Plantacje w Luizjanie – Oak Alley i Rosedown

przez Maria

Dawne plantacje w Luizjanie to historyczne posiadłości położone wzdłuż rzeki Missisipi. W XIX wieku zajmowały się głównie uprawą trzciny cukrowej opartą na pracy zniewolonych osób. Dziś są to jedne z najważniejszych atrakcji turystycznych południa USA, wyróżniając się architekturą charakterystyczną dla regionu.

Podczas podróży po Luizjanie odwiedziliśmy dwie najbardziej znane plantacje: Oak Alley Plantation oraz Rosedown Plantation. Pierwsza zachwyca słynną aleją dębów, druga ogrodami i spokojniejszą atmosferą dawnej rezydencji plantatorskiej.

Plantacje w Luizjanie – co warto wiedzieć przed wizytą

IMG 1452 1

Plantacje w Luizjanie są dziś najważniejszymi atrakcjami turystycznymi południa USA. Rozwijały się w żyznych dolinach Missisipi, gdzie klimat sprzyjał intensywnym uprawom, a produkcja cukru była jednym z filarów gospodarki regionu. W szczytowym okresie istniało tu kilka tysięcy plantacji, z których tylko część przetrwała do dziś jako miejsca pamięci i muzea.

Rozwój tych terenów był bezpośrednio związany z pracą zniewolonych osób sprowadzanych z Afryki, a ich wiedza i doświadczenie miały kluczowe znaczenie dla funkcjonowania plantacji i rozwoju Luizjany.

Historia plantacji w Luizjanie i pierwsze wrażenia z podróży

Po kilku dniach spędzonych w tętniącym życiem Nowym Orleanie wyruszyliśmy w kierunku Baton Rouge, który jest jedną z najlepszych baz wypadowych do zwiedzania plantacji położonych wzdłuż Missisipi.

W gorącym klimacje Luizjany, odcisnęła się francuska historia. Ta mieszanka sprawia, że region przyciąga turystów z całego świata.

Jedną z najpiękniejszych plantacji jest Oak Alley, która zachwyca słynną aleją dębów i charakterystycznym krajobrazem porośniętym hiszpańskim mchem. Rosedown Plantation oferuje z kolei spokojniejszy charakter i piękne ogrody dawnej rezydencji plantatorskiej.

Zobacz inne nasze wpisy z Luizjany: Nowy Orlean – dzielnica francuska, Garden District w Nowym Orleanie

Oak Alley Plantation – najsłynniejsza aleja dębów w Luizjanie

Oak Alley, Plantacje w Luizjanie

Oak Alley Plantation – najważniejsze informacje o plantacji

Plantacje w Luizjanie dwor Oak Alley

W małej miejscowości Vacherie, około 70 kilometrów od Nowego Orleanu, znajduje się Oak Alley Plantation – jedna z najbardziej znanych plantacji w Luizjanie. Rozciąga się na terenie około 400 hektarów. Plantacja należy do najczęściej odwiedzanych miejsc w regionie i stanowi przykład XIX-wiecznej gospodarki opartej na uprawie trzciny cukrowej.

Historia Oak Alley Plantation i właściciele

Wcześniej ta ziemia należała do Valcoura Aime. W Luizjanie mówiono o nim „król cukru”, bo jego majątek był tak ogromny, że trudno było go sobie wyobrazić.

W 1836 roku Jacques Roman kupił ten teren. Marzył o tym, żeby zbudować tu dom dla swojej wydelikaconej, eterycznej żony Celiny. Chciał stworzyć miejsce, które pokaże ich kreolskie korzenie i elegancję świata, w którym dorastali.

Tak powstała rezydencja z 28 białymi kolumnami, cegłami wypalanymi na miejscu i fasadą, która miała przypominać marmur — wszystko zgodnie z kreolskim gustem i ambicjami tamtych czasów.Jacques chciał, by rezydencja odzwierciedlała ten świat.

