Home KaraibySaint Pierre na Martynice i wulkan Pelee

Saint Pierre na Martynice i wulkan Pelee

przez Maria

W Saint Pierre na Martynice pojawiła się kiedyś obłąkana z miłości Adele Hugo. Céline Álvarez Baa Była niewolnica – Celine Álvarez Baa – przywiozła ją z Barbadosu. Zaniedbana dziewczyna błąkała się po ulicach, narażona na zaczepki i kpiny.

milosc adeli H

Celine uwierzyła, że Adele jest córką Wiktora Hugo – autora “Nędzników” – najsłynniejszego pisarza tamtych czasów. Podyktowała do niego list, ponieważ sama pisać nie umiała, a potem odwiozła nieszczęsną kobietę do Francji. 

42-letnia Adele resztę życia spędziła w szpitalu psychiatrycznym, czyli długo, bo umarła w wieku 85 lat. W 1975 roku powstał film na bazie pamiętników i listów Adele, z  Isabelle Adjani pt. “Miłość Adeli H”. 

Kiedy Adele poznała porucznika Alberta Pinsona w 1854 roku, miała 24 lata. Szaleństwo zaczęło się kiedy mu się znudziła. Rozrywkowy hazardzista szukał już nowych wrażeń. Pojechała za nim do Kanady, kłamiąc w listach do rodziny, że została jego żoną. Godzinami włóczyła się po ulicach wypatrując ukochanego, udawała ciążę i zasypywała go listami,

  W 1866 roku  Pinson przeniósł się na Barbados, a w ślad za nim ruszyła Adele. Kiedy Pinson wrócił po 3 latach do Anglii i się ożenił, biedna Adele została na Barbadosie. Bez kontaktu z rodziną, zatraciła się w swojej chorobie całkowicie.

Wcześniej jej 19-letnia siostra utopiła się w Sekwanie razem  z mężem. Byli pół roku po ślubie. To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło całą rodziną, a Adele wpędziło w chorobę.

Wulkan Pelee

martynika 1

Małe miasteczko Saint Pierre na Martynice leży u stóp wulkanu Montagne Pelee ( Łysa Góra).

Wsiadamy do busa i czekamy. Nie ma rozkładu jazdy, pojedzie jak się napełni. Najbardziej precyzyjna informacja podaje, że kursuje  raz na godzinę. A potem można jechać i jechać i podziwiać, czasami udaje się zrobić zdjęcie przez okno.

W 1635 roku, sto lat po odkryciu wyspy przez Kolumba, zakotwiczył tu Pierre d’Esnambuc z setką ludzi, żeby zdobyć ziemię w imieniu Królestwa Francji.

Łagodna i głęboka zatoka była idealna dla statków. Rdzenni mieszkańcy – Indianie Kalinas – mamieni darami i obietnicami pozwolili Francuzom na osiedlenie się na północy wyspy. Jednak Francuzi zaczęli się panoszyć i podbijać całą wyspę. Część Indian uciekła na Dominikę i Saint Lucię

Legenda głosi, że po 4 latach stawiania oporu ostatni bojownicy popełnili samobójstwo skacząc z klifu, żeby uniknąć zniewolenia lub śmierci z rąk kolonizatorów. Na pamiątkę tego wydarzenia stoi wielki kamień nazywany “Grobem Karaibów”.

Saint Pierre zaczął się rozwijać dynamicznie się na początku XVIII wieku i stał się ważnym portem. Handlowano cukrem, kakao, kawą, bawełną, ale także niewolnikami do pracy na polach trzciny cukrowej. Powstawały piękne budynki, ogromny teatr na 800 osób, a o mieście mówiono “Mały Paryż”, czyniąc z niego kulturalną stolicę francuskich Antyli.

Tak było do tragicznego dnia, kiedy 8 maja 1902 roku w wyniku wybuchu wulkanu zginęło blisko 300 tys. osób.

Saint Pierre na Martynice1
Saint Pierre na Martynice5

Ciekawe czy na sprzedaż, zastanawialiśmy się. Od jakiegoś czasu wspinaliśmy się wąską uliczką,  a pot spływa karaibską kaskadą po plecach.  Właściciel kokosów wyszedł z domu widząc gapiów. Odpiłował czubki dwóch dorodnych sztuk i nie chciał żadnych pieniędzy.

