Historyczne miasta Georgii wciąż pysznią się majestatycznymi rezydencjami z białymi kolumnami dookoła. Można je zobaczyć w wielu miastach w Georgii, ale najpiękniejsze z nich zobaczyliśmy na 100-milowym Szlaku Antebellum. Cudem uniknęły zagłady podczas marszu Shermana w czasie wojny secesyjnej. Tam naprawdę zatrzymał się czas.
SPIS TREŚCI
Domy z białymi kolumnami w historycznych miastach Georgii

Domy z białymi kolumnami to najbardziej rozpoznawalny symbol dawnego Południa USA. To eleganckie rezydencje, które można zobaczyć w historycznych miastach Georgii i które do dziś robią wrażenie swoją skalą i symetrią.
Ich architektura wywodzi się ze stylu Antebellum, charakterystycznego dla XIX wieku. Łączy on wpływy greckiego odrodzenia, wiktoriańskie detale oraz francuski styl kolonialny. Najbardziej wyróżniają się wysokimi kolumnami, szerokimi werandami i klasyczną, uporządkowaną bryłą, która miała podkreślać prestiż dawnych właścicieli. a potem to – Historia, która stworzyła historyczne miasta Georgii
Historia, która stworzyła historyczne miasta Georgii

Dziewiętnastowieczne historyczne miasta Georgii nie powstały przypadkiem – ich charakter ukształtowała fala europejskich osadników, którzy przybyli do Ameryki po klęsce Napoleona. Szukali nowego początku i szybko zaczęli budować tu swoje życie jako kupcy, plantatorzy oraz właściciele rozległych majątków.
Z czasem na południu Stanów Zjednoczonych zaczęły wyrastać plantacje tytoniu, bawełny i cukru, które stały się fundamentem lokalnej gospodarki. To właśnie one stworzyły warunki, w których mogły powstawać eleganckie rezydencje i całe miasta o wyraźnym, uporządkowanym układzie.
Jednak ten rozwój miał też swoją drugą, znacznie trudniejszą stronę. Za spokojnym rytmem życia i bogactwem regionu kryje się historia niewolnictwa, która była nierozerwalnie związana z funkcjonowaniem plantacji i całego systemu gospodarczego Południa.
To właśnie z tego połączenia – europejskich wpływów, plantacyjnej gospodarki i historycznych napięć – wyrosły miasta Georgii, które dziś możemy odkrywać na ich dawnych trasach i szlakach.
100-milowy szlak historycznych miast Georgii
Najpiękniejsze domy z białymi kolumnami w Georgii można odkrywać na tzw. 100-milowym Szlaku Antebellum. To trasa, która łączy kilka historycznych miast Południa USA, gdzie do dziś zachowały się XIX-wieczne rezydencje i układ urbanistyczny sprzed wielu dekad.
Podczas podróży tym szlakiem łatwo odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał. Wiele z tych miejsc cudem uniknęło zniszczeń podczas Marszu Shermana w czasie wojny secesyjnej, dzięki czemu zachowały swój pierwotny charakter.
To właśnie tutaj najlepiej widać, jak historia Georgii łączy się z architekturą, krajobrazem i dawnym rytmem życia Południa.
Milledgeville – dawna stolica Georgii i miasto z historią



Milledgeville nazywane jest „Pierwszą Damą”, ponieważ było pierwszą stolicą Georgii. Pod budowę miasta wybrano ziemie należące do Indian, położone nad rzeką Oconee. Z czasem zaczęły powstawać plantacje bawełny, które przyniosły mieszkańcom bogactwo i sprawiły, że do miasta wciąż napływali nowi osadnicy. Przez około 60 lat Milledgeville było kwitnącym centrum Georgii.
W pewien listopadowy dzień do miasta wkroczył generał William T. Sherman wraz z około 30 000 żołnierzy. Przez dwa dni grabili i niszczyli zabudowania, a następnie podpalili część miasta. Po tych wydarzeniach stolicę przeniesiono do Atlanty w 1868 roku.
Dziś Milledgeville jest spokojnym ośrodkiem uniwersyteckim, pełnym zabytkowych domów i śladów dawnej świetności. Największe wrażenie robią tu zwyczajne, starzejące się rezydencje — mają w sobie coś z atmosfery dawnych opowieści, jakby skrywały historie, o których chciałoby się czytać siedząc na bujanym fotelu na werandzie.
Madison – najbardziej arystokratyczne miasto historycznej Georgii

Madison uznawane jest za najbardziej arystokratyczne miasto na trasie dawnego dyliżansu z Charleston do Nowego Orleanu. Założone w 1809 roku, jest dziś siedzibą hrabstwa Morgan i jednym z najlepiej zachowanych historycznych miast Georgii.
W przewodniku po Georgii z 1845 roku pisano o nim jako o miejscu wyjątkowym, które zachowało swój elegancki charakter mimo burzliwej historii regionu. Podczas „marszu do morza” w czasie wojny secesyjnej wojska Shermana oszczędziły Madison — zniszczono jedynie budynki kolejowe i przemysłowe wspierające Konfederację. Dzięki temu do dziś można tu podziwiać niezwykłą aleję przedwojennych domów.
Dziś Madison słynie z największej historycznej dzielnicy w Georgii, która rozciąga się na ponad dwa kilometry i obejmuje ponad 200 zabytkowych budynków. Znajdziemy tu rezydencje w stylu greckiego odrodzenia i wiktoriańskie domy, w większości powstałe jeszcze przed wojną secesyjną, w latach 1830–1860.
Spacer po mieście prowadzi przez szerokie, spokojne ulice, gdzie każdy dom wydaje się mieć własną historię. Wrażenie potęgują zadbane ogrody i charakterystyczne drzewa myrtle crepe, które kwitną od wczesnego lata aż do pierwszych przymrozków, zamieniając zwykłe ulice w kolorowe aleje.

Jednym z ważnych punktów miasta jest zabytkowy ratusz z pomnikiem żołnierza z Madison, który poległ podczas I wojny światowej.
Centrum turystyczne mieści się w remizie z 1887 roku

W pobliżu znajduje się także centrum turystyczne mieszczące się w dawnej remizie z 1887 roku, gdzie można zaplanować zwiedzanie i dowiedzieć się więcej o historii Madison.

Heritage Hall

Wśród najciekawszych rezydencji wyróżnia się Heritage Hall — jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów architektury greckiego odrodzenia w Madison. Został wybudowany w 1811 roku przez doktora Eliasa E. Jonesa i przez lata pozostawał prywatną rezydencją. Obecnie mieści się tu Towarzystwo Historyczne Hrabstwa Morgan i jest otwarty dla zwiedzających, zachowując oryginalny wystrój wnętrz.



Joshua Hill House – dom człowieka, który ocalił miasto

Madison przetrwało wojnę niemal bez strat również dzięki nieformalnemu porozumieniu. Burmistrz Joshua Hill znał brata generała Shermana jeszcze z czasów West Point, co według lokalnej tradycji miało wpłynąć na ocalenie miasta.

Joshua Hill, były senator, mieszkał w tym domu z żoną, czterema córkami i synem. Podczas walki zginął ich jedyny syn. Kiedy ojciec poszedł odzyskać jego ciało, spotkał generała Shermana. Wtedy właśnie poprosił go o ocalenie miasta. Wojska Unii spaliły stację kolejową i zbiory bawełny, jednak domy ocalały.

