieziono do Hawany. Przez ponad sto lat znajdowały się za ołtarzem głównym.
Pisałam o Santo Domingo i okrutnych wyczynach Kolumba.
A potem zrobiło się dziwnie. W 1877 roku, robotnicy remontujący katedrę w Santo Domingo odkryli ukrytą urnę z napisem „Sławny i Wzniosły Mąż Don Krzysztof Kolumb”. Czyje zatem prochy były w Hawanie?
Hiszpanie zignorowali to odkrycie i 1898 roku, kiedy stracili kontrolę nad Kubą, w pośpiechu zabrali szczątki do Sewilli, gdzie są do dziś. Szczątki z Santo Domingo zostały na miejscu.
Hiszpania i Dominikana twierdzą, że mają prawdziwe szczątki odkrywcy. Testy DNA z 2006 roku potwierdziły autentyczność szczątków w Sewilli, ale nie rozwiązały zagadki całkowicie.
Pałace wokół katedry pokazują kolonialne bogactwo.

Palacio del Marqués de Arcos. Ostatni właściciele wyjechali do Madrytu w latach 60., zabierając tylko rodzinne portrety. Dziś działa tu urząd pocztowy.
W Palacio del Conde Lombillo hrabina María Josefa Lombillo prowadziła salon literacki, w którym bywał José Martí. Po rewolucji straciła majątek i została nauczycielką hiszpańskiego w Miami.
Palacio de los Marqueses de Aguas Claras należał do Francisco de Arango, filozofa oświecenia i jednocześnie jednego z największych handlarzy niewolników na Kubie. Dziś mieści się tu restauracja El Patio.
Palacio del Conde de Casa Bayona. Rodzina uciekła z Kuby w 1898 roku. Obecnie działa tu muzeum sztuki kolonialnej.
Plaza de San Francisco

Plaza de San Francisco leży tuż przy dawnym porcie i od wieków była jednym z najbardziej ruchliwych miejsc Hawany. To tutaj krzyżowały się drogi kupców, marynarzy i urzędników kolonialnych, a plac pełnił funkcję handlowego zaplecza miasta.
Nad placem dominuje Basílica Menor de San Francisco de Asís z charakterystyczną wieżą, która przez stulecia była jednym z punktów orientacyjnych dla statków wpływających do portu. Dawny klasztor franciszkanów należał do najważniejszych instytucji religijnych kolonialnej Hawany. Dziś bazylika znana jest głównie jako sala koncertowa, ceniona za wyjątkową akustykę.
Jest tu także ławeczka z Fryderykiem Chopinem, a Kubańczycy dobrze wiedzą kim był. Dowiedzieliśmy się też, że po pielgrzymce Jana Pawła II, pozwolono Kubańczykom na praktyki religijne, od tej pory przestały być problemem.
Calle Compostela




Tuż obok Plaza de San Francisco de Asís zaczynają się jedne z najbardziej fotogenicznych uliczek Starej Hawany. Wąska Calle Compostela, z pastelowymi fasadami, balkonami z kutego żelaza i widoczną w tle wieżą Convento de Belén, pokazuje codzienny rytm miasta i kolonialną architekturę, która tworzy La Habana Vieja.
Plaza Vieja

Plaza Vieja dziś to jeden z najlepiej odrestaurowanych placów w Habana Vieja. Powstał w XVI wieku jako plac handlowy, przez wieki odbywały się tu targi, fiesty i miejskie zgromadzenia.

Buena Vista Social Club, rytmy Hawany

W połowie lat 90. grupa doświadczonych kubańskich muzyków nagrała w studiu w Hawanie muzykę, którą grali przez całe życie. Tak powstał album Buena Vista Social Club, wydany w 1997 roku.
Płyta zdobyła ogromną popularność, przyniosła muzykom nagrodę Grammy i sprawiła, że o ich historii usłyszał cały świat. Do tego film dokumentalny pokazał jak wyglądała kubańska scena muzyczna tamtych czasów.
Najbardziej rozpoznawalnym utworem stał się „Chan Chan”, który otwiera album.
Wybraliśmy się na wieczorny koncert do Legendarios del Guajirito, miejsca znanego z występów inspirowanych Buena Vista Social Club.