Saint Pierre na Martynice6

Widoki za które warto tracić oddech

Saint Pierre na Martynice widoki
Saint Pierre na Martynice cmentarz2

Ponad miastem jest piękny, francuski cmentarz. Nie spieszy mi się do wiecznego spoczynku, ale  westchnęłam, że pięknie tu i wyjątkowo.  Gąszcz bambusów.

bambusy matrtynika 1

Powoli wyłaniają widoki wywołujące bezwiedne okrzyki.  

Saint Pierre na Martynice7
martynika san pierre 5
Saint Pierre na Martynice8

Jest nagroda, nieprawdopodobnie piękny widok. Mimo zmęczenia czujemy radość.

Saint Pierre na Martynice9
Saint Pierre na Martynice2

Ten budynek jest wierną rekonstrukcją Izby Handlowej sprzed wybuchu wulkanu, dzieło francuskiego architekta. Chciał odtworzyć świetność dawnego Saint Pierre.  

martynika san pierre 1
Saint Pierre na Martynice3

Wybuch wulkanu Pelee na Martynice

Zaczął się budzić w styczniu 1902 roku. Rolnicy pracujący na zboczu wyczuli zapach siarki. Znaleziono wiele martwych zwierząt. Nastąpiła pierwsza mała erupcja, jednak nikogo to nie wystraszyło. Wysłana komisja zauważyła, że krater uważany za wygasły, był wypełniony wrzątkiem. Rzeki spływające z wulkanu  wystąpiły z brzegów i spadł deszcz pumeksu. Mieszkający w pobliżu ludzie uciekli do Saint Pierre, leżącego 7 km od wulkanu.

Pochodzący z Neapolu kapitan statku powiedział, że gdyby Wezuwiusz wyglądał tak, jak ta góra, natychmiast by uciekał. Tak zrobił, mimo, że statek nie był napełniony do pełna i straszono go karami. Na ulicach Saint Pierre pojawiła się plaga mrówek, stonóg i setki jadowitych grzechotników, które uciekały z wulkanu. Od ich jadu zginęło 50 osób i wiele zwierząt.    

Wyjątkowe zdjęcie, bo na chwilę chmury przestały przesłaniać szczyt.  

Saint Pierre na Martynice wulkan pelee 1

5  maja sześciometrowa lawina błotna zniszczyła fabrykę cukru. Wybuchła panika, około 2 tys. mieszkańców opuściło miasto, ale kilka tysięcy przybyło z pobliskich wiosek. Mimo tego komisja uznała, że nie ma zagrożenia, bo ziemia już się wyszalała. Zbliżała się druga tura wyborów do Zgromadzenia Narodowego, pierwsza nie wyłoniła zwycięzców.  

Burmistrz chcąc uspokoić ludzi, przybył z rodziną do miasta. Władze chciały zatrzymać wyborców za wszelką cenę, nawet zablokowano drogi.

Wybuch o indeksie 4, w siedmiostopniowej skali, spowodował największa katastrofalną erupcję XX wieku.

8 maja wulkanem wstrząsnęły trzy silne wybuchy, chmura pyłu przesłoniła niebo w promieniu 80 km. Lawina pędząca z prędkością 670 km/h dotarła do zabudowań w ciągu minuty. 

Saint Pierre zostało całkowicie zniszczone, a wybuchy w gorzelniach i magazynach rumu dopełniły nieszczęścia. Liczba ofiar jest szacowana między 28-40 tysięcy. Dwukrotnie więcej niż w Pompejach.

martynika wulkan pelee

Ocaleni z wybuchu wulkanu w Saint Pierre

Ocalało tylko troje ludzi. Szewc przebywający za miastem, mimo, że ciężko poparzony, zdołał uciec.  Havivra, młoda dziewczyna, która szła właśnie do cukierni. Kiedy zobaczyła wrzącą lawę, wsiadła na łódź brata i schroniła się w grocie. Usłyszała syk, kiedy chmura wulkaniczna zetknęła się z morzem. Wyłowiono ją dryfującą i nieprzytomną dwie mile od brzegu.  