Dom senatora był wystawiony na sprzedaż za $ 3 miliony. Joshua Hill to jeden z najbardziej wyrazistych przykładów architektury greckiego odrodzenia w Madison.
myrtle crepe

Te pięknie kwitnące drzewa to myrtle crepe, które kwitną w Georgii od wczesnego lata do przymrozków. Dzięki nim zwykła autostrada wygląda jak bzowa aleja.
Honeymoon Mansion

Honeymoon Mansion, zbudowany w 1851 roku, to jedna z najbardziej charakterystycznych rezydencji w Madison.
W późniejszych latach należał do rodziny związanej z majątkiem Coca-Coli, a także do syna założyciela prestiżowego Emory University w Atlancie. Wnętrza utrzymane są w charakterystycznej palecie niebiesko-szarych barw, co nadaje im spokojny, elegancki charakter.
Nazwa „Honeymoon Mansion” nawiązuje do opowieści o „miesiącu miodowym” z XIX wieku, który zainspirował późniejszych właścicieli i stał się częścią lokalnej tradycji związanej z domem.
W 1937 roku, rok po premierze „Przeminęło z wiatrem”, wnuczka ówczesnych właścicieli zorganizowała w rezydencji kilkudniowy bal stylizowany na klimat powieści Margaret Mitchell. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w mieście i na trwałe wpisało się w historię Madison.
Magnolia House

Magnolia House to jeden z najpiękniejszych przykładów architektury w Madison, utrzymany w stylu królowej Anny. Dom wyróżnia się bogatą formą, werandami i licznymi zakamarkami, które nadają mu wyjątkowy, „żyjący” charakter.
Otoczony cieniem ogromnej magnolii i krzewami myrtle crepe, wpisuje się w typowy krajobraz historycznych domów Georgii, gdzie architektura i natura przenikają się w niemal filmowy sposób.
Niedawno odkryto tu także tunel łączący posiadłość z pobliskim, niewielkim kościołem prezbiteriańskim, co tylko dodaje budynkowi tajemniczości i lokalnych legend.
To jeden z tych domów, które najlepiej pokazują, dlaczego historyczne rezydencje Madison przyciągają uwagę — nie tylko skalą, ale też atmosferą i detalem, który trudno dziś odtworzyć.

Gingerbread House

Gingerbread House to jeden z najbardziej charakterystycznych i najczęściej fotografowanych domów w Madison. Wiktoriański, eklektyczny i wyjątkowo dekoracyjny — przyciąga uwagę detalami, które nadają mu niemal bajkowy charakter.
Został zbudowany w 1883 roku przez Johna Hudsona Huntera i do dziś uchodzi za jeden z najbardziej rozpoznawalnych przykładów XIX-wiecznej architektury w mieście. Pieszczotliwie nazywany „domkiem z piernika”, wyróżnia się bogatą ornamentyką i lekkością formy.
Otoczony historyczną zabudową Madison, stanowi jeden z tych budynków, które najlepiej oddają urok miasta — pełnego detali, kolorów i architektonicznych niespodzianek.

Atkinson-Rhodes House z 1893 roku


Stagecoach House

Stagecoach House z 1810 roku to jeden z najstarszych domów w Madison i ważny ślad dawnych tras podróżnych przez Georgię. W czasach świetności pełnił funkcję poczekalni dla osób przemieszczających się dyliżansami między Charlestonem a Nowym Orleanem.
Dziś budynek nosi wyraźne ślady upływu czasu — odpadająca farba, zapach starego drewna i zniszczone bujane fotele tworzą atmosferę miejsca, które zatrzymało się w przeszłości. Weranda sprawia wrażenie opuszczonej, ale właśnie w tym tkwi jej charakter.
To jeden z tych domów, które najmocniej budują klimat historycznego Madison — pozwalają wyobrazić sobie rytm dawnej podróży, rżenie koni i moment, w którym dyliżans zatrzymywał się na chwilę odpoczynku.

Przed budynkiem na grubych łodygach pozbawionych liści rosną niezwykłe kwiaty – licoris, albo pajęcze lilie. Poskręcany misternie kwiatostany z długimi pręcikami są zadziwiająco mocne. Liście pojawią się jak znikną kwiaty. Tak nam się spodobały, że kupiliśmy sobie cebulki i czekamy jesienne kwitnienie.
Legenda głosi, że te kwiaty rosną wszędzie tam, gdzie ludzie rozstają się na dobre. W Japonii kwiaty są poświęcone zmarłym i nie rosną blisko domów. Są trujące, dlatego sadzi się je w ochronie przed gryzoniami.


To nieduży krzew, ale kasztany ma najprawdziwsze, chociaż o wiele mniejsze od tych europejskich.

Foster-Thomason-Miller House

Idealna sceneria do filmu o nawiedzonym domu. Łamiąc zasady weszłam na prywatna ścieżkę, bo tak bardzo chciałam zobaczyć jak wygląda z boku. Przy takich budowlach szybciej bije mi serce, a w głowie zalęgają się historie. Wymuskane rezydencje nie działają w ten sposób.


Foster-Thomason-Miller House to jedna z najbardziej złożonych i historycznie warstwowych rezydencji w Madison. Powstała na fundamentach dawnej Georgia Female Academy, pierwszej żeńskiej akademii założonej w 1850 roku, która została zamknięta w czasie wojny secesyjnej, a następnie spłonęła w 1880 roku.
Nowa rezydencja zaczęła nabierać kształtu pod koniec XIX wieku, kiedy Legare H. Foster, zainspirowany wykładem Oscara Wilde’a o estetyce i pięknie architektury, stworzył dom będący materialnym ucieleśnieniem tych idei. Budynek łączy elementy stylu królowej Anny, gotyku oraz greckiego odrodzenia, co czyni go jednym z najbardziej reprezentacyjnych przykładów historycznej architektury w centralnej Georgii.
Dekoracje wnętrz były wyjątkowo dopracowane — rzeźbione drewno, motywy słoneczników i lilii, kuty mosiądz oraz wysokie sufity z kominkami w niemal każdym pomieszczeniu podkreślały jego elegancki, niemal teatralny charakter. W 1889 roku dom przeszedł w ręce rodziny Thomasonów, a na początku XX wieku wprowadzono w nim elektryczność i wodociągi, co na kolejne dekady zapewniło mu stabilne funkcjonowanie.
W 1978 roku rezydencję przejęli Millerowie, którzy rozpoczęli staranną renowację, przywracając jej dawną świetność poprzez dobór antycznych mebli i rekonstrukcję detali architektonicznych. Efekt tej pracy uchodził za imponujący, a dom ponownie stał się jednym z najcenniejszych przykładów architektury historycznej w Madison.
W 2011 roku budynek został jednak poważnie uszkodzony w wyniku pożaru kuchni, a zniszczenia spowodowane dymem i wodą doprowadziły do jego częściowej degradacji.

I oto stał się cud. Kolejna wizyta w Madison i kolejna odsłona. Dom został odnowiony starannie i wygląda dokładnie tak, jak przed laty.
Stokes-McHenry House


Zbudowany w 1824 roku dla plantatora i prawnika Younga Stokesa. Dom służył rodzinie przez siedem pokoleń, i właśnie dlatego zachowały się stare meble i pamiątki.
Dawno temu powstał fundusz na remonty i naprawy, dzięki temu posiadłość świetnie się zachowała. Około 1822 rodzina gościła Margaret Mitchell.

Oak House

Zbudowany w 1897 roku jest otoczony starymi dębami. Wewnątrz zachowały się rzeźby na dębowych poręczach poręczach schodów. Podobnie jak inne budynki w mieście, dom był planem serialu o wampirach „The Originals”.






African- American Museum

African American Museum w Madison jest ważnym miejscem pamięci, które przypomina o historii afroamerykańskiej społeczności regionu oraz jej wkładzie w rozwój miasta i całej Georgii.
Ekspozycje koncentrują się na życiu codziennym, pracy, edukacji oraz doświadczeniach mieszkańców w XIX i XX wieku. Muzeum pokazuje również lokalne historie rodzinne i dokumenty, które pozwalają lepiej zrozumieć społeczne tło historycznego Południa.
To miejsce stanowi wyraźny kontrapunkt wobec eleganckich rezydencji Madison — przypomina, że historia miasta ma wiele warstw i nie ogranicza się wyłącznie do architektury i życia elit.
Kaplica parafialna

Kaplica parafialna została zbudowana przez Metodystów w 1844 roku w stylu Królowej Anny. Dom Parafialny, który stoi tuż obok, powstał już po wojnie secesyjnej, kiedy miasto powoli odbudowywało swoją tożsamość i struktury społeczne.
Oba budynki tworzą dziś harmonijny zespół architektoniczny, będący świadectwem głęboko zakorzenionej wiary i wspólnotowego życia mieszkańców Madison. Warto zatrzymać się tu na chwilę — cisza i otoczenie starych drzew sprawiają, że czas jakby zwalnia.