Budowa trwała od 1837 do 1839 roku. W tym czasie kreolska elita żyła w swoim własnym, zamkniętym kręgu. Dom, który powstał, miał to wszystko podkreślać. Rezydencja została zaprojektowana w stylu antebellum, inspirowanym greckim odrodzeniem, stylu, który na Południu oznaczał prestiż, władzę i europejskie aspiracje.

28 kolumn otaczających dom tworzyło fasadę, która wyglądała jak pałac przeniesiony z innego świata. Cegły wypalano na miejscu, tak jak robiono to na plantacjach, które chciały mieć pełną kontrolę nad jakością. A biała fasada miała udawać marmur, bo Kreole kochali europejską estetykę, nawet jeśli musieli ją sobie stworzyć z lokalnych materiałów.

Kiedy Jacques zmarł w 1848 roku, wszystko zaczęło się zmieniać. Celina została sama z ogromnym majątkiem, który wymagał doświadczenia, twardej ręki i znajomości biznesu cukrowego. Ona, wychowana w świecie salonów, muzyki i francuskiej etykiety, nie była gotowa na prowadzenie plantacji. Długi rosły, produkcja spadała, a Oak Alley, która miała być symbolem potęgi, zaczęła powoli tracić swoją pozycję.

Rodzina ostatecznie straciła posiadłość, a w 1866 roku dawna perła nad Missisipi została zlicytowana, kończąc tym samym kreolski rozdział jej historii. 

Plantacje w Luizjanie aleja debowa w Oak Alley

Aleja dębów Oak Alley – 300 lat historii i symbol Luizjany

W tej posiadłości największą uwagę przyciąga aleja dębów wirginijskich (live oak), które posadzono około 1710 roku – ponad sto lat przed wzniesieniem dworu. Dzięki temu, gdy w XIX wieku budowano dom, aleja była już dojrzałym, ponad stuletnim tunelem zieleni, który przetrwał huragany, wojnę secesyjną i kolejne zmiany właścicieli.

Live oak to jedno z najbardziej charakterystycznych i długowiecznych drzew Południa USA. Wyróżnia się niezwykłą odpornością, a jego rozłożyste konary rozrastają się szeroko na boki, tworząc naturalne, sklepione sklepienie. Ponieważ aleja otwiera się w stronę Missisipi, w gorące dni czuć tu chłodniejszy powiew znad rzeki. Całość dopełnia zwisający z gałęzi hiszpański mech, który podkreśla wiek drzew i nadaje temu miejsce od razu rozpoznawalny, luisjański klimat.

Live Oak – charakterystyczne drzewa Południa USA

Oak Alley Luizjana

Live oak (żywy dąb) to jedno z najbardziej charakterystycznych drzew Luizjany. Jest wyjątkowo długowieczny i odporny na warunki klimatyczne.

Rośnie w sposób rozłożysty – osiąga określoną wysokość, a następnie rozbudowuje konary na boki, które mogą być znacznie dłuższe niż jego pień.

Choć jest drzewem wiecznie zielonym, na krótko zrzuca stare liście wiosną przed nowymi przyrostami. Jego gałęzie często porasta hiszpański mech i paprocie, co nadaje alei charakterystyczny, niemal filmowy klimat.

Oak Alley w kulturze i filmach

Plantacje w Luizjanie Oak Alley

Aleja dębów była wykorzystywana m.in. w filmie „Wywiad z wampirem” (1994) z Tomem Cruise’em i Bradem Pittem, opartym na powieści Anne Rice. To właśnie w tych plenerach kręcono słynne sceny zewnętrze wokół posiadłości Lestata, a charakterystyczny tunel z dębów wirginijskich stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych kadrów nie tylko w tym filmie, ale i w historii kina południowych Stanów Zjednoczonych.