 „Zobaczyłam wtedy, że dno zagłębienia było zupełnie czerwone i jakby wrzące; wydobywały się z niego małe niebieskie płomienie.

Zauważyłam trzech ludzi, uciekających szlakiem w górę krateru. Zniknęli w podmuchu niebieskiego dymu i upadli na ziemię jak martwi.

Kiedy tylko dobiegłam do głównej ulicy, zobaczyłam, jak wrząca ciecz przelewa się przez górny kraniec  i ścieka po zboczu.

Najpierw płynęła drogą, ale kiedy strumień stał się potężniejszy, pochłonął domy po obu stronach drogi.

Zobaczyłam, jak z innej części zbocza spływa wrząca czerwona rzeka i odcina drogę ludziom uciekającym z domów. […] ”  

Trzecią ocalałą osobą był marynarz, uwięziony za pijackie rozróby w grubej, podziemnej celi. Ratownicy odnaleźli go po 4 dniach. Podróżował potem z cyrkiem po Stanach Zjednoczonych pokazując blizny i opowiadając historię wulkanu.  

U wybrzeży miasta, na głębokości 60 m spoczywa wrak pasażersko-towarowego parowca Roraima. Innemu francuskiemu statkowi nie udało się tego dnia zakotwiczyć z powodu braku miejsca i zdołał odpłynąć.  

Saint Pierre na Martynice wulkan pelee3 1

Obecnie, na szczycie wulkanu znajduje się obserwatorium wulkaniczne, a Montagne Pelée jest najlepiej zbadanym wulkanem na świecie.

Wróciliśmy tam następnego dnia. Z punktu widokowego zrobiliśmy zdjęcia zatoki i poszliśmy na plażę.  

Paul Gauguin na Martynice

  Paul Gauguin francuski malarz impresjonista,  spędził kilka miesięcy w Saint Pierre. Ustawiał sztalugi przy  ścieżce, którą każdego ranka przechodziły kobiety idące na targ.

Na głowie niosły kosze owoców, dojrzałe guawy, mango i kokosy. Był zafascynowany ich przelewającymi sie leniwymi ruchami. Namalował cykl obrazów. Za 5 lat ten świat przestał istnieć.  

Paul Gauguin na martynice 1
Saint Pierre na Martynice wulkan pelee4 1

Plaża wulkaniczna z czarnym piaskiem.

Saint Pierre na Martynice wulkan pelee 5 1

Ponad godzinę czekaliśmy na busa, stopa też nie udało się złapać. Zza tego tunelu słychać było muzykę, coś się działo w sąsiedniej wsi.

Tam usłyszeliśmy, że mowy nie ma, żeby  dzisiaj kursowały busiki, a taksówek w Saint Pierre nie znają. Na szczęście zatrzymała się pani, która słyszała jak pytamy o transport.

Zawiozła nas do stolicy Martyniki – Fort de France– (gdzie czekały na nas trzy królowe) oddalonej o 30 km. i nawet nie spojrzała na przygotowane 20 euro. No to poszliśmy na pyszną kolację, żeby uczcić szczęśliwe zakończenie.  

Saint Pierre na Martynice wulkan pelee6 1

Małe miasteczko St. Pierre liczy tylko 5 tysięcy mieszkańców, pamięta historię walki z Indianami, czarną kartę niewolnictwa, straszliwy pożar i najdramatyczniejsze wydarzenie jakim była erupcja wulkanu.

Dzisiaj jest znowu spokojnie i pięknie. Będę dobrze wspominać to niezwykłe miejsce.  Następny odcinek,  Fort de France i trzy królowe na Martynice.

Zapraszam do obserwowania.

Może Ci się spodobać

42 komentarze

Stardust -

Wiesz co?
Nie bede sie silic na madre komentarze, ale powiem Ci jedno.
Ty powinnas pisac ksiazki podroznicze.