To niewielki lokal w centrum miasta, gdzie muzycy grają dla publiczności. Chcieliśmy usłyszeć tę muzykę na żywo i poczuć jej rytm, było wspaniale. Szczególnie wzruszający moment był po odsłonięciu kurtyny, kiedy cały zespól zaśpiewał „Chan Chan”.
Hawana śladami Ernesta Hemingwaya
Hemingway spędził w Hawanie ponad 20 lat. To tutaj pisał, spotykał się z przyjaciółmi i obserwował codzienność miasta. To naturalne, że zwiedzając Hawanę, wielokrotnie trafia się na miejsca z nim związane.
Podczas mojego pobytu odwiedziłam wszystkie najważniejsze punkty: Hotel Ambos Mundos, jego dom Finca Vigía, bary Floridita i Bodeguita del Medio oraz rybacką wioskę Cojímar. To świetna trasa dla każdego, kto chce zobaczyć Hawanę. Hemingway mieszkał tu, pisał i zostawił po sobie żywą pamięć.
El Floridita i Hemingway, co zobaczyć w Hawanie poza zabytkami

Jeśli zastanawiasz się, co zobaczyć w Hawanie poza placami, muzeami i kolonialną architekturą, warto odwiedzić El Floridita. To bar działający od 1817 roku, który specjalizował się w koktajlach i stał się jednym z symboli miasta.
Hemingway bywał tu regularnie od lat 30. XX wieku. Przychodził sam lub z przyjaciółmi, siadał przy barze i zamawiał daiquiri bez cukru, z podwójną porcją rumu i dodatkiem limonki oraz soku z grejpfruta. Pił wersję wytrawną, bo chorował na cukrzycę.
Za barem stał wtedy Constantino Ribalaigua Vert, nazywany „Wielkim Constantino”, który dopracował wersję drinka znaną dziś jako Daiquiri Floridita lub Papa Doble, przygotowuje się go w blenderze, a nie w shakerze.
Obecność Hemingwaya w El Floridita jest dobrze udokumentowana. Zachowały się relacje pracowników baru, wzmianki w biografiach pisarza oraz archiwalne zdjęcia. Przy barze stoi dziś jego brązowy posąg w naturalnej wielkości, ustawiony dokładnie w miejscu, w którym zwykle siadał.


Usiadłam i ja jak najbliżej posągu i to był wielki błąd. Całe wycieczki ustawiały się naprzeciwko mnie i Hemingwaya, żeby zrobić zdjęcie. Zamiast pić swoje daiquiri, musiałam na zmianę się odsuwać, albo robić zdjęcia komuś. Uciec nie było gdzie, bo miejsca zapełniają się błyskawicznie. Chociaż Kubańczycy deklarują, że lubią Polaków, a Rosjan nie, to tych ostatnich spotykaliśmy bardzo często, a ich przewodnicy mówili doskonale po rosyjsku.
Przepis na Papa Doble – wersja Hemingwaya
Składniki:
- 2 pełne szklanki kruszonego lodu
- 120 ml białego rumu (podwójna porcja)
- 15 ml świeżo wyciśniętego soku z limonki
- 30 ml świeżego soku z grejpfruta
Sposób przygotowania:
- Do blendera wrzuć kruszone lody.
- Dodaj rum, sok z limonki oraz sok z grejpfruta.
- Blenduj przez 20–30 sekund, aż powstanie gładka, lodowa konsystencja.
- Przelej do schłodzonego kieliszka koktajlowego.
Ciekawostka: W menu El Floridita dziś często zmniejszają ilość rumu do 60 ml, dostosowując drinka do współczesnych gości. Oryginalna wersja pisarza była zdecydowanie mocniejsza!
La Bodeguita del Medio – klimat starych uliczek Hawany

La Bodeguita del Medio to niewielki bar w sercu Hawany, znany przede wszystkim z mojito. Działa od 1942 roku i od początku przyciągał artystów, muzyków i pisarzy. Hemingway bywał tu regularnie, ale rzadziej niż w El Floridita, przychodził na mojito, które uznawał za najlepsze w mieście.

