Wulkany w Gwatemali to jedne z najbardziej spektakularnych krajobrazów Ameryki Środkowej. Aktywne stożki, erupcje i trekkingi przyciągają podróżników z całego świata.
Z naszej chatki Hobbita mogliśmy zobaczyć aż pięć wulkanów jednocześnie. Natura zabrała nas w podróż do świata fantazji, a cząstkę tego, co przeżyliśmy, postaram się Wam pokazać.
To były niezwykłe dwie doby – bez wi-fi i dołujących wieści ze świata – za to z nieograniczonym dostępem do podniebnych spektakli i pyrkających wulkanów. Vamos.
SPIS TREŚCI
Wulkany w Gwatemali – co warto wiedzieć

Photo by: CNN
W Gwatemali, położonej między Morzem Karaibskim a Pacyfikiem, wznosi się aż 37 wulkanów. Większość z nich pozostaje uśpiona, ale trzy są aktywne i regularnie przypominają o swojej sile.
Wulkany w Gwatemali są częścią potężnego łańcucha zwanego Pacyficznym Pierścieniem Ognia – jednego z najbardziej aktywnych sejsmicznie obszarów na Ziemi.
To właśnie tutaj dochodzi do częstych trzęsień ziemi i erupcji, które są efektem zderzania się płyt tektonicznych. Dla podróżników oznacza to jedno – niezwykłe krajobrazy i możliwość zobaczenia natury w jej najbardziej surowej formie.

Zachód słońca nad wulkanami Gwatemali

A potem nadeszła magiczna pora na najpiękniejsze efekty specjalne, jakie stworzyła natura.
Wulkany przysłaniały się wstydliwie chmurami, a promienie słońca oświetlały tylko wybrane fragmenty krajobrazu.
Dzień odchodził powoli, roztańczony wśród obłoków i kaskad światła w odcieniach czerwieni.
Chciało się to wszystko zatrzymać – najlepiej rzucić aparat i po prostu patrzeć.
Te wulkany mają też swoją ciemniejszą historię. W przeszłości potrafiły niszczyć miasta i wsie, wywołując trzęsienia ziemi i erupcje, które zmieniały życie całych regionów.




Wulkany widoczne z Hobbitenango – Agua, Fuego i Acatenango

Po lewej stronie widać wulkan Agua, a po prawej Fuego – jeden z najbardziej aktywnych wulkanów w Ameryce Środkowe. Obok niego Acatenango z dwoma szczytami.

We wzgórze jest wbudowany korpus i głowa giganta – obie części stanowią punkty widokowe – jednak największą atrakcją jest jego wielka gliniana ręka wyciągnięta w stronę wulkanów. My mogliśmy przyjść wcześnie rano, zanim nadjechały ciężarówki z okoliczną ludnością, ale wracaliśmy o różnych porach dla widoków i zdjęć.
Zwykle trzeba się ustawiać w długiej kolejce podzielonej na sekcje. Spryskani i odkażeni mogliśmy się sami fotografować, albo podać aparat pracownicy, która w tym celu koczuje tu cały dzień.
Wulkan Agua – spokojny strażnik dawnej stolicy

Wulkan Agua osiąga wysokość 3760 metrów i dominuje nad niskimi terenami wokół siebie. Jego strome zbocza przechodzą w zielone plantacje kawy i urodzajne farmy, które rozciągają się aż po horyzont.
To właśnie jego potężna erupcja w 1541 roku doprowadziła do katastrofalnej lawiny błotnej, która zniszczyła pierwszą stolicę Gwatemali – Ciudad Vieja. W efekcie miasto przeniesiono do pobliskiej Antigui, która do dziś pełni funkcję jednego z najpiękniejszych kolonialnych miast w Ameryce Środkowej.
Patrząc na Agua z Hobbitenango, trudno nie poczuć, jak bardzo krajobraz i historia tego miejsca są ze sobą splecione.
Wulkan można podziwiać z wielu punktów widokowych w okolicach Antigua Guatemala. Jego niższe partie otaczają trasy trekkingowe prowadzące przez plantacje kawy i lokalne wioski, które pozwalają zobaczyć codzienne życie mieszkańców regionu.
W zależności od wybranego szlaku, trekkingi w tej okolicy mają różny poziom trudności – od spokojnych spacerów po bardziej wymagające podejścia z panoramicznymi widokami na otaczające wulkany.
Wulkan Fuego

