Kultura Majów w Gwatemali zostawiła po sobie monumentalne piramidy, skomplikowane kalendarze i pismo, którego część wciąż pozostaje nieodczytana. Dziś potomków Majów spotkamy w Meksyku, Belize, Salwadorze i Hondurasie, ale to Gwatemala jest ich najważniejszym centrum — mieszka tu największa społeczność, stanowiąca znaczną część ludności kraju.
Majowie posługują się ponad dwudziestoma językami, a tradycyjne wzory ich ubrań mają korzenie w najstarszych kodeksach.
W tym przewodniku pokażę Wam zarówno historię, jak i współczesne życie Majów w Gwatemali, z praktycznymi przykładami ich tradycji, strojów i kuchni.
SPIS TREŚCI
Kultura Majów w Gwatemali – kim są Majowie dziś
W wyobraźni wielu osób Majowie kojarzą się głównie z ruinami i tajemniczymi kodeksami, ale w Gwatemali to przede wszystkim żywa, różnorodna społeczność obecna w codziennym życiu. W niektórych regionach — zwłaszcza w górach, wokół jeziora Atitlán czy w okolicach Quetzaltenango i Antigua — stanowią nawet większość mieszkańców.
Współczesna kultura Majów to połączenie dawnych tradycji z realiami XXI wieku. W wielu domach nadal mówi się lokalnymi językami, a tkactwo pozostaje jednym z najważniejszych elementów tożsamości. Barwne huipile i cortes, pełne symbolicznych wzorów, potrafią zdradzić pochodzenie kobiety, jej wiek czy status. W kuchni królują tortille, kukurydza i frijoles, a święta łączą elementy chrześcijaństwa z dawnymi wierzeniami.
Jednocześnie Majowie funkcjonują w świecie, który szybko się zmienia: hiszpański jest powszechny, młodzi migrują do miast, a wpływy globalne przenikają do codzienności. Obok nich żyją Ladino — osoby bardziej zhiszpanizowane kulturowo — co tworzy ciekawą mozaikę tradycji i współczesności. Granice między tymi światami bywają płynne, a elementy obu kultur często się przenikają.
To właśnie ta mieszanka historii, odporności i dumy sprawia, że kultura Majów w Gwatemali jest tak fascynująca — żywa, barwna i obecna na ulicach miast, targach, w muzeach i w domach nad jeziorem.
Co zobaczyć w Quetzaltenango (Xela) – odkryj ceremonie Majów i kolorowe kościoły
Jak ubierają się współcześni Majowie w Gwatemali


Prawie połowa mieszkańców Gwatemali to rdzenni Majowie, którzy aktywnie pielęgnują swoje tradycje. Najbardziej rozpoznawalnym elementem stroju jest huipil — bogato zdobiona tunika — oraz corte, długa spódnica podtrzymywana szerokim pasem.
Wzory na tkaninach są nie tylko ozdobą, ale też formą komunikacji: potrafią wskazać pochodzenie kobiety, jej wiek czy status społeczny. Tradycyjne huipile zachowały konstrukcję sprzed wieków, między innymi dlatego, że ich forma jest praktyczna i wygodna w codziennym życiu. Dlatego kultura Majów w Gwatemali jest widoczna na ulicach wielu miasteczek.
Co zobaczyć w Antigua Guatemala – najważniejsze atrakcje



Keczua w Ekwadorze, Inkowie w Peru czy Majowie z Gwatemali noszą dzieci w ten sam sposób.