odpowiedz
Eulampia -

To byłoby wspaniałe podróżować bez limitu czasu i pieniędzy, poznać dobrze wybrany zakątek. Do tego mieć dar pióra i widzenia tego, czego inni nie zauważą i nie opiszą. Ale wiesz co? Nawet w tak ograniczonym zakresie wszystkiego bardzo lubię opisywać co widziałam i jakie to wywoływało emocje:)
Dziękuję, zdaję sobie sprawę, że wypowiedziałaś wielki komplement:))

odpowiedz
Stardust -

To nie jest komplement, serio.
To jest stwierdzenie faktu, piszesz nie tylko informujac o faktach i wydarzeniach historycznych z miejsc Twoich podrozy, ale robisz to z taka pasja, ze czytanie tych niby "suchych faktow" jest interesujace.
Ja wiem co mowie, bo ja podrozuje przez pryzmat siebie:)))
Jade, podoba mi sie lub nie i pisze tak jak JA to odbieram, bez zadnych dodatkowych informacji. Tak, ja jestem typowa blogerka.
Ty majac taki talent i pioro marnujesz sie na blogu.
Serio mysle, ze powinnas nad tym pomyslec, poszukac rynku… moze na poczatek nawiazac kontakt z jakims polskim biurem podrozy. Nawet jak wiele na tym na poczatek nie zarobisz to zyskasz doswiadczenie i zaczniesz doceniac siebie jako osobe kompetentna na rynku turystycznym, a to bardzo wazne.

odpowiedz
Bozena Marczak -

Jestem pod wrażeniem. Piszesz i opisujesz z taką swoboda tak realistycznie , że po przeczytaniu stwierdziłam ze tam byłam i na własne oczy wszystko widzialam. Pozdrawiam z dalekiej
Polski. B.

odpowiedz
Olga Jawor -

Podpisuję się obiema rękami pod Twoją opinią, Star. Eulampia powinna pisać ksiazki podróznicze. Widac jaka radosc sprawia jej nie tylko samo podrózowania, ale i zgłębianie historii miejsc, które odwiedza. Jestem zachwycona i wzruszona każdą kolejną opowieścią, którą tu czytam. Eulampia zauważa najciekawsze rzeczy, szuka czegos wiecej niz pocztówkowy widoczek, spogląda duszą. Chce się wędrować razem z nią i człowiek poprzez takei własnie głebokie, ciekawe opisy, czuje jakby tam z Eulampią był. To kawałek dobrej literatury. Przerastajaca blogowe pisanie. Zasługująca na wiecej!
Eulampio kochana! Pomyśl o tym na powaznie!:-))
(Potem napiszę wiecej a na razie zafascynowana historią Adeli H. Zabieram sie za oglądanie filmu z I.Adjani!:-))

odpowiedz
Olga Jawor -

Obejrzałam film o Adeli Hugo. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Tyle niepotrzebnej nikomu miłości, tyle smutku…Skojarzyła mi się trochę ta historia z opisem nieszczęsliwej miłości Celiny do Janusza Ostrzeńskiego z "Nocy i dni". Podobna, destrukcyjna siła obsesyjnej, nieodwzajemnionej miłości.
I całą Martynika, poprzez zagubienie tej biednej, obłakanej istoty a potem poprzez straszliwy wybuch wulkanu i śmierć wielu niewinnych ludzi, naznaczona jest teraz dla mnie tragedią. Tak piękna wyspa a tyle nieszczęść. A są one tym wyrazistsze, że wyspa jest rajska. Jednak nawet raj nie jest oszczędzony. Nawet w idealnych miejscach działać moze zły los i pojawiać zwiazany z nim ból.
Nie mogę napisac teraz nic wiecej, bo za mocno to wszystko przeżywam. W każdym razie dziekuję Ci Eulampio za kolejną, przepiękną, wzruszajacą podróz!***

odpowiedz
Eulampia -

Jesteście kochane, dziękuję i cieszę się, że nie było za nudne. Jeszcze masę literówek wyłapałam:) Jestem pewna, że każda z Was również wyobrażałaby sobie miasteczko sprzed wybuchu i groza by ogarnęła na myśl co czuli uciekający ludzie. Historia jest niesamowita, nadająca się na film katastroficzny. Ha, blogowe pisanie zaczęłam niecałe pól roku temu, jestem żółtodziubem i wiele się muszę nauczyć.
Ola, ja widziałam film z Adjani bardzo dawno temu, jak byłam głupią kozą i ta miłość wydawała mi się szalenie romantyczna. Teraz widzę tylko niezdrową obsesję, którą trzeba leczyć. Dziewczyna miała schizofrenię, wpłynęła na to tragiczna śmierć siostry. Przy okazji naczytałam się o Wiktorze Hugo, ponieważ bardzo wcześnie przeczytałam "Nędzników" i "Katedrę Marii Panny w Paryżu". Ależ z niego był erotoman, nie przepuścił nawet tej czarnej pielęgniarce, która odwiozła Adele. Żył jakiś czas na wygnaniu i tam pogodzone żona z kochanką mu towarzyszyły. Lubię a nawet uwielbiam rozpocząć poszukiwanie informacji i wpadać na nowe tropy. Z całego serca dziękuję za miłe słowa. chętnie podzielę się niesamowitymi historiami, ktore czekaja na swoją kolej, skoro tak miło odbieracie ten kierunek:)))