Na ścianach baru widać setki podpisów gości z całego świata. Wśród nich jest też cytat przypisywany Hemingwayowi: „My mojito in La Bodeguita, my daiquiri in El Floridita”. Napis pojawił się na ścianie już po śmierci pisarza, więc nie ma pewności, czy to dokładne słowa, ale dobrze oddają jego zwyczaje.



Uliczka prowadząca do La Bodeguita del Medio należy do najbardziej fotogenicznychw Hawanie. Kolorowe fasady kamienic, muzycy uliczni, charakterystyczne balkony i światło padające między budynkami tworzą typowy obraz starego miasta.
Przepis na mojito z La Bodeguita del Medio
Przygotowanie zaczynamy od włożenia 8–10 świeżych listków mięty do wysokiej szklanki. Następnie dodajemy 15 ml syropu cukrowego (lub łyżeczkę cukru trzcinowego) oraz sok z połówki limonki. Składniki należy delikatnie przygnieść tłuczkiem – mięta powinna uwolnić swój aromat, lecz nie może się rozpaść.
Kolejnym krokiem jest napełnienie szklanki kruszonym lodem. Wlewamy 60 ml białego rumu, a następnie uzupełniamy wodą gazowaną niemal po brzegi. Całość mieszamy łyżką, wykonując ruchy od dna do góry. Na koniec ozdabiamy drinkiem gałązką świeżej mięty. Mojito najlepiej smakuje, gdy podajemy je natychmiast po przygotowaniu .
Hotel Ambos Mundos – pokój 511

Jeśli ktoś szuka informacji o tym, co zobaczyć w Hawanie, to prędzej czy później trafi na Hotel Ambos Mundos. Stoi w otoczeniu kolonialnych placów, zabytków i charakterystycznych kolorowych kamienic. Z dachu hotelu roztacza się panoramiczny widok na dachy starego miasta, port i Zatokę Hawany.
Hotel Ambos Mundos był pierwszym miejscem pobytu Ernesta Hemingwaya na Kubie. W latach 1932–1939 regularnie wracał do pokoju 511, który traktował jako tymczasowy dom i miejsce pracy.



Hemingway cenił hotel za prostotę i warunki do pisania. W pokoju 511 ukończył „Śmierć po południu”, rozpoczął pracę nad „Zielonymi wzgórzami Afryki” i powieścią „Mieć i nie mieć”.
Dziś funkcjonuje tu niewielkie muzeum z prostym wyposażeniem: biurkiem, maszyną do pisania i archiwalnymi fotografiami. Można go zwiedzać codziennie w godzinach 9:00–17:00 za 10 USD. Co roku hotel organizuje konkurs na największe podobieństwo do Hemingwaya.
Jeden z menagerów hotelu porozmawiał z nami na temat sytuacji w kraju. Cała załoga zarabia $15 miesięcznie. Jego ojciec był kiedyś wysoko postawionym wojskowym i rodzina mieszkała w Vedado. Bardzo go interesowała sytuacja w Europie.
Finca Vigía – najważniejszy dom Hemingwaya pod Hawaną


Ernest Hemingway kupił Finca Vigía w 1940 roku i przez kolejne lata traktował ją jako swoje najważniejsze miejsce do pracy. Razem z Mary Welsh, swoją czwartą żoną, mieszkali tam około 14 lat. To właśnie w tym domu powstały m.in. Komu bije dzwon, Stary człowiek i morze oraz liczne opowiadania.
Mary opuściła Kubę jeszcze przed śmiercią męża i nie mogła już wrócić z powodu sytuacji politycznej. Po śmierci Hemingwaya w 1961 roku większość jego rzeczy została na swoim miejscu.