Jak przetrwała kultura Majów w Gwatemali – niezwykłe muzeum w Xela


Miriam Nimatuj z własną książką i strona z kodeksu traktująca o ubiorach Majów.
To było jedno z najciekawszych gwatemalskich doświadczeń. Musiałam włączyć w mózgu obszary odpowiedzialne za łączność ponad językami, żeby pojąć wysiłki kustoszki maleńkiego, ale dumnego muzeum. Mówiła tylko po hiszpańsku, ale za pomocą ilustracji i wielkiego zaangażowania wytłumaczyła wszystko co chciała, a na koniec podpisała nam swoją książkę.
Kilkanaście lat temu kilka kobiet z rodu Majów założyło muzeum, żeby zachować kulturę Majów. Z początku objazdowe, a eksponaty zbierały od rodziny i znajomych. Pierwsza wystawa miała zaledwie 20 kompletnych strojów Majów.
Archeolodzy nie mogą zbadać tekstyliów w odkrytych grobowcach, ponieważ bardzo szybko się rozpadły w tropikalnym klimacie. Jedynym źródłem wiedzy mogły być stare pisma. Dlatego kobiety wnikliwie zbadały Kodeks Drezdeński, w którym odkryły 389 ubranych postaci. Najciekawsze jest to, że żaden element ubioru się nie zmienił od wieków, a techniki tkania są takie same.
Zamożniejsi przędli bawełniane nitki, a niższe klasy używały zgrzebnych włókien z agawy i kory drzew. Na starych rzeźbach widnieją stroje uprzywilejowanych, ale krosen i wrzecion używali wszyscy. Kultura Majów w Gwatemali przetrwała dzięki takim osobom.
Jezioro Atitlan. Majowie i kryształowe czaszki


Muzeum doczekało się kilkunastu pomieszczeń, w których można podziwiać ponad setkę kompletów majańskich strojów. Kolory i ich łączenia cieszą oczy, uczyli się tej sztuki od kwiatów i ptaków.



Ściany jednego z pomieszczeń muzeum pokrywają zdjęcia miss piękności, zaczynając od lat trzydziestych aż do czasów sprzed pandemii.

Quinceañera – tradycja piętnastych urodzin w Gwatemali


Quince – piętnaście, años – lata, to hucznie obchodzona uroczystość z okazji wejścia dziewczyny w dorosłość, obchodzona w wielu krajach latynoamerykańskich. Tak naprawdę dorosła będzie w wieku 18 lat, ale od tej pory może się malować i umawiać z chłopakami.
Uroczystość przypomina trochę wesele, bo odświętnie ubrana rodzina najpierw udaje się do kościoła, a potem na przyjęcie z tańcami. Taka inicjacja może wywodzić się z tradycji Majów, gdzie piętnastolatkowie również byli wprowadzani uroczyście w świat dorosłych. Dziewczyny były tak szczęśliwe, że z pozowały nam z radosnym uśmiechem.
Kodeksy Majów – zaginione księgi

Wielce oryginalne pismo było jednym z największych osiągnięć Majów — za pomocą około tysiąca znaków (glifów) mogli zapisać zarówno zdarzenia historyczne, jak i złożone obliczenia astronomiczne. Warto wiedzieć, że część pism wciąż nie została odszyfrowana
Do naszych czasów przetrwały tylko cztery manuskrypty, nazywane kodeksami Majów:
Kodeks Drezdeński
Najpełniejszy z zachowanych kodeksów, datowany na lata 1200–1250; przechowywany w Niemczech, będący kopią jeszcze starszego rękopisu. Zawiera m.in. tablice astronomiczne i obliczenia faz Wenus.
Kodeks Paryski
Zachowuje fragmenty rytuałów i kalendarzy; jego szczegóły pomagają badaczom rekonstruować obrzędowość oraz symbolikę majańską.
Kodeks Madrycki
Zawiera zapisy związane z życiem codziennym, obrzędami i kalendarzem — ważne źródło dla rozumienia majańskiej kosmologii.
Kodeks Grolier
Najmniej pewny pod względem pochodzenia i autentyczności; stanowi przedmiot sporów wśród badaczy, ale mimo to dostarcza cennych wskazówek o piśmiennictwie Majów.
Najstarsze rękopisy dają wgląd w bogactwo majańskiej wiedzy — od astronomii po medycynę — i świadczą o rozwiniętym systemie zapisu, który — mimo ogromnych strat spowodowanych kolonialnymi zniszczeniami — częściowo udało się odczytać i zrozumieć.
Jak to się stało, że tak niewiele ocalało? Jednym z najzajadlejszych wrogów Majów był Diego de Landa, przeczytasz o nim w relacji z Chichen Itza w Meksyku.
Czuł wielka odrazę do religijnych obrzędów Majów, a ich pismo uważał za dzieło szatana.
De Landa spalił tysiące ksiąg Majów, a tych, którzy mu się sprzeciwiali wysyłał na stosy. Pismo popadło w zapomnienie, dopiero kilkaset lat później udało się odczytać zaledwie 60 procent glifów ze steli i inskrypcji.
Landa się opamiętał i w 1566 roku napisał książkę pt. „Relación de las cos as de Yucatán”, w której próbował ocalić historię Majów. Za swoje okrucieństwo franciszkanin musiał karnie wrócić do Hiszpanii, co nie przeszkadzało mu potem zostać biskupem w Meksyku i urzędować w pięknym klasztorze w Izamal.