Wiktoriański cmentarz w Madison

Wszystko przeminęło, spoczywają tu byli właściciele rezydencji i ich niewolnicy, a do połowy XX wieku nawet na cmentarzu obowiązywała segregacja rasowa. Wiktoriańskie miejsce spoczynku, kiedy wierzono, że śmierć jest tylko snem. Dlatego groby mają kształt łóżek, a nagrobki kamienne poduchy i draperie.
Więcej na temat wiktoriańskich cmentarzy i niesamowitych historii można przeczytać we wpisie o Cmentarzu Oakland w Atlancie.
Przeminęło z wiatrem – śladami Południa w Atlancie
Historia Południa USA nie kończy się w małych, historycznych miasteczkach Georgii. Jej filmowy i kulturowy wymiar można odkrywać dalej — między innymi w Atlanta, gdzie znajdują się miejsca związane z „Przeminęło z wiatrem”.
Macon

Macon to jedno z najważniejszych historycznych miast Georgii, znane zarówno z bogatej architektury, jak i silnych tradycji muzycznych. W XIX wieku było ważnym ośrodkiem handlu i życia kulturalnego, a dziś zachwyca dużą liczbą dobrze zachowanych rezydencji w stylu greckiego odrodzenia i wiktoriańskiego.
Do najważniejszych zabytków miasta należy Hay House, nazywany często „Pałacem Południa”. Ta imponująca rezydencja z połowy XIX wieku zachwyca detalem architektonicznym, innowacyjnymi jak na swoje czasy rozwiązaniami technicznymi oraz bogato zdobionymi wnętrzami, które pokazują styl życia zamożnych mieszkańców epoki antebellum.
Kolejnym ważnym punktem na mapie miasta jest Cannonball House, zbudowany w 1853 roku w stylu greckiego odrodzenia. Według lokalnej historii, w czasie wojny secesyjnej w jedną z kolumn domu miała uderzyć kula armatnia, od czego wzięła się jego nazwa. Budynek otoczony jest eleganckim angielskim ogrodem, który podkreśla jego historyczny charakter i spokojną, klasyczną estetykę.
Macon to również liczne zabytkowe kościoły, cmentarze i dawne rezydencje, które razem tworzą obraz miasta głęboko zakorzenionego w historii Południa, a jednocześnie żywego i wciąż pełnego opowieści.
Roswell – miasto plantacji, historii i prezydenckich powiązań

Roswell to jedno z ciekawszych historycznych miast Georgii, którego początki sięgają lat 30. XIX wieku. Powstało jako dobrze zaplanowana kolonia przemysłowa i szybko rozwinęło się wokół plantacji oraz młynów bawełnianych, które stanowiły podstawę lokalnej gospodarki. Do dziś zachowało się tu wiele rezydencji, które pokazują styl życia ówczesnych elit Południa.
Jednym z najważniejszych domów w mieście jest Barrington Hall, zbudowany w 1839 roku przez Barringtona Kinga. Rezydencja przez ponad 150 lat pozostawała w rękach jednej rodziny, aż do 1995 roku, co czyni ją jednym z najlepiej zachowanych przykładów ciągłości historycznej w Roswell. Dziś pełni funkcję muzeum domu, a na terenie posiadłości znajdują się również dodatkowe budynki gospodarcze, które pozwalają lepiej zrozumieć codzienne życie dawnych mieszkańców.

Kolejną ważną rezydencją jest Bulloch Hall, związana z jedną z najbardziej wpływowych rodzin w historii USA. Dom został zbudowany dla rodziny majora Jamesa Stephensa Bullocha, jednego z pierwszych osadników Roswell. W 1853 roku jego córka Mittie poślubiła Theodore’a Roosevelta, co na trwałe wpisało tę rodzinę w historię Stanów Zjednoczonych. Ich syn, Theodore Roosevelt Jr, został później 26. prezydentem USA, a rodzinne powiązania sięgają dalej — przez Ellliota Roosevelta do Eleonory Roosevelt, jednej z najbardziej wpływowych pierwszych dam XX wieku.
Eleanor Roosevelt była postacią wykraczającą daleko poza rolę żony prezydenta. Angażowała się w działalność społeczną i polityczną, organizowała konferencje prasowe, pisała i prowadziła audycje radiowe, a także publicznie zabierała głos w sprawach polityki kraju. Jej niezależność i aktywność sprawiły, że została uznana za jedną z najbardziej wpływowych kobiet XX wieku.
W Roswell do dziś odbywają się rekonstrukcje historyczne, w tym symboliczne odtwarzanie ślubu Mittie Bulloch i Theodore’a Roosevelta, które przyciąga turystów i przypomina o głęboko zakorzenionych powiązaniach miasta z historią USA.
Cytaty Eleonory Roosevelt (często przywoływane w kontekście jej działalności)
„Każdego dnia zrób jedną rzecz, która Cię przeraża.”
„Nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy bez twojej zgody.”
Eatonton

W tym mieście urodziła się Alice Walker, autorka poruszającej powieści „Kolor purpury”, uhonorowanej Nagrodą Pulitzera oraz Narodową Nagrodą Książki w 1983 roku. Jej twórczość, głęboko zakorzeniona w doświadczeniach Afroamerykanek z Południa USA, przyniosła jej światową sławę, a powieść doczekała się ekranizacji w reżyserii Stevena Spielberga.
Tu także urodził się Joel Chandler Harris, dziennikarz i pisarz, znany przede wszystkim jako twórca postaci „Opowieści wujka Remusa”.


Covingotn – najwięcej nakręconych filmów na Południu

To właśnie w Covington kręcono sceny do kilku seriali — w tym Pamiętników wampirów, których fabuła osadzona jest w fikcyjnym miasteczku Mystic Falls (więcej o tym klimatycznym serialowym świecie przeczytasz w moim wpisie.
Ostatnio kamery wróciły do Covington za sprawą „Słodkich magnolii” — popularnego serialu Netflixa, w którym urokliwe uliczki miasta grają rolę fikcyjnego Serenity w Południowej Karolinie.
The Twelve Oaks

The Twelve Oaks Bed & Breakfast — Margaret Mitchell tak sobie wyobrażała „Dwanaście dębów”, rezydencję Wilkesów z powieści „Przeminęło z wiatrem”. Ten okazały dom z białymi kolumnami, otoczony drzewami o rozłożystych koronach, do złudzenia przypomina antebellum — czyli przedwojenne — plantatorskie rezydencje Południa. Nie dziwi więc, że Hollywood szybko go zauważyło.