Oak Alley gościła również ekipy innych produkcji filmowych i telewizyjnych, które szukały autentycznej scenerii antebellum. Dziś aleja jest jednym z najchętniej fotografowanych miejsc w Luizjanie i prawdziwą ikoną południa USA

luizjana oak plantation
Plantacje w Luizjanie Oak Alley

Ślady ludzkich historii w chatach niewolników w Oak Alley Plantation

Oak Alley slaves cabin

Na terenie Oak Alley stoją skromne, drewniane chaty niewolników, które przypominają, że za kreolskim przepychem kryła się codzienność ponad stu zniewolonych osób. W latach 40. XIX wieku pracowało tu od 100 do 120 ludzi, a w czasie żniw liczba ta mogła rosnąć. Ich dzień zaczynał się przed świtem i kończył po zmroku, nawet 18 godzin pracy przy trzcinie cukrowej, w wilgotnym, dusznym klimacie Luizjany, gdzie latem temperatury sięgały 35–40°C, a wilgotność przekraczała 90%. To były warunki, w których oparzenia od liści trzciny, odwodnienie i infekcje były codziennością.

W zachowanych chatach mieści się dziś wystawa, która przywraca imiona ludzi, o których przez lata milczano. W archiwach plantacji odnaleziono nazwiska rzemieślników, cieśli i kowali, takich jak Henri czy Charles, którzy utrzymywali cały majątek w ruchu. W spisach inwentarzowych figurowali obok narzędzi i plonów, ale ich umiejętności były kluczowe dla funkcjonowania plantacji.

Jedną z najważniejszych postaci był Antoine, zniewolony ogrodnik o wyjątkowym talencie. W 1846 roku Jacques Roman zapłacił za niego 1000 dolarów, co było astronomiczną kwotą jak na tamte czasy. Antoine dokonał rzeczy przełomowej: zaszczepił dzikie drzewa metodą okulizacji i stworzył odmianę pekanu o miękkiej skorupce, Antoine pecan. To właśnie ona zapoczątkowała komercyjną uprawę pekanów w całych Stanach Zjednoczonych. Choć formalnie był własnością plantatorów, jego wiedza i intuicja stworzyły drzewa, które do dziś rodzą owoce na terenie Oak Alley.

W jednej z zachowanych chatek urządzono stałą ekspozycję edukacyjną. W środku widać surowe prycze, ciasne wnętrza i nieliczne przedmioty codziennego użytku odnalezione podczas badań archeologicznych. To miejsce, które pokazuje, jak wyglądało życie ludzi, bez których Oak Alley nigdy nie stałaby się tym, czym jest dziś.

Trzcina cukrowa

Kolejni właściciele i ratunek dla rezydencji

Po tragicznej śmierci Jacques’a Romana i bankructwie rodziny, Oak Alley przeszła przez ręce kilku różnych właścicieli, a opuszczony dom powoli niszczał, porośnięty dziką roślinnością.

Przełom nastąpił w 1910 roku, kiedy zapomnianą posiadłość odkupił Andrew Stewart wraz z żoną Josephine. To im Oak Alley zawdzięcza drugie życie – dokonali oni gruntownego, wiernego oryginałowi remontu, ratując zabytek przed ostateczną ruiną. Josephine, jako ostatnia prywatna właścicielka, zadbała o przyszłość tego miejsca, zakładając fundację (Oak Alley Foundation). Dzięki jej decyzji dawna rezydencja plantatorów stała się ogólnodostępnym muzeum, chronionym dla kolejnych pokoleń.

Podobny system pracy oparty na niewolnictwie funkcjonował na plantacjach w całym południowym regionie USA – w Karolinie Południowej dobrym przykładem jest Boone Hall Plantation , jedna z niewielu do dziś zachowanych plantacji, która w otwarty sposób prezentuje historię życia zniewolonych osób i ich kabin mieszkalnych, tzw. slave cabins.

trzcina-cukrowa-Jamajka.