odpowiedz
Eulampia -

Cieszę się, że Ci się podobało. Kiedyś wysyłałam Ci linki do zdjęć, ale to takie powierzchowne "opowiadanie", nie wiesz na co patrzysz. Zamiast zamęczać Cię opowieściami, wyżywam się opisując i możemy rozmawiać o czymś innym:)
Dziękuję za miłe słowa, mam nadzieję, że Ci się podobało. Pozdrawiam gorąco.

odpowiedz
Eulampia -

Ola, wyżej napisałam, że jako wczesna nastolatka bardzo się zachwyciłam siłą miłości Adele. Teraz wiem, że to choroba, obsesja, wywołana wielką stratą. Sytuacja w domu rodzinnym, śmierć siostry ukochanej, to wpłynęło na jej stan, miała omamy, halucynacje. Wielka szkoda, bo to była piękna, mądra dziewczyna. Albert nie był jej pierwszą miłością, a ona nie była taka młodziutka jak I. Adjani. Potrzebowała leczenia. On się nawet jej oświadczył, byli parą, odrzucała go, dopiero kiedy zmienił front zapragnęła zostać jego zoną. Stracone biedne zycie.

Zanim wulkan, zniszczyli indian, potem wstrętne niewolnictwo. Nie chciałam o tym znowu pisać, ale wrócę w następnej notce. Historia przemija, ziemia się odradza, rodzą się kolejne pokolenia, wyspa jest niezwykle piękna. Za mało czasu na wszystko, jaka szkoda, jednak wszystkie odwiedzone 4 wyspy były ważne. Cieszę się, że mogłam się tym wszystkim z Tobą podzielić, pozdrawiam serdecznie:))

odpowiedz
Olga Jawor -

Ja się nie zachwyciłam tą miłością, ale obudziło sie we mnie ogromne współczucie i dla Adele i dla Alberta.Współczucie i zrozumienie, bo każda miłosc ma w sobie cos z opętania drugą osobą, z dziwnego, przeważnie niezrozumiałego dla innych uzależnienia. Bardzo łatwo przekroczyc granice szaleństwa. Kochać za mocno i nie być tak samo mocno kochanym.Wybaczać wszystko. Zatracać siebie.A film z Adjani wzruszył mnie. Lubię takie wzruszenie, lubię czuć coś mocno.
Widziałam w necie na stronie o Adele H. kilka jej portretów. Jedne z nich, wypisz wymaluj – moja Estera z Karczmy!:-)

Dobrze, że zniszczenia po wulkanie to historia, dobrze, że niewolnictwo to historia. Jednak w pamięci wyspy i ludzi to wszystko gdzies jest, jak wieczna rana. Tak ,jak w pamięci Polski są wojny, a w pamięci ludzi niesprawiedliwosc, podziały społeczne, wrogość aparatu państwowego itp. Zrodziliśmy siez tych historii, z pamięci. I oni, na Martynice też. Jest piękna, ale skaleczona. Kolejne pokolenia zaleczą te rany, o ile cos nowego nie stanie siew międzyczasie.