Kopia Kodeksu Drezdeńskiego w Muzeum Popol Vuh w Gwatemala City

Widzimy część dotycząca bogów.
Kodeks Drezdeński jest najkompletniejszy z 4 zachowanych kodeksów. Majowie uzyskiwali papier z kory figowca.
Moczyli długie skrawki, ubijali, a potem je łączyli kleistą substancją. Wybielony proszkiem wapiennym był składany w harmonijkę.74 strony mają 20 cm wysokości, a całość 3 i pół metra.
Glify Majów są połączeniem symboli, które zastępują wyrazy i ale też dźwięk sylab. Oba rodzaje glifów składały się w słowa i występowały parami. Czyta się pionowo po dwa glify, zaczynając od lewej strony.
W kodeksie po obu stronach są zapisane tablice astronomiczne i 260-dniowy kalendarz. Są podane dokładne wyliczenia faz Wenus i porady medyczne.
Popol Vuh – święta księga Majów
Majom Kicze z północnej Gwatemali udało się ocalić ich świętą biblię. Około 1550 roku nieznany skryba spisał wszystkie ustne przekazy o stworzeniu świata i astronomii. Używał hiszpańskiego alfabetu, ale pisał w języku ludu Kicze. Dzieło umknęło uwadze Hiszpanów.
Majowie pokazali księgę zaufanemu księdzu, który około 1715 roku przełożył ją na hiszpański. Oryginał jest ukryty do dzisiaj, a kopia wykonana przez księdza znalazła się w Chicago. Majowie z Gwatemali należą do jednej z wielu grup o podobnej kulturze i języku, dlatego ich tradycje także są podobne. Inspirowali się naturą i wykorzystywali to, co rosło wokół nich.
Zamożniejsi przędli bawełniane nitki, a niższe klasy używały zgrzebnych włókien z agawy i kory drzew. Na starych rzeźbach widnieją stroje uprzywilejowanych, ale krosen i wrzecion używali wszyscy.
Muneca Guitapena – lalka zmartwień i rytuał oczyszczania


Księżniczka Majów- Ixmucane, dostała wyjątkowy dar od boga słońca, mogła rozwiązać każdy ludzki problem, rozwiać każde zmartwienie. Lalki zmartwień reprezentują mądrość księżniczki, trzeba przed snem powierzyć jej swoje troski i położyć pod poduszką.
Rano spłynie mądre rozwiązanie, a zmartwienie przejdzie na lalkę. Trzeba ją pogłaskać po brzuszku i po kłopocie. Wykonane z z drutu, wełny i kolorowych resztek mogą mieć zaledwie kilka centymetrów.
Takie lalki – motanki – występowały także w tradycji słowiańskiej, a na Ukrainie i Białorusi nadal są bardzo popularne. Nawiązują do kultu Wielkiej Matki- mówią badacze. Lalki amulety wykonane z powagą i intencją, maja pomagać kobietom w przełomowych momentach. Jakkolwiek infantylnie to brzmi jest urocze, poczytajcie sami.
Lalka jest symbolem duchowości ukrytej głęboko w człowieku. Pozornie to tylko lalka.
Wewnętrznie reprezentuje ona mały fragment duszy. To głos wewnętrznej wiedzy, wewnętrznej świadomości. To nasz pomocnik – intuicja.Clarissa Pinkola Estes „Biegnąca z wilkami”
Tradycyjna kuchnia w Gwatemali – Comida Típica