Oak Alley Plantation – bilety, godziny i praktyczne informacje (2026)

📍 Oak Alley Plantation znajduje się przy 3645 Highway 18 (Great River Road) w Vacherie, Luizjana, ok. 70 km od Nowego Orleanu.

Wstęp do Oak Alley obejmuje zwiedzanie terenu historycznego oraz wystaw (w tym „Big House”).

  • Dorośli (18+): $25.81 + podatek
  • Młodzież (6–17 lat): $8.75 + podatek
  • AAA dorośli (18+): $23.28 + podatek (wymagana karta)
  • AAA młodzież: $7.84 + podatek (wymagana karta)

Bilety można kupić online — zalecana wcześniejsza rezerwacja, ponieważ liczba miejsc na zwiedzanie jest ograniczona, a wejście bez rezerwacji nie jest gwarantowane.

Godziny otwarcia

  • Codziennie: 8:30 – 16:45
  • Ostatnie wejścia i zwiedzanie odbywają się przed zamknięciem terenu

Czas zwiedzania

Na pełne zwiedzanie należy przeznaczyć około 2 godzin. W tym czasie można zobaczyć teren plantacji, wystawy oraz wziąć udział w oprowadzaniu po „Big House”.

Co obejmuje bilet

W cenie biletu znajduje się:

  • wstęp na teren historycznej plantacji
  • wszystkie wystawy (w tym „Big House”)
  • dostęp do ekspozycji edukacyjnych
  • udział w zwiedzaniu z przewodnikiem (w wyznaczonych godzinach)

Ważne informacje

  • wszystkie bilety są bezzwrotne
  • wejście bez rezerwacji może być ograniczone
  • zaleca się zakup online z wyprzedzeniem
  • część zwiedzania odbywa się w wyznaczonych godzinach

Rosedown Plantation – jedna z najpiękniejszych plantacji w Luizjanie

Rosedown Plantation Luizjana

Rosedown Plantation to plantacja bawełny założona w latach 30. XIX wieku przez Daniela i Marthę Barrow Turnbull. Posiadłość obejmowała około 150 hektarów ziemi i przez dziesięciolecia pozostawała w rękach jednej rodziny – aż do połowy XX wieku.

W okresie największego rozkwitu była jednym z najlepiej prosperujących majątków w regionie, silnie związanym z gospodarką opartą na uprawie bawełny i pracą zniewolonych osób.

Historia Rosedown Plantation i rodzina Turnbull

Rosedown była własnością rodziny Turnbull przez ponad sto lat, co sprawiło, że zachowała wyjątkową ciągłość historyczną. Daniel Barrow Turnbull zarządzał majątkiem w okresie największego rozwoju plantacji bawełny na Południu USA.

Według historycznych danych, w szczytowym okresie na terenie plantacji pracowały setki zniewolonych osób – część z nich w domu i ogrodach, inni na polach bawełny.

Majątek funkcjonował jak samowystarczalny organizm, z własną infrastrukturą produkcyjną i zapleczem gospodarczym.

Oak Alley Plantacja room

Rosedown Plantation, Luizjana

Ogrody Rosedown – wizja Marthy Barrow Turnbull

plantacje w Luizjanie a

Jednym z najbardziej wyjątkowych elementów Rosedown są ogrody, zaprojektowane osobiście przez Marthę Barrow Turnbull.

Inspirowała się ona francuskimi i angielskimi ogrodami formalnymi, tworząc przestrzeń, w której posadzono tysiące roślin, krzewów i kwiatów. Szacuje się, że było ich ponad 20 tysięcy.

Ogrody do dziś uchodzą za jedne z najlepiej zachowanych w całej Luizjanie i zmieniają się wraz z porami roku, oferując różne kolory i struktury krajobrazu.

Rosedown Plantation, Luizjana

Spanish moss – symbol Południa USA (ważna część SEO)

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu Rosedown są drzewa porośnięte hiszpańskim mchem (Spanish moss).