Praktyczne wskazówki i informacje o historycznych miastach w Georgii
📍 Milledgeville Visitor Information Center, 200 W Hancock St, Milledgeville, GA Najlepszy punkt startowy — mapa, historia, parking obok.
Old Governor’s Mansion, 120 S Clarke St, Milledgeville, GA Najbardziej imponująca rezydencja na szlaku. Najlepsze światło rano.
Rose Hill, 711 W Montgomery St, Milledgeville, GA Prywatna posiadłość, oglądana z zewnątrz. Najładniejszy kadr spod skosu.
📍 Madison Welcome Center, 115 E Jefferson St, Madison, GA Miasto, które Sherman oszczędził. Idealne na spacer.
Heritage Hall, 277 S Main St, Madison, GA Ikona miasta. Najlepsze zdjęcia po południu.
Bonar Hall, 465 S Main St, Madison, GA Jedna z najstarszych rezydencji w Georgii. Widoczna z chodnika.
📍 Macon Hay House, 934 Georgia Ave, Macon, GA „Pałac Południa”. Wnętrza robią ogromne wrażenie.
Cannonball House, 856 Mulberry St, Macon, GA Dom z historią wojenną. Najlepiej dojść tu spacerem z Hay House.
📍 Roswell Barrington Hall, 535 Barrington Dr, Roswell, GA Rezydencja plantatorska z pięknym ogrodem. Parking przy wejściu.
Bulloch Hall, 180 Bulloch Ave, Roswell, GA Dom matki Theodore’a Roosevelta. Najładniejsze zdjęcia od strony drzew.
📍 Eatonton Uncle Remus Museum, 214 Oak St, Eatonton, GA Małe muzeum, dobre wprowadzenie do historii regionu. Wokół kilka domów z kolumnami.
📍 Covington Historic Courthouse, 1124 Clark St SW, Covington, GA Najbardziej rozpoznawalny budynek miasta. Świetny punkt startowy.
Covington Visitor Center, 1143 Oak St SE, Covington, GA Mapa, wskazówki, wygodny parking. Kilka minut pieszo do centrum.
Niektórzy twierdzą, że nieetyczne jest utrzymywanie tych domów, bo powstały z fortun zbitych na okrutnym wykorzystywaniu niewolników. Trudno się z tym nie zgodzić — ta historia jest bolesna i nie da się jej wygładzić. A jednak to właśnie w takich miejscach ludzie uczą się przeszłości: oglądają wystawy, słuchają opowieści przewodników, dowiadują się, jak wyglądało życie pod batem „pana”.
Poza tym dom to tylko budynek, ślad epoki, który sam w sobie nie ponosi winy za czyny człowieka. Może być przestrzenią pamięci, a nie gloryfikacji.
Jakie wrażenia budzą w Was te — nie da się zaprzeczyć — urokliwe, historyczne miasta Georgii i ich przedwojenne rezydencje? Ja wracam do nich chętnie, bo za każdym razem odkrywam kolejną warstwę historii. I może też dlatego, że mają w sobie coś, co mnie niezmiennie oczarowuje — spokój, światło i tę charakterystyczną melancholię Południa.
Jeśli chcesz zobaczyć inne oblicza Południa USA, warto zajrzeć także do Savannah, jednego z najbardziej klimatycznych i filmowych miast Georgii, oraz do Atlanty, gdzie podążysz śladami „Przeminęło z wiatrem”
Jeśli interesują Cię także mniejsze, mniej znane amerykańskie miasteczka w Georgii, warto zajrzeć do miejsc, w których historia nie jest tak oczywista, ale równie ciekawa.
Natchez – to skupisko najpieknięjszych domów z kolumnami na całym Południu USA. To tu mieszkali najbogatsi plantatorzy przed wojną secesyjną, a ich fortuny zamieniły się w ponad 30 zachowanych do dziś antebellum mansions. Żadne inne miasto w Ameryce nie ma tak dużego skupiska przedwojennych rezydencji milionerów.
Zapraszam do obserwowania.
90 komentarzy
Świetny artykuł! Bardzo rzetelny!
W tych wszystkich budynkach najbardziej urzekają mnie kolumny.
Sama mam przed wejściem do domu dwie :)
Walizy już spakowane! Tym razem Tennessee :)
Serio? Moje też, tym razem Karolina Południowa:)
Dziękuję. Ja też, dom z kolumnami zaczyna być taki odświętny:)
Bardzo ciekawy post. Totalnie się w nim zatopiłam. Cudowna architektura, bardzo mi się podoba. Pewnie często łaziłabym tam na spacery. Chciałabym zobaczyć takie domy i je zwiedzić, chciałabym poczuć ich atmosferę. Domy pełne życia. W moim mieście mogłyby takie być, ale nie…tu tylko bliźniacze klocki. hehehe :D Ja uwielbiam posty, które całkowicie oderwą mnie od rzeczywistości, dziękuję. :)))
Przepiekne te domy, choc ich historia w tle ponura.
Nie uwazam jednak, ze nalezy je zniszczyc czy zrownywac z ziemia, przeciez to czesc naszej historii, naszej czyli ludzkiej.
Rownie dobrze trzeba by bylo zburzyc piramidy w Egpicie, bo tez budowane rekami niewolnikow. A kto buduje wspolczesne Emiraty, jak nie tania sila robocza z Azji, pracujaca w horrendalnych warunkach?
Niestety do czego jeszcze doprowadzi chora poprawnosc polityczna nie wiadomo – przeciez w Stanach juz likwiduje sie pomniki generalow Poludnia, "Przeminelo z wiatrem" nie wiem czy juz nie jest na indeksie ksiazek zakazanych, bo zdaje sie, ze film juz tak.
Historia jest bolesna w wielu krajach na ziemi, chyba nie ma kraju, ktory nie przeszedlby jakiejs hanby, czy tragedii narodowej, ale jesli wymazemy jej slady, dla przyszlych pokolen nie pozostanie NIC. A czlowiek bez historii i korzeni bardzo latwo powtarza te same bledy.
Te domy po prostu przecudne, moglabym ogladac godzinami, niepowtarzalne, bedace jakby polaczeniem kliku stylow, wiktorianskiego, greckiego, francuskiego…. Sa jedyne w swoim rodzaju. Przepieknie opisalas ich historie i zobrazowalas cudnymi zdjeciami. Piekna robota Eulampio ! :)
Mam bardzo mieszane uczucia na temat Poludnia, tak chyba generalnie:) Wywodzi sie to raczej z mojej osobowosci, Poludnie jest dla mnie za flegmatyczne, nawet jezyk Poludnia mnie meczy.
Wybitnie trafilam do wlasciwego miejsca na ziemi kiedy postawilam stope na nowojorskiej ziemi:))))
Ale pomijajac emocje, bo te zwykle przeszkadzaja w realnym widzeniu i ocenianiu swiata.
Uwazam podobnie jak Ty, TO wszystko jest czescia historii Ameryki i nie mozna tego zniszczyc udajac, ze sie nie wydarzylo. Owszem wydarzylo sie i nalezy sie temu pamiec.
Najlatwiej jest udawac, ze np. nie bylo masakry Indian, och bo jak nie bedziemy o tym mowic, uczyc dzieci w szkolach to ludzie nie beda wiedziec… jakaz to wielka hipokryzja.
Na szczescie ludzie WIEDZA i szanuja.
Bardzo mnie boli czas niewolnictwa, ale rowniez boli mnie, ze generalnie w swiecie szerokim jak sie mowi o niewolnictwie to wszyscy juz maja wskazujacy paluszek wyciagniety w strone Ameryki.
Hmmm a co z Anglia? krajem, ktoremu jeszcze dzis mozna wiele zarzucic.
Ale znow, nie mowi sie o tym, wiec ludzie nie wiedza.
Ja wiem.