Stratowulkan Fuego o wysokości 3763 metrów jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów w Gwatemali. Co kilka minut ze szczytu unoszą się chmury popiołu, które szybko rozpraszają się w powietrzu, by po chwili ustąpić miejsca kolejnym erupcjom.
To właśnie aktywność Fuego, w połączeniu z trzęsieniami ziemi, doprowadziła w XVIII wieku do zniszczenia kolonialnej stolicy Gwatemali. W 1773 roku miasto Antigua zostało poważnie uszkodzone, co przyczyniło się do przeniesienia stolicy i ukształtowania jej dzisiejszego charakteru pełnego ruin i kolonialnej architektury.
Fuego pozostaje jednym z najbardziej dynamicznych wulkanów regionu i jest stale obserwowany ze względu na regularną aktywność erupcyjną.
Najlepszym punktem obserwacyjnym Fuego jest sąsiedni wulkan Acatenango, skąd można bezpiecznie oglądać jego nocne erupcje.

Wulkan Acatenango

Acatenango łączy się zalesionym grzbietem z wulkanem Fuego, tworząc jeden z najbardziej spektakularnych duetów wulkanicznych w Gwatemali.
Stratowulkan posiada dwa wyraźne szczyty: Pico Mayor (3976 m n.p.m.) oraz Yepocapa (3880 m n.p.m.).
Acatenango jest jednym z najpopularniejszych miejsc na dwudniowe trekkingi, których główną atrakcją jest nocna obserwacja erupcji Fuego z bezpiecznej odległości.
Wulkan Pacaya

Pacaya to jeden z najbardziej aktywnych i jednocześnie najłatwiej dostępnych wulkanów w Gwatemali. Jego pierwsze erupcje datuje się na około 23 000 lat temu, a od czasu podboju hiszpańskiego wybuchał co najmniej 23 razy. Wznosi się na wysokość 2552 metrów.
Do niedawna był popularnym celem trekkingowym, jednak jego aktywność bywa zmienna i okresowo prowadzi do zamykania szlaków lub ograniczeń dostępu.
Wulkan ten potrafi budzić respekt — szczególnie gdy jego erupcje wpływają na życie mieszkańców regionu, w tym czasowe zamknięcia infrastruktury lotniczej w Gwatemali.
W przeciwieństwie do Acatenango, Pacaya jest krótszym i mniej wymagającym trekkingiem, często wybieranym przez osoby szukające szybszego kontaktu z wulkanicznym krajobrazem.
Trekkingi na wulkany w Gwatemali – Acatenango, Fuego i Pacaya
Wulkany w Gwatemali to nie tylko spektakularne widoki z punktów widokowych, ale także jedne z najbardziej wyjątkowych trekkingów w Ameryce Środkowej. Różnią się poziomem trudności, czasem trwania i doświadczeniem, ale każdy z nich pozwala zobaczyć wulkaniczny krajobraz z zupełnie innej perspektywy.
Poniżej znajdziesz najważniejsze trasy trekkingowe wraz z praktycznymi informacjami.
Zarezerwuj już teraz swój trekking na wulkany
Acatenango – dwudniowy trekking z widokiem na erupcje Fuego
Acatenango to jeden z najbardziej znanych trekkingów w Gwatemali i jednocześnie jedno z najbardziej wymagających podejść w regionie Antigui.
Trasa prowadzi przez kilka stref klimatycznych – od pól uprawnych i lasów, aż po surowy, wulkaniczny krajobraz powyżej granicy drzew. Wspinaczka trwa zazwyczaj około dwóch dni i jednej nocy, a uczestnicy nocują w obozach położonych na wysokości kilku tysięcy metrów.
Największą atrakcją jest widok na aktywny wulkan Fuego, którego erupcje można obserwować po zmroku. To jedno z najbardziej spektakularnych doświadczeń trekkingowych w całej Gwatemali.
Czas trwania: 2 dni / 1 noc
Trudność: wysoka
Wysokość: ok. 3 976 m n.p.m.
Nocleg: obóz trekkingowy na trasie
👉 Wybierz się na Acatenango
Fuego – aktywny wulkan oglądany z bezpiecznej odległości
Fuego jest jednym z najbardziej aktywnych wulkanów w Ameryce Środkowej, jednak ze względu na swoje erupcje nie jest dostępny do bezpośredniej wspinaczki.
Najlepszym sposobem na jego obserwację jest trekking na sąsiedni Acatenango, skąd nocą można zobaczyć regularne wybuchy, chmury popiołu i rozżarzoną lawę.
Dostępność: brak wejścia na szczyt
Najlepszy widok: Acatenango
Charakter: bardzo aktywny wulkan
Pacaya – najłatwiejszy trekking na aktywny wulkan
Pacaya to jeden z najbardziej dostępnych wulkanów w Gwatemali i świetna opcja dla osób, które chcą zobaczyć aktywny krajobraz wulkaniczny bez wielodniowej wyprawy.
Trekking jest stosunkowo krótki i mniej wymagający niż Acatenango. Trasa prowadzi przez pola lawowe i zbocza wulkaniczne, a przy dobrej pogodzie można poczuć ciepło ziemi i zobaczyć zastygłą lawę.
Czas trwania: 3–5 godzin
Trudność: łatwa / średnia
Wysokość: ok. 2 552 m n.p.m.
👉 Wybierz się na Pacaya
Porównanie trekkingów na wulkany w Gwatemali
- Acatenango → najtrudniejszy, 2 dni, nocleg, widok na erupcje
- Pacaya → najłatwiejszy, kilka godzin, aktywny wulkan
- Fuego → brak wejścia, obserwacja z Acatenango
Jak wybrać odpowiedni trekking?
Wybór zależy od poziomu kondycji i tego, jakiego doświadczenia szukasz:
- jeśli chcesz przeżyć coś ekstremalnego → Acatenango
- jeśli chcesz lekki trekking z aktywnym wulkanem → Pacaya
- jeśli chcesz zobaczyć erupcje → Acatenango + Fuego w pakiecie