W 1962 roku posiadłość otwarto jako muzeum. Władze dbały o jej utrzymanie, bo Hemingway należał do nielicznych Amerykanów, których na Kubie darzono sympatią, mimo napiętych relacji z USA.
W 2002 roku powstała amerykańsko‑kubańska fundacja, która zajęła się ratowaniem domu. Jej założycielką była wnuczka redaktora i bliskiego współpracownika Hemingwaya.


Dzięki jej działaniom zabezpieczono budynek, a łódź Pilar przeniesiono do osobnego pawilonu. Muzeum ogląda się z zewnątrz, przez otwarte okna i drzwi.
Cojímar – wioska rybacka z książki „Stary człowiek i morze”

Cojímar to niewielka wioska rybacka na wschód od centrum Hawany. Ernest Hemingway regularnie przyjeżdżał tu w latach 40. i 50., spędzając czas wśród rybaków i wypływając na połowy u wybrzeży Kuby. Z tych obserwacji powstał „Stary człowiek i morze”. Jak pisał: „Nie chodzi o to, żeby wygrać, ale żeby walczyć”, słowa, które można odczytywać jako drogowskazy w codziennym życiu.
W porcie cumowała jego łódź Pilar, a kapitanem przez wiele lat był Gregorio Fuentes, bliski współpracownik i przyjaciel pisarza. Hemingway znał miejscowych rybaków, brał udział w zawodach wędkarskich i spędzał czas w tutejszych barach i restauracjach.
Jednym z takich miejsc jest La Terraza de Cojímar, działająca od lat 20. XX wieku, gdzie wiszą zdjęcia i pamiątki przypominające o jego pobytach.
Na niewielkim placu nad wodą stoi pomnik Hemingwaya, to inicjatywa lokalnych rybaków, którzy pamiętali pisarzać.

Wioska nie przypomina centrum Hawany, są za to łodzie, niskie domy i spokojny rytm dnia. To właśnie ten spokój i autentyczność uczyniły Cojímar inspiracją dla jednej z najważniejszych powieści Hemingwaya.
Cristo de La Habana

Kolejnym punktem, który koniecznie trzeba zobaczyć w Hawanie, jest Cristo de La Habana. To 20‑metrowa statua Jezusa, stojąca na wzgórzu przy wejściu do portu w Hawanie. Została zbudowana w latach 50. XX wieku, a autorem projektu był kubański rzeźbiarz Jilma Madera.

Figura jest skierowana w stronę morza, a ręce rozłożone w poziomie sprawiają wrażenie, że trzyma coś w dłoniach. Wygląda jak Latynos z miejscem na mojito i cygaro. Stąd rozciąga się panoramiczny widok na miasto, port i Zatokę Hawany.