To angielscy emigranci stali się pierwszymi plantatorami i posiadaczami tych wspaniałych rezydencji. To samo robili na wyspach karaibskich, ściągali niewolników do pracy na plantacjach trzciny cukrowej, a kiedy zniesiono niewolnictwo wszystko runęło i te kraje do te pory zmagają się z traumą i biedą. W świetle tego trochę śmieszne są zarzuty, że to USA jest winne masakrze Indian i niewolnictwu. Luizjana należała do Francuzów, wzdłuż Mississippi istniało ponad 200 ogromnych plantacji. To Europejczycy stworzyli piekło dla rdzennych mieszkańców i sprowadzili niewolników.
Dla mnie południowe miasteczka są magiczne, nawet w moim jest kilka niesamowitych miejsc i budynków. A ja bardzo lubię podróże w czasie.
Star, gdzie kto trafił, tam stara się znalezc swoje miejsce i je polubić:) Myślę, że wszędzie jest podobnie, mimo, że to wielki kraj. Ja naczytałam się książek o Południu i kiedy jechałam przez Alabamę nucąc sobie "Alabama song", czułam się szczęśliwa. Kiedy wpadnę w końcu do Nowego Jorku chętnie się pozachwycam. Pomieszkać tu i ówdzie, to fart, trzeba wyciągnąć z tego jak najwięcej.
Bardzo trafne uwagi Kitty:) Dobry argument z piramidami. Jestem pewna, że nikt nie tknie przeszłości, bo tu się bardzo szanuje nieliczne zabytki. Powinnam wstawić zdjęcie z konfederackimi dekoracjami na budynkach w Madison, bylismy tam 4 lipca, miasto było obwieszone flagami i szarfami.
Szykuję następny post o plantacji- skansenie. Wyobraz sobie, ze w jego stworzeniu pomagała Butterfly McQueen, mała służąca Scarlett -Prissy, nawet tam zamieszkała. Ludzie szukali miejsca, które przypominałoby te z powieści.
Domy są rzeczywiście przecudne i jest ich tak dużo, miałam prawdziwy problem z wyborem zdjęć. Wiesz, że ciagle można takie kupić? Skromniejsze, ale całkiem tanio, tyle, że majątek trzeba włożyć w remont. Niektóre osiedla w Atlancie sa tak niewiarygodnie piekne, że dech zapiera. W stronę Luizjany styl zmienia się na kolonialny francuski i też oszałamia.
Ciesze się, że Ci się podobało:)
Cieszę się Agnieszko:) Mnie się udało wejść do budynkow nie tylko muzealnych. Kiedyś w Roswell była organizowana wyprzedaż w starym, zabytkowym domu z kolumnami. Polega to na tym, że można wchodzić do każdego pomieszczenia, wybierać sobie meble, porcelanę, całe wyposażenie domu, a na koniec kupić nawet dom. chodziłam jak zaczarowana, weszłam na strych, a tam…krynolina, metalowe obręcze nakladane pod halki i suknię. coś niesamowitego. Wszystko pachniało starością, mieli nawet starą porcelanę z Miśni. To było cos więcej niz spacer po mieście, weszłam w przeszłość.
Mam nadzieję, że zaplanowa ne dwa kolejne tez Cię oderwą od rzeczywistości:)
Naprawde wystawiaja flage Konfederacji? zawsze myslalam ze to nielegalne ?
Wlasnie, swiatu niewolnictwo kojarzy sie z Ameryka, a to Anglicy odegrali w nim najwieksza role. A Liverpool sluzyl im jako port przerzutowy z Anglii do Ameryki…w miescie jest wiele sladow po niewolnictwie , szczegolnie w budynkach blisko portu. Przeciez Ameryka powstala na osadnikach z Europy, dopiero pozniej osadnicy uzyskali wlasna tozsamosc i wplywy zarowno brytyjskie jak i francuskie ( i holenderskie) upadly. A ty Star to nie wiesz ze w Holandii mieszkasz? W New Amsterdam? Co mnie osobiscie zadziwia to to , SKAD wzial sie amerykanski akcent? Jakim cudem rozni sie tak bardzo od brytyjskiego, skoro to Anglicy przywiezli swoj jezyk ? Czy moze mi to ktos logicznie wytlumaczyc bo mnie ta zagadka nurtuje od lat? :)
Nie miałam pojęcia, że w Liverpoolu był punkt przerzutowy, wiedziałam tylko o Karaibach. Anglicy, Francuzi, Holendrzy, Belgowie też mają krew na rękach, Leopold II zrobił rzez w Afryce. Hiszpania wypromowała konkwistadorów. Niby tego wszystkiego uczą w szkołach, ale dopiero w podróży, tam, gdzie łapa zaborcy mocno się odcisnęła, robi to wielkie wrażenie i skłania do szukania informacji.
Ja nie wiem skąd amerykański akcent, pewnie ewoluował w tyglu kulturowym. Ja osobiście powoli sobie radzę, ale bardzo lubię akcent brytyjski i dużo lepiej rozumiem.
Przez jakiś czas trwały rozważania, czy językiem urzędowym ma zostać niemiecki, jednak przegłosowano angielski.
Niedaleko mnie są Ateny i Sparta:)
W Urzędach wisi flaga USA i Georgii. To co wieszają na balkonach na 4 lipca, też ma kolory Georgii. Mając za małą wiedze na ten temat poszukałam na wiki:
1-Flaga z 1879 roku została wprowadzona przez senatora stanu Georgia Herman H. Perry i została adoptowana do upamiętnienia żołnierzy Konfederacji.
2-Flaga stanu Georgia, która była używana od 1956 do 2001 roku, zawierała flagę bitwy Konfederacji
3- Flaga z 2001 roku, zaprojektowana przez architekta Cecila Alexandra , szukała kompromisu, przedstawiając małe wersje niektórych (ale nie wszystkich) dawnych flag.
4-AKTUALNA FLAGA
Zaproponowana przez Zgromadzenie Ogólne Georgii, połączyła elementy wcześniejszych flag , tworząc kompozycję zainspirowaną flagą Konfederacji z gwiazdami i kratami, a nie konfederacką flagą bitewną.
"Obecna flaga stanu Georgia została przyjęta 8 maja 2003 roku. Flaga nosi trzy paski składające się z czerwono-biało-czerwonego i niebieskiego kantonu zawierającego pierścień z 13 białymi gwiazdami obejmujący herb państwowy w kolorze złotym. W herbie łuk symbolizuje konstytucję państwa, a filary reprezentują trzy gałęzie władzy: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Słowa motta państwowego "Mądrość, Sprawiedliwość i Umiar" są owinięte wokół filarów, strzeżone przez męską postać ubraną w strój kolonialny pochodzący z czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych . W obrębie broni ciągnie się miecz reprezentujący obronę konstytucji państwa. Dodatkowe motto: In God We Trust, znajduje się pod tymi elementami, działając jako "podstawa" stanu. Pierścień gwiazd obejmujący herb państwowy symbolizuje status Georgii jako jednej z pierwotnych Trzynastu Kolonii."
Tak Liverpool a jakze, ! ale za to ja nie mialam pojecia ze pierwsi rozpoczeli ten proceder Portugalczycy! Wywozili rdzenna ludnosc Brazylii. No prosze a ja mialam ich za podroznikow i odkrywcow :)
A propos akcentu brytyjskiego, to masz na mysli taki z BBC? Bo powiem ci nie mialam pojecia o tym , ale tu w UK kazde praktycznie miasteczko mowi z innym akcentem! Nawet w obrebie tego samego regionu np. Polnocny-Zachod wyroznia sie dziesiatki bardzo silnych alcentow: zupelnie inny jest w Liverpoolu ( tzw. scouse) , zupelnue inny w Mancheterze ( tzw manchunian ) , zupelnie inny w Preston czy Lancaster! Tu sa dziesiatki jesli nie setki akcentow – to co slychac w telewizji ma sie nijak do zycia na codzien. Ja na przyklad uwielbiam Liverpool i ich akcent , jest nie do podrobienia:)