Gwatemalskie Śródziemie – Hobbitenango i domki Hobbita nad Antiguą
Na wysokości około 2400 metrów nad poziomem morza, w miejscu gdzie chmury niemal dotykają ziemi, powstało Hobbitenango – gwatemalskie Śródziemie inspirowane światem Tolkiena. Otaczają je zielone wzgórza, sady awokado i panoramiczne widoki na wulkany.
To niezwykłe miejsce znajduje się zaledwie kilkanaście kilometrów od kolonialnej Antigui, choć droga prowadząca w góry szybko przenosi w zupełnie inny świat – cichszy, bardziej surowy i odizolowany od miejskiego zgiełku.
Mijając małe wioski, plantacje pomidorów i pola fioletowe od zatrwianów używanych do dekoracji wielkanocnych, dociera się do punktu, w którym droga staje się wąska i stroma. Ostatni odcinek pokonuje się transportem terenowym.
W Gwatemali wiele nazw kończy się na „tenango”, co oznacza „miejsce”, stąd wzięła się nazwa Hobbittenango– miejsce Hobbita. Zapiszczałam z uciechy i nie ja jedna, ludziom puszczanym na linie z wysokiej góry, wyrywały się z trzewi naprawdę dziwne odgłosy.


Hobbitenango – miejsce Hobbita w Gwatemali
Biedacy mieszkali w prymitywnych jamach, w
prawdziwych norach, o jednym oknie lub bez okien, zamożni hobbici budowali sobie zbytkowne odmiany tradycyjnych nor.Nie wszędzie jednak można było znaleźć odpowiedni teren do budowy obszernych, rozgałęzionych korytarzy podziemnych. W płaskich, nizinnych okolicach
hobbici zaczęli wznosić domy nad ziemią.J.R.R. TOLKIEN „DRUŻYNA PIERŚCIENIA”

La Casita del Nido i domki inspirowane Władcą Pierścieni
Hobbitenango słynie z domków „casita”, które przypominają nory hobbitów. Każdy z nich ma charakterystyczne okrągłe drzwi, niewielkie ogródki i bajkowe detale.
Jednym z nich była La Casita del Nido – nasz dom na dwa dni. Żółte drzwi, widok na góry i cisza sprawiały, że miejsce miało niemal nierealny charakter.
W przeciwieństwie do Nowej Zelandii, gdzie inspirowane „Władcą Pierścieni” scenerie są często makietami i atrakcjami o ograniczonym czasie zwiedzania, tutaj można naprawdę zamieszkać w takim domku i doświadczyć tego świata przez dłużej.


Najwidoczniej to u nas znajdował się główny wodopój, bo także w nocy słyszałam łapczywe chłeptanie. Pod oknem regularnie śmigały grzbiety psich patroli. Szczególnie były wdzięczne za dokarmiane kukurydzianymi tortillami i chorizo.