Majowie wierzą, że bogowie stworzyli ludzi z kukurydzy, która występuje u nich w czterech kolorach: biała, żółta, czerwona i czarna. Dla Majów kukurydza to nie tylko pożywienie — to fundament kosmologii, tożsamości i rytuałów.
Według mitu powstania opisanym m.in. w Popol Vuh, pierwsze istoty ludzkie były tworzone wielokrotnie z różnych materiałów, aż w końcu bogowie uformowali ludzi z kukurydzy, obdarzając ich życiem i mądrością. Cztery kolory kukurydzy symbolizują różne strony świata, etniczne grupy i aspekty ludzkiej natury, a ich obecność w ceremoniach i sztuce podkreśla głębokie powiązanie między człowiekiem a ziemią.
W kuchni Majów kukurydza nadal odgrywa główną rolę. Podstawowym składnikiem codziennych posiłków są tortille — proste placki z mąki kukurydzianej przygotowywane z masa (ciasta z mąki nixtamalizowanej).
Tortille to więcej niż dodatek: owinięte w ściereczkę często zastępują chleb, służą jako „naczynie” do jedzenia i element gościnności. Innym stałym elementem jest frijoles, czyli pasta z czarnej fasoli (lub po prostu gotowane fasole), bogata w białko i składniki odżywcze — na wielu stołach jest serwowana niemal codziennie.
Typowe gwatemalskie desayuno (śniadanie) może być proste, ale sycące: jajko przyrządzone na różne sposoby, smażone banany (platanos fritos) dodające słodyczy i energii oraz gęsta pasta z fasoli. Do tego tortille, często świeże i ciepłe, które towarzyszą całemu posiłkowi. W regionach wiejskich i wśród społeczności tradycyjnych posiłki odzwierciedlają rytm dnia — jedzenie jest praktyczne, lokalne i przygotowywane z produktów dostępnych w okolicy.
Kultura Majów w Gwatemali przetrwała dzięki codziennym praktykom kulinarnym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Sposób przygotowania kukurydzy (proces nixtamalizacji), receptury na pasty z fasoli, a także rolę potraw w obrzędach i świętach — wszystko to łączy pamięć, tożsamość i wspólnotę. Nawet proste śniadanie staje się nośnikiem tradycji i symbolem trwałości kultury Majów.


Jednym z najczęściej spotykanych dań w restauracji jest Pepián de Pollo – kurczak w tak dużej ilości sosu warzywnego, że wygląda jak brązowa zupa.