Taki z BBC to aż dreszcze wywołuje:) Nawet kasjerka w Leeds dla mnie brzmiała świetnie. Dopiero od niedawna moje ucho zaczęło wyłapywać poszczególne słowa z dość bełkotliwego akcentu Georgii, żadnej dykcji. Bardzo to wszystko ciekawe.
Już lepiej, żeby nikt niczego nie odkrywał, tubylcy by sobie z tym nieodkryciem świetnie poradzili. A tak na siłę wprowadzili im religię i złupili co się dało.
Zadziwia mnie jedno, ledwo wcisnęli im chrześcijaństwo, a od razu zaczęły się objawienia. Gdyby objawienia nastąpiły przed siłowym przekonaniem do wiary, to byłabym pod wrażeniem.
A tam zaraz dreszcze:) wg mnie ten z BBC jest nijaki, za to akcenty lokalne sa bardzo interesujace, niektore paskudne to fakt, ale wiele jest bardzo ciekawych. Natomiast tak jak kocham Szkocje , to ich akcentu nie cierpie, szczegolnie u kobiet, no strasznie to brzmi, mowia jak straszydla :)
Fakt, ale kazda wiara czyni cuda:))
Zaczęłam się uczyć angielskiego sama, całkiem niedawno, potem sobotnia szkoła, akcentu nie wyłapię, no chyba , że różnice między brytyjskim i amerykańskim:) BBC jest zrozumiały dla mnie i uwielbiam jak ktoś mówi z piękną dykcją. Lubię angielskie filmy.
W Szkocji spędziłam weekend, ale tez kocham, podobnie jak Yorkshire. Ty mieszkasz gdzieś w okolicach Manchesteru?
Ja wiem, ze poludniowe stany sa piekne, to nie o to chodzi. Mimo wszystko uwazam, ze cechy charakteru sa bardzo wazne czy czlowiek czuje sie dobrze lub nie w konkretnym miejsu i rowniez dotyczy to miejsc zamieszkania.
Bylam w wielu poludniowych stanach i owszem podoba mi sie, ale ja nie mam tej mentalnosci, ja sie do tego nie nadaje. Tam trzeba byc "dama" a ja nie jestem i nigdy nie bede:)) Jak tam jezdzilam to zawsze musialam sie mocno pilnowac z moim slownictwem i sposobem bycia. Podobnie nie czuam sie dobrze w Polsce, a przeciez tam sie urodzilam, wychowalam, a jednak w Polsce jest mi duszno:)))
Myslisz, ze to dla mnie jakas nowosc, ze NYC nazywalo sie kiedys New Amsterdam?:))))
Amerykanski akcent wykszataltowal sie moim zdaniem na skutek zlepkow rozych akcentow, bo to przeciez nie tylko Anglicy byli pierwszymi osadnikami. A roznice akcentu to wystepuja nawet miedzy dzielnicami miasta Nowy York nie mowiac juz o calym stanie:))
Zapewne tak samo jest w Anglii, ze rozne rejony mowia z roznym akcentem.
Na polnocy stanu NY jest Warsaw, Geneva, Waterloo itp. :)) tam gdzie wystepowaly duze skupiska etniczne tam powstawaly miasteczka o takich wlasnie nazwach.
eee tam ja mysle, ze wiara nie czyni cuda tylko wierzy w cuda:)))
Wlasnie ten akcent Georgii wywracal mi flaki w brzuchu jak tam bylam:)) rozwleczone to jak flaki w oleju i do tego zamiast I (ja) mowia aaaa zamiast why mowia laaaa (tu brakuje mi przekreslenia l) zamiast mine to jest maaaa. Normalnie owrzodzenie zoladka murowane po tygodniu:))) A jak do tego jeszcze dodac y'all to juz mam mord w oczach:)))
Ha ha, damy przeminęły w wiatrem:) Tubylcy są bardzo mili, uśmiechnięci, niewiele jednak mam z nimi do czynienia, póki co, razem z ich mentalnością. W Ekwadorze też nie zamieszkam ( chociaż to kolejny raj dla emerytów) co nie przeszkadza mi szczerze lubić ten kraj. Rozumiem co masz na myśli, nieskrepowana duszo:) Ja tam lubię Twój soczysty język, a jestem bardzo polska.
też tak myślę.
Straszne dla kogoś, kto się uczy języka. Ale nie wszyscy mówią niedbale przecież, tam gdzie pobierałam nauki było bardzo zrozumiale i wyraznie. Ludzie są wykształceni, skąd część przybyła,nie czuję, żeby to było uciążliwe. Albo…moje ucho stało się mistrzem i rozróżnia nawet najbardziej pokręcone słowa:)
Dzieki kochana:*** ale ja wiem, ze mojej rodzonej Mamie ciezko bylo zaakceptowac fakt, ze jej jedyna corka nigdy nie byla slodka dziewczynka i nie wyrosla na dame:)))
A damy na Poludniu ciagle sa, czasem przyjezdzaja do NYC i od razu rzucaja sie w oczy i uszy:))) Moj doktor od przeszczepu, mlody (ok.40tki) jest takim poludniowym gentelmenem, pochodzi z Virginii. Ile razy mialam sie wgramolic na lozko lub z niego zejsc to zawsze podawal mi dlon w taki profesjonalny sposob:) czyli z druga reka wycofana do tylu na swoje wlasne plecy. Zupelnie jak lokaje pomagajacy damom wysiasc i wsiasc do karocy;)) i zawsze mnie strofowal "dlaczego nie dasz sobie pomoc tylko skaczesz jak koza":)))
Zauważyłam, mamy tu piękne niemieckie miasteczko, żywcem ściągnięta architektura. Nazwy są super, szczególnie uniwersytet w niedalekim Oxford mnie rozsmieszył.
Oczywiscie z czasem sie czlowiek oslucha i rozumie najgorsze dziwolagi. Ale pamietam jak dawno temu jeszcze z Owczesnym jechalismy przez chyba Poludniowa Karoline (nie jestem pewna) i przystanelismy w szczerym polu zapytac o droge a facet mowi "take left and go down a road a piece" z tym typowym dla Poludnia akcentem, Owczesny pyta ile to jest mil "a piece" na co chlop poparzyl jak na idiote i powtorzyl "a piece".
Dopiero potem sie zorientowalismy, ze tam nie bylo innej mozliwosci tylko jechac do oporu az bedzie drogowskaz i pewnie stad nikt nie wiedzial jak daleko jest "a piece":)))) Nie pamietam tak z marszu wiele historii ale tamte wyprawy 30 lat temu to byly niezapomniane:))
Nieskrępowana dusza nie da się wcisnąć w ramy, nawet jak zostanie dobrze wytresowana. Jesteś damą w sposób niepowierzchowny. Różne są definicje, potulna i poprawna, albo odważna w słowach i czynach. Przypomniała mi się Melania z "Przeminęło z wiatrem", wielka duchem, wrażliwa, empatyczna osoba.
Twoja postawa podczas choroby i kompletny brak użalania się nad sobą, to damostwo pierwszej klasy. Gdybys mnie posluchala i sprobowala wydac chociaż ebooka, pomogłabyś wielu osobom.
I to jest własnie cudowne, jechac przed siebie autostrada. Każdy stan jest inny i od razu widać różnice. Robię zdjęcia wystających słupów z wielkim napisem "Jezus", bud Amiszów, centrow powitalnych, nazw stanow i cuzję, jakbym dopiero do tego kraju przybyła. Ciekawe co nas spotka w Karolinie, jutro ruszamy.
Tak pomiedzy Manchesterem a Liverpoolem :)
No przeciez to ironicznie bylo, czepiacie sie:) Czyni cuda – jak uwierzyli to i nagle cuda sie uczynily :)
Oj pewnie ze wiedzialas:) Akcenty opisalam nizej :)
Ależ my wszystkie mamy to samo na myśli:) W Ekwadorze, tam gdzie mumia, jest taki kościół na cześć objawień. Albo MB z Gwadelupy w Meksyku? Wszystko dopiero po Kolumbie, wczesniej nie odnotowano ani jednego.
Kitty jako prywatna osoba mozesz sobie zawiesic na swojej posiadlosci jaka chcesz flage.