Na sąsiedniej posesji rosło duże i stare drzewo, na którym rozpoznałam awokado. Spadały i zieleniły się dojrzałym miąższem, a gwatemalskie pieski wiedząc co dobre, wszystko zjadały.


Doświadczenie pobytu w Hobbitenango – widoki, emocje i spokój w górach
Hobbitenango to nie tylko atrakcja turystyczna, ale także miejsce, które pozwala na chwilę odciąć się od świata.
Po dwóch dniach spędzonych w górach łatwo było zauważyć, jak bardzo zmienia się perspektywa – zamiast pośpiechu pojawia się spokój, a zamiast hałasu miasta pozostaje przestrzeń i widoki na wulkany, które kształtowały ten krajobraz przez tysiące lat.
To doświadczenie było powrotem do prostoty – bez ciągłego sprawdzania wiadomości i planowania kolejnych kroków. Pozostaje tylko natura, cisza i poczucie bycia częścią czegoś większego.




Rozkoszowanie się pięknem parku jest darmowe, niewielką opłatę uiszcza się tylko za transport. Jedynie w weekend wstęp kosztuje 50 quetzal (kwezali), bo na gości czeka bufet śniadaniowy i obiadowy. To w przeliczeniu około 6 dolarów.
Quetzal to ptak czczony w mitologii Majów, jako symbol piękna i umiłowania wolności. Tak też nazywali swoje pieniądze. Historia jest bardzo ciekawa, odsyłam do wcześniejszego wpisu o Majach.
Niezliczone ścieżki prowadzą do punktów widokowych, po drodze można spotkać zaciszne zagajniki z hamakami i cieszący się powodzeniem skok w przepaść na uprzęży.