Choć jego nazwa może sugerować inaczej, nie jest to ani mech, ani pasożyt. To epifit – roślina, która czerpie wodę z powietrza i wilgoci, nie szkodząc drzewu.

Najczęściej porasta dęby i cyprysy, tworząc charakterystyczne srebrzyste „zasłony” zwisające z gałęzi.

Indianie nazywali go Itla-okla, czyli „sierść drzewa”, Francuzi mówili „hiszpańska broda”, a Hiszpanie „francuskie włosy”. Każda kultura widziała w nim coś innego.

Spanish moss stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli południowych Stanów Zjednoczonych – pojawia się w filmach, literaturze i fotografii, tworząc niemal baśniowy klimat.

W zwisających kępach mchu żyją małe organizmy – ptaki wykorzystują go do budowy gniazd, a drobne zwierzęta znajdują w nim schronienie. Dzięki temu tworzy on własny, delikatny ekosystem.

Piękne frędzle hiszpańskiego mchu zobaczycie w najpiękniejszym miasteczku w Karolinie Południowej. Tam, gdzie kręcono Forresta Gumpa.

plantacje w Luizjanie c

Bawełna i rzeczywistość plantacji

Bawelna

Rosedown Plantation była typową plantacją bawełny, jednak jej plony – nawet w czasach największego rozkwitu – nie dorównywały dzisiejszej produkcji przemysłowej.

Współczesna uprawa bawełny opiera się na intensywnym użyciu nawozów i środków chemicznych, co zmienia skalę produkcji, ale budzi też pytania o jej wpływ na środowisko i człowieka.

Bawelna w Luizjanie

Wielu plantatorów budowało swoje miejskie rezydencje w Natchez, po drugiej stronie Missisipi. Miasto jest starsze o kilka lat od Nowego Orleanu i zachwyca romantycznymi ulicami.

Plantacja Rosedown oparta na niewolnictwie

Podobnie jak inne plantacje w Luizjanie, Rosedown funkcjonowała dzięki pracy zniewolonych osób. Część z nich pracowała w domu i ogrodach, inni na polach bawełny, w trudnych warunkach klimatycznych i fizycznych.

Plantacja była miejscem wyraźnego podziału społecznego, który stanowił fundament całego systemu gospodarczego Południa USA.

Kiedy czyta się informacje dostępne podczas zwiedzania, ogarnia groza. Puste chaty niewolników nie dają wyobrażenia, jak ciężkie było życie w małej przestrzeni, w gorącym i wilgotnym klimacie Południa.

Jak potworne musiały być długie godziny pracy i jak niewiele czasu zostawało na odpoczynek.

Dojazd do Rosedown Plantation i informacje praktyczne

📍 Rosedown Plantation State Historic Site
12501 LA-10, St. Francisville, Louisiana 70775, USA

Dojazd z Baton Rouge zajmuje około 40 minut trasą US-61 N, następnie LA-10.

Plantacja jest otwarta codziennie w godzinach 9:00–17:00 (ostatnie wejście ok. 16:00). Zamknięta w wybrane święta państwowe.

Plantacje w Luizjanie – podsumowanie i refleksje z podróży

Plantacje w Luizjanie miały dwa oblicza – eleganckie rezydencje otoczone pięknymi ogrodami oraz codzienną rzeczywistość zniewolonych ludzi, których praca stanowiła fundament tego świata.

Historia tamtych czasów bywa zaskakująco nieoczywista. Według spisu z 1830 roku w pięciu stanach Południa czarni mieszkańcy posiadali łącznie ponad 10 tysięcy niewolników, a trzy dekady później liczba ta wzrosła do około 20 tysięcy. To pokazuje, jak złożony i wielowymiarowy był system społeczny tamtej epoki.

Dziś plantacje w Luizjanie pełnią rolę miejsc pamięci, które pozwalają głębiej zrozumieć historię regionu. Dzięki wystawom i prowadzonym trasom zwiedzania można poznać obie strony tej historii – zarówno blask rezydencji plantatorskich, jak i trudną rzeczywistość zniewolonych ludzi, bez których pracy cały ten świat by nie istniał.