Pooglądałam sobie jeszcze raz piekne zdjęcia, posłuchałam znowu śpiewu Josephine Baker, weszłam ścieżka na szczyt wulkanu. Nigdy tam nie będąc, byłam. Dziękuję, Eulampio!:-))

odpowiedz
Eulampia -

Masz rację Olu z Celiną. To było takie wyniszczające i poniżające, kiedy on znudzony zawsze mówił- muszę iść. Albo pani Bovary. To chyba nie chodziło o miłość do konkretnego człowieka, tylko o zasypanie jakiejś wielkiej dziury emocjonalnej. Myślały, że ulży, jak zdobęda wzajemność. A to by działało tylko na chwilę, bo ze strachu, że odejdzie zatruły by im i sobie życie. Cieszę się, że podsunęłam pomysł na film:)
Musisz mi powiedzieć koniecznie które zdjęcie przypomiina Ci Esterę.
Ja też lubię zdecydowane treści, pewnie dlatego uwielbiam czytać kryminały z psychologicznym tłem.
Ale fajnie, że podobała Ci się mentalna wycieczka:)

odpowiedz
Olga Jawor -

Tego nigdy sie nie dowiemy, czy te nieszczęsliwe miłosci(Celiny, pani Bovary czy Adeli) gdyby były odwzajemnione przyniołyby szczęście tym biednym kobietom. Czy one w ogóle potrafiły być szczęsliwe? Może rzeczywiscie miały w sobie wielką dziurę emocjonalną a moze miały tylko pecha, że pokochały do szaleństwa tych, którzy tak kochać nie umieli? Ich miłośc paliła jak ogień, odstręczała coraz bardziej. A w miłosci bardzo często tak jest, że jesli nie zwraca sie na kogos uwagi, jesli sie go odsuwa a nawet poniża, to siła uczucia u tej odsuwanej osoby jest coraz większa. Na zmysły mężczyzn przeważnie najsilniej działały zimne, lecz tajemnicze femme fatale. Latali za nimi jak ćmy za świecą. A w momencie, gdy w końcu odpowiadały życzliwie na ich awanse – czar szybko pryskał (znasz "Wspólny pokój" Uniłowskiego"? Tam główny bohater zdobywa w koncu pannę Leopard? Przedtem ją uwielbiał,widziałw niej muzę, anioła a potem, po konsumpcji wydała mu sie ona nieciekawa i płaska. A mylił sie i przedtem i potem, bo nadmiar uczuc i niedobór uczuć tak samo potrafią zaćmiewać widzenie).
I chyba we wszystkim chodzi o gonienie króliczka…

A propos wyglądu Estery, to wyobrażam ją sobie jako podobną do siostry Adeli, Leopoldyny (wczoraj pomyliłam się, że to Adela). Zobacz sobie na tej stronie jest podobiznę. Te wielkie, smutne oczy, te usta, te włosy…
http://p1.storage.canalblog.com/18/60/644218/57397569_p.jpg

Historyczne i psychologiczne tło we wszystkim jest dla mnie najciekawsze. Dlatego bardzo lubie Twoje opowieści z podrózy, w których sie to pojawia. Dzięki temu zapamiętuję lepiej odwiedzane przez Ciebie miejsca. Mają teraz dla mnie duszę.

Usmiech serdeczny zasyłam Ci o poranku i życzenia pięknego weekendu!:-))

odpowiedz
Anita M -

Niesamowicie realistyczna relacja.Piękne fotografie, budynek Izby Handlowej w niezwykłej formie, plaża wulkaniczna…wszystko z przyjemnością zobaczyłam i zrobiło na mnie wrażenie. Kocham podróże ale niestety, mogę sobie na razie pozwolić raczej na te bliskie. Natomiast za sprawą takich blogów jak Twój mogę też podróżować daleko :)

odpowiedz
Eulampia -

Najważniejsze, że z przyjemnością i cieszę się, że Martynika Ci się podobała.:) Ja też długo mogłam sobie pozwolić tylko na bardzo bliskie podróże i one też są wspaniałe i ważne. Dzięki za odwiedziny.

odpowiedz
Eulampia -

Bardzo podoba mi się to Twoja uwaga: "mylił się przedtem i potem, bo nadmiar uczuć i niedobór uczuć tak samo potrafią zaćmiewać widzenie". Idealne podsumowanie, bo nikt nie jest aż tak wyjątkowy, żeby się zatracać i "zbiegać za jednym klejnotem pustynie o raz iść w toń za perłą o cudu urodzie", że tak polecę poetą. Za sobą trzeba iść, bo tylko rozwój i świadomość wyleczą rany. Gdyby ludzie potrafili przegonić demony i siebie akceptować, potrafiliby tez dobrze kochać innych. Nie tylko tych, którzy odrzucają. Taki chory taniec się tworzy, nieosiągalne jest bezpieczne i zawsze ekstremalnie. W codziennej rutynie czegoś by zabrakło. Zdobyty obiekt nie byłby taki wyjątkowy, własnie dlatego, że dał się zdobyć. Inny człowiek może być tylko towarzyszem, nie lekiem.
Odsyłam uśmiechy i również życzę wyjątkowo pięknego dnia.