Jak dotrzeć do Hobbitenango
Domki można zarezerwować bezpośrednio na stronie Hobbitenango.
Transport z Antigua Guatemala odbywa się specjalnym autobusem, który odjeżdża co dwie godziny w godzinach 8:00–16:00 spod wyznaczonego punktu w mieście Antigua.
Przejazd trwa około 25–30 minut w jedną stronę i kosztuje około 35 quetzali (ok. 5 USD) w obie strony.
Goście nocujący na miejscu mają transfer wliczony w cenę pobytu.
Ostatni odcinek trasy prowadzi przez strome, górskie drogi, dlatego transport odbywa się pojazdami terenowymi.
Na miejscu rozciągają się jedne z najlepszych panoram na wulkany w Gwatemali, w tym Agua, Fuego i Acatenango.
Poznaj moje wcześniejsze wpisy o Gwatemali
Co zobaczyć w Tikal – przewodnik po świątyniach Majów
Jezioro Atitlan. Majowie i kryształowe czaszki
Co zobaczyć w Quetzaltenango (Xela) – odkryj ceremonie Majów i kolorowe kościoły
Kultura Majów w Gwatemali – tradycje, stroje i codzienne życie
Co zobaczyć w Antigua Guatemala – najważniejsze atrakcje
Zapraszam do obserwowania
.
22 komentarze
Nooo nie wiem, czy przy calym pieknie tamtych okolic, chcialabym miec pod tylkiem wulkany, chocby i te nieczynne od tysiecy lat. Bo nie wiadomo, kiedy takiemu przyjdzie do glowy sie obudzic i wysadzic mnie w powietrze razem z lawa i popiolami. :))) Ale musze przyznac, ze okolica jest zaiste piekna, a widoki mocno spektakularne. Chatka Hobbita wybitnie romantyczna, choc niespecjalnie lubie marznac i sypiac w ubraniu wierzchnim, ale dla widokow warto bylo! :)))
Odzież wierzchnia posłużyła tylko na początek do rozgrzania:) Na zewnątrz w nocy robi się dość zimno, bo to wysokość Rysów była. My nie zważając na nic gapiliśmy się na to co się rozgrywa na niebie. To była dzika fantazja. Zaledwie trzy lata temu wulkan zabił kilka setek ludzi, a tysiące musiały opuścić domy, ale wracają i żyją w cieniu potwora. Mają tu domy i pola od pokoleń.
Zezarlo mi komentarz?
Jest😀
Mario, tak cudnie to opisałaś, że czytając czułam smak awokado. Gwatemala to kraina, gdzie ziemia nie śpi… Te pokazy wulkaniczne tak przykuły moją uwagę, że wydawało mi się, że jestem tam z Wami. Zdjęcia zrobiłaś boskie, więc wyobraźnia poniosła… Tak sobie pomyślałam, że te piękne widoki odwracają uwagę od tych płyt tektonicznych i lawy, która zalega pod ziemią. Pomyśl, a Ty spokojnie zamieszkałaś sobie w tym La Casta del Nido… Te domki z orągłymi drzwiami są jak skorupki w tle tych majestatycznych wulkanów… Nic dziwnego, że kręcono tam film o hobbitach, bo kraina jest nieziemska. Ludzie tam zapewne przywykli do zmian, bo nie mozna się przywiązywać do miejsc… Cóż, trzeba nabrać dystansu, tak jak do internetu… Myślisz, że możnaby bez niego żyć? Pewnie jest łatwiej, gdy ogromne góry grzmią w obłokach pary! Tam, gdzie ogromne chmury ,,czochrają sady awokado,, byłabym skłonna nawet zamieszkać w norce biedaków, aby oglądać takie cuda natury. Spodobało mi się to, jak tam nazywaja pieniądze. Faktycznie, dają poczucie wolności. Dzięki Tobie Gwatemala jest mi bliższa! Jutro kupię sobie awokado, aby przypieczętować lekturę Twojego wpisu. Pozdrawiam wiosennie!
Bardzo się cieszę się Martusiu, że się zainteresowałaś Gwatemalą. Zobaczysz co się będzie działo w Antiqua, w której każda kobieta jest ubrana w tradycyjny strój Majów w szalonych kolorach tęczy. Miasteczko u stóp wulkanów, przez to, ze tak mocno oberwało, wygląda jak w średniowieczu. Ja już nauczyłam się oceniać dojrzałość awokado, musi być lekko miękkie, ale nie za bardzo. Najlepsze jest lekko posolone, polane sokiem z limonki z dodatkiem pokrojonych na małe kawałki pomidora i cebulki. Pierwszy raz widziałam je rosnące na gałęzi. To co się działo wieczorem, to były prawdziwe sztuczki magiczne, nie da się złapać aparatem ani opisać słowami. Tak, pieniądze są fajnie nazwane z nawiązaniem do bogów Majów. Ale najładniejsze widziałam na Kostaryce, którą przeskoczyłam, bo chciałam na gorąco opisać krainę Majów.
Chyba nieprecyzyjnie napisałam jak to było z hobbitami. Otóż film kręcono w Nowej Zelandii, i tam są tylko makiety domków. Wioska hobbitów w Gwatemali nie ma zwiazku z filmem, ale ma domki do zamieszkania:) Pozdrawiam cię serdecznie i dziękuję za uroczy komentarz.
Przepięknie!!! Cudne te norki i koncepcja by przeplatać swój tekst fragmentami z Tolkiena. Bardzo to podnosi nastrój i pozwala lepiej wyobrazić sobie jak sie tam czuliście. Masz rację, Marylko – Ty nie odeszłaś od swiata, ale go odnalazłaś. Ten najprawdziwszy – tętniący życiem, kolorem, smakiem, radością, energią. Jak wspaniale, że istnieją takie miejsca, gdzie można się poczuć spokojnym Hobbitem i zanurzać się wieczorem w swoją bezpieczną norkę bez netu i Tv.