Ślady minionej epoki bywają kontrowersyjne, ale nie trzeba się ich pozbywać – pozwalają lepiej rozumieć przeszłość. Nie zmienimy jej, ale możemy ją zobaczyć, poznać i spróbować pojąć.

Obserwuj nas, żeby nie przegapić nowych wpisów

Może Ci się spodobać

16 komentarzy

Stardust -

Dziekuje za mila wycieczke. Bardzo mi sie podoba Luizjana, a New Orleans to ukochane miasto zaraz po NYC:)

odpowiedz
eulampia romanowa -

Dziękuję za pierwszy komentarz, hurra, już myślałam, że się nie doczekam.
Tak, tam jest przepięknie, a mosty nad jeziorami i bagnami to coś nieprawdopodobnego. Wiele drzew ma "falbanki" to pewnie szkodnik drzew, ale nigdzie na świecie tego nie widziałam. W Baton Rouge był koncert Boba Dylana, tuż po ogłoszeniu nobla dla niego. Potem pojechalismy na Florydę do Panama City Beach i to było zakonczenie wycieczki z przytupem. Cieszę się, że mamy tak blisko. Nastepny wpis zrobię o Tampie i Clearwater.

odpowiedz
Stardust -

Nie komentowalam wczesniej, chociaz bardzo mnie paluszki swedzialy:)) ale mialas tak ustawione komentarze, ze ukazywaly sie z pelnym nazwiskiem i mysle, ze teraz bedzie ich duzo wiecej.

odpowiedz
Eulampia Romanowa -

Ciągle się uczę, pałapałam się, że coś nie tak i zmieniłam:)

odpowiedz
Patrycja i Paweł -

Piękny wpis! Mimo że za tak wspaniałą plantacją kryje się niezbyt ciekawa historia niewolnictwa w USA to teren wygląda fantastycznie! Najbardziej ujęły nas te niesamowite, stare drzewa i porosty z nich zwisające :) Cudo!

odpowiedz
Marysia -

Plantacje bawełny chętnie też bym kiedyś zobaczyła, miejsce absolutnie magiczne :)

odpowiedz
Eulampia Romanowa -

To prawda, jest pięknie. Zachowane domki niewolników i te przerażające dane, sa jakimś hołdem złozonym tem biednym ludziom. Porosty sa na wielu drzewach wzduz autostrad i wyglądają niezwykle.

odpowiedz
Eulampia Romanowa -

Narwałam sobie tej waty i się nacieszyłam. W środku sa małe ziarenka. Za czasow niewolnictwa bawełna nie byla az tak dorodna. Dzieki nawozom maja wieksze plony.

odpowiedz
Rykoszetka o życiu w mieście -

Największe wrażenie zrobiły na mnie te dębowe aleje, naprawdę coś niesamowitego! Pewnie powstaje tam wiele sesji fotograficznych, i zupełnie mnie to nie dziwi!

odpowiedz
Eulampia Romanowa -

Własnie tak jest, najpierw zobaczyłam zdjęcie w internecie i szukałam gdzie to jest. Trudno zrobić dobre zdjęcie, rzeczywistość jest o wiele piękniejsza.

odpowiedz
Irena -

Ta aleja dębowa przecudowna!
Mogłabym tam namiot rozbic i zamieszkac.
Plantacje bawełny widziałam w Australii i Iranie,ale ta tutaj okupiona była ciężką,niewolnicza pracą.
Piękne miejsce,piękne wnętrza,piękny opis.
Pozdrawiam serdecznie-)

odpowiedz
Maria Kowalewski -

Tak, aleje są niezwykłe. Jeszcze inne są w Karolinie, może młodsze dęby, ale za to obrośnięte pieknym, zwisającym mchem hiszpanskim. Ciekawa jestem jak wygladają plantacje bawełny w Iranie, czy tez jest taka bujna? Dopiero teraz tak wyglada, kiedyś, znaim zaczęto uzywać nawozów plony byly duzo mniejsze.