Wymagania wjazdowe na Kubę dla obywateli Polski
Na widok polskiego paszportu, odsunięto mnie na bok bez żadnego wyjaśnienia. W tym czasie przeszła cała kolejka oczekujących. W końcu się pojawił się urzędnik – dzieciak raczej – który najpierw zajął się swoim telefonem, po czym bez słowa komentarza zwrócił mi paszport. Nasze bagaże musiały także przejść przez dodatkową kontrolę na skanerze. W drodze powrotnej nie było żadnego problemu.
Do wjazdu na Kubę jest potrzebny paszport ważny co najmniej 6 miesięcy od daty przylotu. Wymagana jest również wiza turystyczna – od 2026 roku obowiązuje wyłącznie e‑Visa, którą można uzyskać online.
Każdy podróżny musi wypełnić formularz D’Viajeros, dostępny online na 72 godziny przed przylotem; po wysłaniu otrzymasz kod QR wymagany przy odprawie.
Obowiązkowe jest również ubezpieczenie zdrowotne obejmujące koszty leczenia i hospitalizacji. Celnicy mogą poprosić o okazanie środków na pobyt. Warto wiedzieć, że karty płatnicze z Polski zwykle nie działają na Kubie, dlatego dobrze mieć gotówkę w USD lub EUR do wymiany na miejscu.
Oficjalne źródła:
MSZ RP – Kuba: https://www.gov.pl/web/kuba/informacje-dla-podrozujacych
e-Visa Kuba: https://evisacuba.cu/en/inicio
Formularz D’Viajeros: https://dviajeros.mitrans.gob.cu/inicio
Czy podróż na Kubę uniemożliwia wjazd do USA dla obywateli Polski?
Po wizycie na Kubie nie można już skorzystać z programu bezwizowego ESTA. Decyzja władz USA z 2021 r. spowodowała, że pobyt na Kubie wyłącza z procedury uproszczonego wjazdu.
Program ESTA: https://esta.cbp.dhs.gov/
To jednak nie zamyka drogi do USA. Zmienia się jedynie ścieżka formalna: zamiast ESTA konieczna jest tradycyjna turystyczna B1/B2.
Standardowy proces obejmuje wypełnienie formularza DS-160, uiszczenie opłaty konsularnej, umówienie się na rozmowę w ambasadzie lub konsulacie oraz dostarczenie wymaganych dokumentów.
Najczęstsze przyczyny odmowy wizy to braki w dokumentach, wątpliwości co do zamiaru powrotu do kraju po wygaśnięciu wizy, a nie sama wizyta na Kubie.
Co zabrać na Kubę, żeby pomóc mieszkańcom
Ludzie proszą o paracetamol, bo brakuje podstawowych leków, apteki z pustymi półkami, to przerażający widok. Warto zabrać ze sobą jak najwięcej medykamentów. Często pytali nas o szampony, pasty do zębów i mydło.
Na Kubie nadal funkcjonuje państwowy system kartkowy – który ma zapewniać obywatelom dostęp do podstawowych produktów spożywczych i higienicznych po niskich cenach. Na kartki można niewielkie ilości ryżu, fasoli, cukru, jaj czy mydła, jednak te przydziały pokrywają jedynie część potrzeb. Mieszkańcy są zmuszeni do stania w długich kolejkach, by zdobyć cokolwiek.
Dostawy są opóźnione, a pasta do zębów czy inne artykuły higieniczne, bywają niedostępnych przez całe miesiące. Nawet podstawowe rzeczy stały się rzadkim dobrem, dlatego mają znacznie większą wartość niż sama gotówka.
Zakończenie
Ta trasa pozwala zobaczyć najważniejsze miejsca, ale też zrozumieć rytm miasta i jego duszę. Hawanę trzeba zobaczyć na własne oczy, pospacerować po kolorowych uliczkach, wypić daiquiri w El Floridita, porozmawiać z ludźmi, posłuchać muzyki, bo żaden film, ani zdjęcia tego nie pokażą. Mam jednak nadzieję, że chociaż trochę podpowiedziałam Wam co zobaczyć w Hawanie.
Hawana zaskoczy pięknem odrestaurowanych zabytków, czasem czarem starych fasad, a czasem po prostu otwartością ludzi, którzy chętnie opowiedzą swoją historię.
7 komentarzy