To nie byla autostrada to byla raczej taka droga do nikad:)) ja sie nawet smialam, ze pewnie dojdziemy nia do konca swiata:))
A ja za 10 dni wybieram sie do Amishow w Pensylwanii.
Wysoko cenione są ich produkty, u nas można kupić pomidory i paprykę ( u Bośniaka:))
No to super, będzie wspaniała relacja!
W Manchesterze lądowałam, prawie Ci mogłam pomachać:)
A ja ci macham Eulampio na droge – pieknej podrozy i przywiez mase nowych pieknych wrazen ! :)
przypomina mi się tu klimat amerykańskich filmów. w Polsce mamy jednak zupełnie inne budownictwo.
z ciekawości, czym robisz zdjęcia? :) pozdrawiam
Dziękuję, Charleston na pewno nie zawiedzie, a celujemy w piękne plantacje. Pozdrawiam Kitty:)
Canon lustrzanka.
To prawda, nawet nowoczesne domy są zupełnie inne, takie z fantazją, urocze po prostu. Ale jest wiele małych i zwyczajnie biednych domków, kiedy się jedzie przez wiejskie tereny porównanie wypada na korzyść Europy.
Z przyjemnością obejrzałam zdjęcia i poczytałam o historii tych pięknych rezydencji. Piękny, dziewiętnastowieczny kawałek historii. Przeczytałam też wszystkie komentarze powyżej – bardzo ciekawe jako uzupełnienie Twojej opowieści i fotorelacji.
Jutro wyjeżdżasz do Karoliny Południowej? Cudownej podrózy i ekscytujących wrażeń życzę Ci kochana Eulampio! Na pewno przywieziesz ze sobą moc wrażeń, wzruszeń i pieknych zdjęć. Uściski gorące zasyłam!:-))
Star pytam bo juz w paru programach widzialam scenki , ktore mi daly do myslenia – facet mial na dachu swojego samochodu namalowana flage Konfederacji i … skonfiskowali mu auto! Bylo to w programie dokumentaknym, nie filmie fabularnym – faktem jest ze on pochodzil z Poludnia a pojechal tym autem na Polnoc. Moze jest rozne prawo federalne w kazdym Stanie? Nie wiem. wiem ze juz ktorys raz na to sie natknelismy -ze taka flage sie konfiskuje. Smieszna rzecz flage Konfederacji sprzedawano tu w Anglii na jakims festiwalu wraz z innymi flagami.
Cieszę się Olu, że Ci się podobało, lubię te wyniosłe, tajemnicze domy i Georgia powoli staje się małą ojczyzną, domem, chciałam ja przybliżyć innym. Już na początku zrobiłam wpis o tym, ale bardzo powierzchownie i niewprawnie, uważałam, że zasługują na więcej, dlatego poprawiłam. Dziękuję kochana, myslę, że wycieczka będzie udana, bo plan bogaty.
Pozdrawiam ciepło:)
To ciekawe, będę musiała poczytać o tym, jak to właściwie jest. w każdym badz razie flaga Georgii zawieta elementy flagi konfederackiej.
A tego tez nie wiedzialam, a jednak udalo im sie zachowac czesc wlasnej tozsamosci. :)
Piękna majestatyczna skrywająca i piękną i mroczną historię południowa część USA warto tam się wybrać
Jest spektakularna:)
Przepiękne rezydencje. Faktycznie, człowiekowi od razu przychodzi "Przeminęło z wiatrem" jak tylko na nie patrzy~!
Są potężniejsze i piękniejsze, specjalnie zamieściłam kadr z filmu , żeby było porównanie. Jest bardzo duzo budynków w tym stylu, wszędzie, dlatego Georgia ma dla mnie taki urok:)
Musiałam wpaść przeczytać o Georgii, jakąś fanką Przeminęło z wiatrem nie jestem, ale od zawsze jestem oczarowana tymi posiadłościami :D robią ogromne wrażenie i marzy mi się zobaczyć je kiedyś na żywo :))
Ja też jestem nimi oczarowana, niestety wybrałam kilka z setek zdjęć, żeby dać przekrój, to co na zywo przechodzi po prostu wszelkie pojęcie:)
Też nie wyobrażam sobie, żeby zniszczyć taki kawał historii. Tak wyglądało kiedyś życie w Stanach, to się zmieniło, ale jednak takie budynki są żywym przykładem historii, której zapomnieć się nie da, a nawet nie powinno. Cieszą oko i dobrze, ale z drugiej strony skłaniają do refleksji. I tak właśnie być powinno być. Mam nadzieję, że będą służyć jeszcze kolejnym pokoleniom.
Te domy naprawdę zachwycają! Mi od razu przyszedł na myśl "Tajemniczy Ogród" i wiersz o "Pannie Mary-kapryśnicy" :)
Oprócz tych historycznych, jest wiele skromniejszych ale rownie uroczych domkow, dla mnie coś niesamowitego przechadzać się wsrod nich.
A mi "Pólnoc- Południe", taki stary świetny serial. Mam nadzieję wkrótce zobaczyć więcej i mieć mnostwo materiałów na kolejne posty:)
A wiesz Eulampio co mi sie zawsze ogromnie podobalo w amerykanskich domach? I nie tylko w Georgii bo wystepuje to budownictwie w calych chyba Stanach? Te przepiekne werandy od frontu domu, okalajace dom od przodu! Po prostu jest to moje niedoscigle marzenie, ale zawsze chcialam miec dom z taka wlasnie weranda;) W Europie to tylko gdzies na wsi mozna sobie wybudowac, choc tradycji nie ma, ale mi sie to podoba w malych miasteczkach czy na przedmiesciach, gdzie wszystkie uliczki maja podobne… Na Twoich zdjeciach jest pare domow z takimi werandami – jeden mi sie szczegolnie podoba, ech marzenie:)
Zbiór pięknych posiadłości :) aż miło na nie popatrzeć!
Napiszę trochę z innej beczki, ale orientujesz się może ile kosztuje najtańsza podróż do USA?
Ja też to uwielbiam. Trochę się przywzyczaiłam, ale wciąz zwracam na to uwagę. Nasza weranda jest niewielka, ale mamy nawet 4 białe kolumienki. Juz dojechaliśmy do Charleston, widziałam dwie plantacje i jestem zachwycona, domy sa śliczne i oczywiścue większośc ma werangy. Jest potwornie gorąco, wilgotnośc większa niż w Georgii, bo niby tylko 32 stopnie a pot się leje. Zajrzyj na Boone Hall Plantation Charleston SC, jutro tam będziemy.
Pozdrawiam serdecznie.
Miło popatrzec i grzech się nie podzielić:)
Nie wiem dokładnie, ale kilka razy widziałam info o tanich lotach do Nowego Jorku, może z przesiadkami byłoby jeszcze taniej? Ale podstawą jest wiza, która kosztuje rownowartosc 100 dolarow plus oplatę za kuriera.
O rany Eulampio zajrzalam! Obejrzalam zdjecia i opisy – przepiekna nauka historii, wprawia w pokore. Tylko jednego slowa nigdzie nie znalazlam : to byla plantacja CZEGO? Bawelny? Pisza Plantacja i plantacja ale co uprawiali? Piekna ta aleja debow – niezwykly gatunek. Na pewno na zywo robi to niesamowite wrazenie. Buziaki i wspanialego dnia !
Uprawiali ryż, bawełnę, potem orzechy pekan, byli największym producentem w Stanach. Jadąc samochodem widzieliśmy pola bawełły, kwitnie na żółto, kwiaty są duże i bardzo ładne. Mam zdjęcia pola robione pod koniec pazdziernika (plantacje w Luizjanie). Wczoraj byłam na plaży, wrzuciłam kilka fotek, aleję dębową też, z Aiken. Dziękuję, pozdrawiam Cię Kitty:)