odpowiedz
Eulampia -

Do Star, hehe namówiłaś mnie na bloga i posłuchałam, namówisz na dłuższą formę pewnie też posłucham. Rzeczywiście niewiele da się zamieścić w krótkim poście. Z biurem podróży może nie, ale ukaże się artykuł o Jemenie, mam nadzieję, że juz wkrótce:)

odpowiedz
Pani Podróżnik -

Widoki przecudne, uwielbiam takie miejsca, a na dodatek z przepięknymi historiami :)

odpowiedz
Eulampia -

Dziękuję, jakoś tak inaczej się patrzy na zatokę, pamiętając o historii:)

odpowiedz
Danuta Brzezińska -

Lubie czytac takie historie, miejsce piekne, widoki jeszcze piekniejsze.

odpowiedz
Edyta Mój kawałek podłogi -

Zupełnie inna rzeczywistość i zdecydowanie warto się tam wybrać. Patrząc tylko na zdjęcia i czytając Twoje wrażenia chcę tam pojechać :)

odpowiedz
Eulampia -

To część UE, francuskie Karaiby, pewnie niewiele osób wie, że to jest dość łatwo osiągalne z Francji:)

odpowiedz
Eulampia -

Takich historii nazbierałam całkiem sporo. Widoki są naprawdę cudne, dzięki za odwiedziny, pozdrawiam.

odpowiedz
Fancy -

Bardzo ciekawy post, bardzo piękne miejsce i zdjęcia oddające ten urok. Erupcja wulkanu to okropna tragedia, ale człowiek z przyrodą nigdy nie wygra (choć stara się walczyć)…

odpowiedz
Eulampia -

To prawda, ale na szczęście zgliszcza są znowu porośnięte bujną tropikalną roślinnością. Dominika obecnie jest w opłakanym stanie po huraganie, ale te wyspy potrafią szybko się odradzać na szczęście. Dziękuję za miłe słowa")

odpowiedz
Monika, zresetowani.pl -

Piękne zdjęcia! Coś wspaniałego :)

odpowiedz
Eulampia -

Dziękuję:)

odpowiedz
Joanna Kołpak -

Pięknie tam i fajny opis wplatany w historie. Nie mogłabym mieszkać w pobliżu wulkanu. Pod tym względem nasz kraj jest dużo lepszy.

odpowiedz
Eulampia -

To prawda, w dodatku na Karaibach szaleję potężne huragany. Jednak fajnie znalezc się w takim raju na trochę, szczegolnie jak w Polsce zima nie chce odejsc.

odpowiedz
Time Travel Bee -

Właśnie wspinam się kolejno na wulkany Indonezji i to bardzo ekscytujące. Przepiękne są Twoje zdjęcia, chętnie tam pojadę na następną wyprawę

odpowiedz
Eulampia -

Przeczytalam Twoją relację ze wspinaczki na Gungung Merapi, niesamowita przygoda. Jesteś bardzo odważna, na pewno łatwo nie jest. Coś jest fascynującego w tych potworach, kiedy zaczęłam o nich czytać, to bardzo mnie wciągnęło. A widoki wschodu słońca ze szczytu co musi być coś niezapomnianego. Chętnie przeczytam więcej relacji, uważaj tam na siebie Pszczółko:)

odpowiedz
Anonimowy -

Już dawno powiedziałam Ci, że Twój talent pisarski marnuje się. Wtedy jeszcze nie prowadziłaś bloga, więc nie wiedziałam w jakiej dziedzinie sprawdzisz się. A teraz wszystko jasne. Reportaż, może książki podróżnicze lub przewodniki turystyczne? Kolejne piękne zdjęcia, ale wątki historyczne, które wplatasz w opis, są bardzo ciekawe i blog też. Baska