Kuba to jak kraina zatrzymana w czasie! Piękna, nawet tam, gdzie widać już zniszczenie i ruinę. Wspaniałe zdjęcia pomagają poczuć atmosferę tego miejsca. Ludzie serdeczni, otwarci, pogodni mimo biedy….Czy ci ludzie chcą jakiejs radykalnej zmiany, nawet gdyby przynieść ją miał obecny zbawca całego świata – prezydent DT? Czy raczej wolą swoją biedę, byleby nikt im sie nie wtrącał? Bo on na pewno spróbuje. Słyszałam o buńczucznych zapowiedziach na ten rok. Dobrze, że udało Wam sie dotrzeć tam zanim sie cos zmieni. Bo choćby i na lepsze, to przecież jakims kosztem.
Pozdrawiam gorąco z zimowego Podkarpacia!:-))
Hawana do tej pory mi się śni, ale nie tylko budynki, ludzie bardzo chętnie nawiązują kontakt, są tacy otwarci i inni, naturalni. Oni szczerze, ale z godnością opowiadali jak bardzo ciężko się żyje. Najbardziej mną wstrząsnęła historia pewnej kobiety, która próbowała zdobyć leki dla wnuków, cokolwiek. Mała dziewczynka mnie uścisnęła nieoczekiwanie, jak zobaczyła, że mama dostała pieniądze na jedzenie dla mnie. Dlatego uważam, że tak, wszystko im jedno w jaki sposób, ale niech ta bieda się w końcu skończy. Tak komary przenoszą wstrętne choroby, nie ma żadnych leków, a paprać się może nawet 3 miesiące, też oddaliśmy nasze zapasy. Jak obalą reżim, to nie będzie embargo. Przyjadą turyści z USA, przypłyną statki turystyczne, wiesz, że kraje karaibskie dostają 2 miliony dolarów za pozwolenie na przybicie do portu? To oznacza polepszenie sytuacji. Połowa karaibskich wysepek do kogoś należy, na holenderskich mooga studiować w Holandii i dostają pomoc, nie wiem jak na francuskich, ale turystyka ich utrzymuje. Portoryko też świetnie wygląda, a jest terytorium zależnym USA. Skoro połowa Kuby uciekła na Florydę, to chętnie by zakończyli ten cały cyrk, który służył wszystkim, tylko nie ludziom. Tak myślę. Ściskam Oleńko. Okropnie brakuje mi Star, która potrafiła celnie wszystko podsumować.
Wobec tego należy życzyć Kubańczykom by ich gehenna jak najszybciej sie zakończyła. Jakkolwiek, byleby mogli znowu żyć jak ludzie…
Ach, Star….Też mam to samo uczucie. Pusto bez Niej i ta pustka nie znika, nie maleje…Jako i tęsknota za Nią…Naprawdę świeciła nam jak gwiazda swoja mądroscią, odwagą, celnością wypowiedzi, szczeroscią, przenikliwością i nieudawaną zyczliwością….Czasem sobie myślę, a co Star powiedziałaby na to, co sie dzieje? A potem przykrosć i smutek, bo już nigdy…
Ech, Marylko. Też ściskam cię mocno, z westchnieniem….
Czasami wyobrażam sobie, że nie odeszła, tylko się schowała i obserwuje, żeby nagle krzyknąć – a kuku! Czekałam na jej polityczne teksty, wiedziałam, że potrafi przefiltrować to co nieważne. Brakuje jej bardzo, chociaż bywała też irytująca, ale przez to tak bardzo ludzka. Nauczyłam się od niej kilku ważnych rzeczy. Potrafiła objechać za udzielanie rad, cenna lekcja. Żal, że za mało z nią rozmawiałam. Czasami włącza się introwertyzm, a czasami jakiś rodzaj fobii społecznej i uciekają ważne chwile. Jak to dobrze, że Ty jesteś Oleńko, poznałam Cię u Star. Ściskam serdecznie kochana.
I wzajemnie, Marylko…Dobrze, że jesteś!♥
Świetny, bardzo poruszający wpis. Czuć, że to była podróż do ludzi, a nie tylko do atrakcji z przewodnika. Ten kontrast między trudną codziennością a radością i otwartością Kubańczyków zostaje w głowie na długo. No i pięknie pokazane, że mądra turystyka naprawdę może mieć znaczenie. Po takim tekście Hawana wskakuje na moją listę marzeń.
Dziękuję pięknie i polecam gorąco. Niepowtarzalna wyspa, kultura i zabytki.