Cudna, przepiękna relacja!:-)) A zdjęcia zapierajace dech w piersiach!:-))
Norki po prostu rozczulają, a nasza była najbardziej prywatna. Już zapomniałam jacy byli hobbici i zaczęłam czytać dla przypomnienia, a potem pomyślałam, że inni też mogli zapomnieć. Promieniowało energią i kosmiczną przestrzenią, żadnego netu nie potrzebowałam. Cudnie było poświęcić czas bez reszty przyrodzie, bo nic nie rozpraszało. Kolorowo było od majańskich strojów, tamtejsze kobiety noszą przebogate tradycyjne stroje. Dziękuję Olu i cieszę się, że Ci się podobało, serdecznie ściskam:)
Mario bardzo czekałam na ten wpis I cieszę się że dzis na niego trafiłam, bo przeniosłam się na chwile w krainę baśni. Uwiwlbiam bajki I mam w domu fanów Hobbita. Piękna wyprawa i piękna relacja. O takich hobbitowkach juz słyszałam i gdzieś na blogach widziałam ale nie pamiętam u kogo. W Norwegii jeden człowiek podobną wybudował, zapewne rozni się od tej co widziałaś ale troszke podobieństwa w niej jest. Może uda mi się ją namierzyc tu w norweskich gorach, bo nawet nie myślę o podróży do Gwatemali :)
Znalazłam Unik Hobbit Cabin na airbnb, cudna chatka. Cieszę się, że mogłam Ci pokazać to czarowne miejsce Skupiłam się na naturze, ale nie brakuje tam wdzięcznych scen do fotografii. Huśtawki z widokiem, anielskie skrzydła z widokiem do wpasowania się w krajobraz. Aniu, dlaczego nawet nie myślisz o Gwatemali”? To serce kultury Majów, unikalny kolorowy świat i bezpieczny. Spotkaliśmy wielu pomocnych i bezinteresownych ludzi, my wrócimy tam na pewno, bo chcemy jeszcze zobaczyć piramidy Majów. Pozdrawiam Cię serdecznie:)
Mario nie myślę tylko z jednego powodu :( powód jest jeden Covid… martwie się że już nigdzie nie uda nam się wyjechać patrząc na obena sytuację. My z mężem mamy marzenie zobaczyc wiele miejsc na świecie ale czy będzie nam to dane…
Na chwile obecną obserwujemy, czytamy i zastanawiamy się… Norwegia nie zaleca swoim obywatelom opuszczania kraju do listopada prawdopodobne, także jesteśmy lekko mówiąc w czarnej d…
Wszyscy którzy wyjadą tak sobie na wakacje wracając do Norwegii mają 10 dni kwarantanny w wyznaczonym hotelu za który osoba płaci około 280 zł za dobę…
Nas jedzie trójka i mamy płacić państwu za nasz wybryk tak oni to nazywają :( to jest gorzej niż źle..
Mario ja mam chora mamę której nie widziałam już prawie rok i takich osób jak ja jest tu wiele… Nie wiemy co w tej sytuacji my zrobić…
Przepraszam, że zachęcałam do niemożliwego, ale to dlatego, że jestem optymistką. Do listopada będzie już tyle zaszczepionych osób, ze na świecie się uspokoi. Dziwne, że kwarantanna ma się odbywać w hotelu, a nie we własnym domu. Ale jak piszesz, będzie to kara za wybryk. Marzyć trzeba, to pomaga wierzyć, że wkrótce będzie normalnie. Bardzo Ci współczuję i życzę zdrowia, pozdrawiam ciepło Aniu.
Mogłabyś w tych hobbitowych domkach zamieszkać na dłużej? ;)
Teoretycznie tak, ale po co? Coś jest wyjątkowe właśnie dlatego, że jest niedostępne i rzadkie:)
Ale piękne miejsce! Dzięki za tą niesamowitą relację. ❤️ Zwłaszcza teraz kiedy każda podróż jest na wagę złota. Zapisuję na listę! 😊
A proszę bardzo:)
Nie wiedziałem, że istnieje taka wioska w Gwatemali! Hobbicie ziemianki pięknie wtapiają się w otoczenie. Widoki na piękne, majestatyczne wulkany są absolutnie spektakularne!
Ciekawa jestem czy jest jeszcze gdzieś na świecie trzeci Hobbiton. Dziękuję za komentarz i przyłączenie się do zachwytów:)
W Gwatemali są 4 aktywne wulkany Fuego, Pacaya, Santiaguito i Tacaná (położony na granicy z Meksykiem z ostatnim wybuchem w 1986r). Pierwszą stolicą Gwatemali było Iximché, którą Hiszpanie przenieśli do Ciudad Vieja. Normalnie nikt nie je na śniadanie do jajek awokado,chyba że w restauracji, a ta paćka do obiadu do guacamol.
Napisałam o frijoles, paście z czarnej fasoli. Wymieniłam te wulkany, które mogłam zobaczyć, żeby nie wchodzić w szczegóły podałam ogólną liczbę. Dziękuję za uzupełnienie:)
Nie wiem jak jest w Meksyku, mieszkam w Gwatemali :-) Ani fasoli ani guacamol nie podaje się do wszystkiego, choć na pewno często i zawsze można zamówić w restauracji. Zajrzałam z ciekawości, więcej artykułów nie punktuje,bo to nie praca na zaliczenie. Udanych podróży ;)
Nie napisałam, że Gwatemalczycy jedzą fasolę i guacamole do wszystkiego, bo nie wiem co oni jedzą. Napisałam o tym co nam podawali przez 3 tygodnie. A podawali właśnie fasolę, bardzo mi smakowała:) Niczego mi nie zapunktowałaś, bez obaw, nie zarabiam na blogu, dzielę się też za darmo.