odpowiedz
Justyna Nesterowicz-Wyborska -

Nie wiem czym się tu tak „jarać”. Tęsknota za czasami niewolnictwa na Głębokim Południu jest wciąż żywa. Nienawiść do Jankesów prawdziwa. To nie tylko dekoracje.

odpowiedz
Maria Kowalewski -

Cóż, jestem tu od sześciu lat, dzięki wyjazdom w pewne miejsca chce mi się zgłębiać historię. Nie wiem czy się jarałam życiem plantatorów, czułam skwar i w głowie mi się nie mieściło jak ci ludzie wytrzymywali na polach trzciny cukrowej. Kto tęskni za niewolnictwem? Chyba brytyjczycy, stracili swoje plantacje np. na Karaibach, zresztą dostali za to odszkodowanie, a ludzie nadal są skrajnie biedni. Południe jest bardzo piękne, zachwycam się budynkami w stylu greckiego odrodzenia, jest tak malowniczo. Czy mam pluć na to wszystko, bo ma straszną historię? To przyroda i martwe przedmioty. Watykan też ma paskudna historię, a jakoś pielgrzymki nieustająco ciągną. A może jadąc tam, poznając historię sklada się hołd ciemięzonym ludziom, a nie bogaczom, którzy nie mieli serca?

odpowiedz
Anna -

Bardzo ładnie Pani opisuje odwiedzane miejsca, ale podąża Pani za głównym nurtem opisującym tylko jedną stronę niewolnictwa. Zaznaczę że niewolnictwo jest strasznym złem i dobrze, że zostało zlikwidowane, ale wokół antebellum south urósł nieprawdziwy mit bezlitosnych białych i zamęczonych na śmierć czarnych. Zdecydowana Większość plantatorow dobrze traktowała swoich niewolników i się nimi opiekowała. czytałam kiedyś relacje naocznego świadka tamtych dni, który opowiadał, że właścicielka niewolników codziennie zmieniała opatrunki rannemu czarnemu dziecku, ponieważ jego matka była zbyt leniwa, żeby to robić. Oczywiście zdarzały się wyjątki, ale to były wyjątki a nie normalność. Wielu czarnych po wojnie cierpiało głód i z nostalgia wracali do czasów niewolnictwa, gdy byli dobrze nakarmieni i ubrani. Zaznaczam jeszcze raz: niewolnictwo to okrucieństwo ale wcale nie wyglądało tak jak się je teraz przedstawia. To nie jest moją osobistą opinia, to są tylko fakty historyczne. Odsyłam chociażby do lektury ’ Old plantation days’ Nancy Bostick czy Truth about the Old south J. Gleissnera, zawierają źródła w postaci wypowiedzi białych i czarnych świadków tamtych dni. Naprawdę wszyscy jako ludzie jesteśmy równi, i to jest najważniejsze. Mówmy prawdę, nie zaklamujmy historii. Przedstawiajmy wszystkie fakty, a nie tylko mały odsetek. Indoktrynacja i tworzenie tabu w moim odczuciu tylko powodują nienawiść i bardziej skłócają ze sobą ludzi :(

odpowiedz
Maria -

Dziękuję za komentarz i słuszne uwagi, więcej pisałam o tym w poście o Charleston. Nie tylko biali mieli niewolników, a kiedy role sie zamieniały byli tak samo okrutni jak biali. Wspominałam tez o tym co się działo w Liberii, gdzie udali się wyzwoleni niewolnicy( Niewolnica Kitty w kategorii Georgia). Jestem właśnie w podróży i w tej chwili wychodzę, dlatego moja odpowiedz jest byle jaka. Dziękuję za uzupełnienie i pozdrawiam serdecznie🙂

odpowiedz

Zostaw komentarz