odpowiedz
Eulampia -

Twoja opinia ma dla mnie szczególne znaczenie, dziękuję Ci:) Historia odkrywana dla przyjemności, z daleka od szkoły, jest fascynująca, tylko wplatać. Przekornie odpowiem, że Twoja niespotykana naturalność i przejrzysty, piękny styl również powinny znalezc ujście. Uściski:)

odpowiedz
amelia10 -

Dziekuję Eulampio za Twoje opowieści, tak realistyczne, iż ma się wrazenie, że jest się własnie w tym miejscu, włócząc się wraz z Tobą po urokliwych uliczkach St. Pierre.
Tak, czytając te relacje chciałoby się tam natychmiast pojechać i zakosztować tego raju, choć przez chwilę.
Bardzo ciekawie to opisujesz, wplatając jednocześnie wątki historyczne, jak np. ta historia o Adeli H. Nie znałam jej, tym bardziej mnie to zaciekawiło,może kiedyś obejrzę film, albo przeczytam biografię… chociaż takie obsesyjne, szaleńcze miłośći jak ta, albo Celiny już nie za bardzo mnie pociągają… wolę być po słonecznej stronie życia. Twoje opowieści są zdecydowanie ciekawsze i niosą pozytywną energię. Tak, taką książkę podróżniczą przeczytałabym z wielka chęcią. Powinnaś więc o tym poważnie pomyśleć.
Pozdrawiam serdecznie

odpowiedz
Eulampia -

Dziękuję, nawet nie wiesz jak mnie to motywuje do dalszego pisania. Cała zabawa polega na tym, żeby dowiedzieć się fajnych rzeczy o miejscu w którym się jest. Coś, czego nie ma w przewodnikach. Wtedy cała wyprawa nabiera większego sensu i smakuje przygodą. Może nie każdy czytał Wiktora Hogo, ale pewnie każdy kojarzy film "Dzwonnik z Notre Dame", a życie samego pisarza, to tez temat na film. Teraz pochłonęły mnie losy Józefiny Bonaparte i jej potomstwa, nie o wszytskim wiedziałam, mimo, że postać znana. Wszystko się ze sobą wiąże, mimo setek lat. Poważnie to pomyslę o rozwinięciu bloga i poprawieniu niedzarnych początków. Pozdrawiam gorąco Amelio i bardzo Ci dziękuję:)

odpowiedz
Stardust -

Brawo!!!!!!!!!!!!
Dopiero dzis tu zajrzalam, jakos nie mam czasu ostatnio, ale bardzo mnie cieszy ta wiadomosc. A gdzie ma sie ukazac artykul?

odpowiedz
Eulampia -

Peron4, dam znać:)

odpowiedz
Stardust -

Dzieki, juz przebieram nozkami z niecierpliowsci:)))

odpowiedz
Eulampia -

To nie będzie nic nowego, zlepek z bloga, tyle , że fajnie będzie zobaczyć w innym miejscu:)

odpowiedz
Beata-podrozezmysza.com -

Przeczytałam jednym tchem! Taka piękna, egzotyczna wyspa z tak przejmująca historią… Najbardziej uderzyło mnie zdanie o trójce ocalonych i wspomnienia przerażonej dziewczyny. Mam nadzieję, że już nic podobnego się tam nie wydarzy, choć życie w cieniu wulkanu jest nieprzewidywalne…

odpowiedz
Eulampia -

Dziękuję, bardzo się cieszę, że moje kopanie w historii wyspy ma fajny odbiór. Ja tez mam nadzieję, że nic zlego ich nie spotka, czytalam, że mają najlepszą aparaturę do badania wstrząsów, wszystko da się przewidzieć. Na szczęście ostatnie huragany ich ominęły.
Tak, relacja dziewczyny była przejmująca, zachowała zimną krew i uratowala się.
Pozdrawiam serdecznie:)

odpowiedz
Marta Sobczyk-Ziębińska -

Garść ciekawych wiadomości okraszona pięknymi zdjeciami! Chciałabym się tam znaleźć :)

odpowiedz
Eulampia -

Dziękuję Ci za odwiedziny i miłe słowa:)

odpowiedz

Zostaw komentarz