Podróż do Gwatemali była niesamowicie pouczająca, a kultura Majów w Gwatemali zachowana w muzeach i codziennym życiu odkryła przed nami bogactwo ich tradycji, sztuki, pisma i kuchni.
Widziałam już pięknie ubrane kobiety na Jukatanie przy okazji występów artystycznych, ale tylko Gwatemalki ubierają się tradycyjnie na co dzień. Żal było opuszczać zjawiskową Antiguę, mam nadzieję, że i Wam spodobała się kultura Majów w Gwatemali tak samo, jak nam.
Aby poczuć tę kulturę Majów w Gwatemali, warto:
- odwiedzić muzeum Ixkik w Xela, gdzie zachowano tradycyjne stroje i kodeksy Majów,
- wziąć udział w lokalnych ceremoniach Majów, np. w San Pascual el Rey,
- zobaczyć kolorowe stroje codzienne noszone przez Gwatemalki w miasteczkach i na targach,
- spróbować tradycyjnej kuchni Majów (comida típica), w tym tamales, kakao i owoce nerkowca.
Jeśli będziecie mieli okazję odwiedzić Gwatemalę, spróbujcie wyjść poza utarte szlaki i przyjrzeć się codziennemu życiu jej mieszkańców. To właśnie tam — na targach, w małych miasteczkach i podczas lokalnych świąt — kultura Majów jest najbardziej autentyczna.
Polecam gorąco inne nasze wpisy z Gwatemali: Co zobaczyć w Tikal – przewodnik po świątyniach Majów oraz Wulkany w Gwatemali i wioska Hobbitów
Jeśli podobał Ci się ten wpis, podziel się nim ze znajomymi! Będzie to dla mnie ogromna radość! Śledź mnie na Facebooku lub Instagramie, aby być na bieżąco z moimi podróżami i zobaczyć jeszcze więcej zdjęć! Jeśli nie chcesz przegapić nowych postów, subskrybuj mój blog.
14 komentarzy
Bardzo ciekawy opis. Kolory ubran przepiekne i starannosc wykonania ich zachwyca. Dziekuje.
Odkąd podróżuję w takie zakątki świata, też ubieram się bardziej kolorowo. Ja też dziękuję:)
Cóz za bogactwo barw! Coś niesamowitego! I jeszcze to, że te stroje są takie same jak przed wiekami. Cudnie wyglądają te kobiety w swoich kolorowych strojach. I mają piękne twarze. A to dzieciątko na zdjeciu trzymane przez matkę jest po prostu przeurocze. Oglądałam niedawno film o tkaniu przez kobiety z Peru i Gwatemali tych wspanialych tkanin. Jak im to sprawnie szło. Ich palce aż śmigały i człowiek wzrokiem nie nadążał a im tymczasem wychodziły przecudne wzory. Przypomniało mi sie wtedy, że jako dziewczynka miałam taki malutki warsztat tkacki. Jakąż radoscia było wówczas dla mnie samodzielne utkanie kawałeczka materiału wielkosci chusteczki do nosa! Powstało bowiem cos z niczego.Ech, ale jak stworzyc tak wspaniałe wzory? To prawdziwa sztuka i tajemnica.
I te tajemnicze glify…Szkoda, że tak mało pisanych dokumentów przetrwało do dzisiaj, ale dobrze, że w ogóle cos sie ostało po konkwistadorskich zniszczeniach.
I uroda kolorowych budynków z tamtych okolic zachwyca. Są jak z fantastycznych obrazów. Albo z dziwnych, onirycznych baśni. I opis ich potraw sprawia, że ślinka mi leci i w brzuchu burczy (a od tygodnia znowu na diecie jestem!:)
Marylko, piękne zdjecia!:-))
Pozdrawiam Cie gorąco z zachmurzonego ale bardzo wiosennego Podkarpacia!:-))***
Tak, dokładnie takie same wzory jak w kodeksach, to niesamowite. Inaczej jest u Keczua w Ekwadorze, Hiszpanie zabronili zabronili im noszenia tunik i wtedy powstała andyjska moda. Kobiety noszą spódnice z kolorowymi chustami, a poncza. Dzieciątko trzyma siostrzyczka, ale tak jest przeurocze, ma skośne oczka i delikatne usteczka. a wiesz Olu, że dawniej Majowie kładli noworodkowi deseczkę i obwiązywali, żeby ja spłaszczyć. to nie wszystko, między oczkami wieszali koralik, taki dziecko z płaską główką i wyrobionym zezem było idealnie piękne. Cieszę się, że zmienili kanony urody. Glify są niesamowite, w muzeum były prawdziwy skarby, największego asa trzymam na koniec:) Najpiękniejsze są wnętrza kolorowych domów, wchodzisz przez bramę do restauracji, a tam niezwykłe powoje obrastają kolumny, na środku szemra fontanna, bajka. Zauważyłaś ten turkusowy zwisający kwiat? Jest żywy! Dziękuję za pozdrowienia z Podkarpacia i wysyłam swoje, z majowej i pachnącej Georgii. Kicham od tych zapachów, bo mój polski nos na alergię. Trzymam kciuki za dietę i pozdrawiam ciepło:)
Mario, pieknie uchwyciłaś na fotografiach kobiety Majów w swych barwnych strojach. Faktycznie wyglądają jak rajskie ptaki! Przetrwały trudne czasy, zachowując tradycję i upodobanie do pstrokacizny. O dziwo, nie gryzie się ona, łącząc wzory i kolory. Gwatemala zachwyca i nie mieści się w głowie, że najeźdźcy z taką zacietością niszczyli dorobek kulturowy ludu, który budował piramidy i stworzył swoje niepowtarzalne pismo, kiedy Europa jeszcze porośnieta była lasem… Te wspaniałe klasztory powstały za złoto Majów. Niektóre zostały zniszczone przez siły natury, które nie wybierają… Słusznie zauważyłaś, że kukurydza w czterech kolorach może symbolizować ludzkie rasy. W kuchni jakoś łącza się z sobą bezboleśnie… Kuchnia Majów wygląda smakowicie i barwnie, tak samo jak ich stroje. Widok na miasto ze Wzgórza krzyża jest piekny. Jego położenie naprzeciwko wulkanu mówi wiele i ukazuje respekt Hiszpanów do mocy wulkanu. Stworzyłaś bardzo ciekawy reportaż, który obejmuje historię z wielu perspektyw. Toteż wyniosłam z niego wiele różnorakich wrażeń. Pozdrawiam Cię serdecznie!
Dziękuję, na szczęście wiele kobiet chętnie pozowało do zdjęć, a na północy kraju noszą mniej kolorowe stroje. Pasuję te kolory do kraju, który ma owoce w takich barwach i kwiaty. Wszystko jest jak trzeba, im więcej biedy, tym więcej kolorów i muzyki, podoba mi się to. Prawdziwe dzikusy z tych Europejczyków, na szczęście wiedza o kalendarzach i kosmologii przetrwała. Największym bogactwem Gwatemali był jadeit. Służył Majom do wytwarzania ozdób i przedmiotów rytualnych i był symbolem władzy. Hiszpanie zupełnie go nie docenili, bo szukali złota. Ja też Cię serdecznie pozdrawiam i bardzo dziękuję za miłe słowa.
Mario, jak zawsze u Ciebie. Piękne zdjęcia i profesjonalny ciekawy opis. Szacun!
pozdrawiam
Gabi
Dziękuję Gabi:) Ja też jestem pod wrażeniem Twojego materiału.
Ciekawy opis, bardzo interesujące są takie odległe miejsca, gdzie czas się zatrzymał i ludzie żyją swoim życiem. Bez pędu bez pospiechu.
Tak, ja też lubię odmienić sobie rzeczywistość na jakiś czas innym krajobrazem i kuchnią:)
Jaki wspaniały wpis i cudowne zdjęcia. Musiałaś w to włożyć mnóstwo pracy, ale dzięki temu ja dowiedziałam się wielu nowych i ciekawych rzeczy:)
Bardzo się cieszę, że mogłaś się czegoś dowiedzieć mamo Tosi. Najwięcej pracy jest przy wyborze zdjęć, są ich tysiące, a potem już z górki, pozdrawiam:)
Zielona maseczka z czerwoną Maryjką z Gwadelupy 😮… To chyba najbardziej oryginalna pamiątka jakiej słyszałem 😁…
No widzisz, a ja się jeszcze w niej nie pokazałam na blogu, co za niedopatrzenie:) Ostatnio do Krzysztofa podeszła ekspedientka bliżej nieokreślonego pochodzenia etnicznego i pochwaliła jego koszulkę, a to była Mona Lisa zrobiona na Jezusa:)