Uwielbiam te orzechy:) w ogole lubie wszystkie orzechy z wyjatkiem arachidowych ( ktore orzechami nie sa :) . Na plazy? To tam blisko sa plaze … oj moja geografia jest w fatalnym stanie:) Cudowna wycieczka – a ja tkwie w niemozebnym syfie…. ponoc it has to get worse to get better – musi byc gorzej zanim bedzie lepiej, ale trace juz nadzieje :) Usciski
Kitty, nie wiem czy jeszcze tu zagladniesz:) ale nie moge sie podpiac wyzej, wiec musze tutaj.
Chodzi mi o konfiskacje tego samochodu, nie ogdalam takiego filmu, nie slyszlam o takim przypadku wiec byloby pomocne gdybys mogla podac wiecej danych, bo nie sadze zeby powodem konfiskacji byla flaga konfederatow.
Ale chcialam o czyms innym.
Prawo federalne jest jedno i obowiazuje wszystkie stany. Natomiast kazdy stan moze miec inne prawo stanowe.
OK, Star dzieki za wyjasnienie , nie do konca orientuje sie w tych roznicach, stanowe, federalne itp – no moze to i bylo stanowe? To byl program auto-moto , akurat oboje z moim pasjonujemy sie pieknymi szybkimi autami ( oczywiscie w TV , w zyciu jest proza i auto ma jezdzic to wszystko) – musze wygrzebac z pamieci co to byl za program i popytac M – moze on sobie przypomni. :)! Ta flaga mi jakos tak zostala w pamieci:)
Dlatego to wyjasnilam, bo wiem, ze ludzie nie kumaja jak to dziala, bo po prostu nie maja potrzeby kumac i ja to rozumiem. Jestem ciekawa jak to bylo i w jakim stanie, bo bez wzgledu na rozne cudaczne punkty przepisow prawa stanowego w roznych stanach wydaje mi sie to mocno niemozliwe. Niektore prawa sa tak niedorzeczne, oczywiscie juz nie egzekwowane, ale pozostawione chyba na pamiatke w kodeksie prawnym. Teraz tak z czapy nie moge sobie przypomniec nic konktetnego, ale pamietam, ze kiedys czytalam na ten temat artykul i sie niezle ubawilam.
Kiedy wjechaliśmy z Karoliny do Georgii, zauważyłam flagę konfederacką, a potem drugą! Niestety przejechaliśmy i nie bardzo było jak wrócić, żeby zrobić zdjęcie. Obie były wbite w ziemię ( bo przewaznie są na budynkach) blisko ulicy. Więc chyba można i nikt tego nie zabrania. O absurdalnym prawie też wiele razy czytałam, ciekawostki, ale jak trzeba, to niczego się nie pamięta:)
Wiecie co, byc moze ja pokrecilam dokumentnie i byc moze to sie nie dzialo w Stanach ale w UK? Wiem, ze auto mialo na dachu namalowana flage – i ze bylozatrzymne przez policje. Okazuje sie ze uzywanie tej flagi jest na pewno nielegalne w UK, jako symbol rasizmu. Tutaj sobie nie wywiesisz – beda klopoty. Tym bardziej bylismy zaskoczeni bo raz widzielismy te flagi sprzedawane na wyscigach. Natomiast ikazuje sie ze flaga ta uzywana jest w roznych czesciach Europy jako symbol 'rebelii' i niezaleznosci. W innym znaczeniu. W Europie. nadal wystepuja konflikty miedzy Polnoca a Poludniem w paru krajach. Ciekawostki tez kiedys czytalam – tez sie usmialam – i tez zapomnialam:))
Ja zapomniałam, ale są łatwe do wyszukania. Tak absurdalne, że nie warto pamiętać. Flaga powstała po wojnie, żeby upamiętnić bohaterów, teraz może być interpretowana zupełnie inaczej. Ale dzięki naszej wymianie zdań dobrze zapoznałam się z jej wyglądem i dzięki temu rozpoznałam łopoczącą na wietrze po wjechaniu z Karoliny Południowej do Georgii. Chciałam wyskakiwać z samochodu, żeby uwiecznić, ale akurat ruch się nasilił.
Moim następnym zaplanowanym wpisem jest Stone Mountain, gdzie znajduje się największa na świecie płaskorzezba, przedstawia trzech przywódcow Konfederacji. Usunąć tego nie można, bo prawo zabrania. To miejsce, gdzie reaktywował się Ku-Klux- Klan, znowu bedzie okazja zahaczyc o historię. Martin Luter King w swoim przemowieniu wymieniał to niezwykle miejsce.
W Georgii prawo zabrania noszenia masek na zgromadzeniach, wydaje się to kolejnym absurdalnym pzepisem, ale nie jest, ma związek wlasnie z KKK. Ciągle istnieje i zwalczyć tego nie można.
Na wielu uniwersytetach dopiero teraz uzuwa się nazwiska zasłużonych ludzi, ponieważ byli mocno umoczeni w KKK.
Czyli jednak „True blood” nie kręcili w Covington tylko „Pamiętniki wampirów”. niemniej to wciąż ten sam klimat. Ameryka……. od dziecka mi się marzy.
Małgosiu, znalazałam: https://www.trueblood-online.com/true-blood-filming-locations/ Na plantacji w Luizjanie też kręcono, ale nie jest dostępna dla zwiedzających. W moim poście o Luizjanie jedna z plantacji trochę ją przypomina. Tam też są wszędzie te dęby z powiewającym mchem hiszpańskim. Pewnie byś stąd chciała zwiewać jak najprędzej, bo jest zupełnie inaczej i wcale nie lepiej niż w Europie.
Jak dobrze trafić na tekst o mniej popularnym rejonie świata :) przepiękna jest ta architektura, mieli rozmach i fantazję!
Jest tego bardzo dużo, pojedyńcze budynki trafiają się w każdym miasteczku na Południu, a Charleston, Madison, Beauforf wyglądają, jakby czas się zatrzymał. Zajrzyj koniecznie do Beaufort, to moj faworyt. Dzięki za odwiedziny.
Przepiękne te domostwa i wszystkie rezydencje!
Bardzo urocze są.
Bardzo ładne miejsca i ciekawy wpis, chociaż dalej twierdzę, że oni jeszcze są zbyt młodzi (jako naród) na prawdziwą historię ;)
Ostatnio wędrujemy szlakiem XIX- wiecznych , wiejskich kościołów. Nie mają nic wspólnego z europejskim przepychem, zdobieniami, kapiącym złotem, a jednak jestem nimi oczarowana. To historia ludzi, ktorzy szukali pocieszenia na obcej ziemi, wspolnoty i pociechy. Historia kilku pokoleń jest tak samo ważna, bo zrobili potęgę z kraju w ktorym niczego nie bylo. Pozdrawiam.
Fantastyczna architektura!
Pięknie pokazałaś te rezydencje, zwłaszcza podobają mi się takie z krużgankami, z balkonami, werandami, otoczone zielenią, kwiatami.
Tyle w nich wspomnień, historii, dramatów ,miłości,śmierci.
To historie wielu pokoleń.
Myślę, że byłabym zachwycona, gdybym je zobaczyła na żywo.
Pozdrawiam serdecznie-)))
Cieszę się, że Ci się podobało Irenko. W Madison byłam trzeci raz i pewnie jeszcze tam wrócę, bo spacer wsród historycznych budynkow sprawia mi radość. Ale w całej Georgii sąsiednich stanach stoją tajemnicze stare budowle z kolumnami, ktore mi się kojarzą z pierwszy raz obejrzanym „Przeminęło z wiatrem” w wieku kilkunastu lat. Ja również ciepło pozdrawiam.
Marzy mi się podróż do USA, zwłaszcza do kolonii założycielskich. To kawał niesamowitej historii, piękna architektura.
Co do utrzymania domów plantatorów, to mam zdanie takie jak Ty. Uważam, że powinno się je zachować jako ślad historii, przykład architektury i sztuki.
Pamiętam swój pierwszy pobyt, głowa kręciła mi się dookoła, wszystko było inne, ciekawe, przypominało sceny znane z filmów. Teraz jest zwyczajnie po kilku latach, ale niektóre miejsca nadal wbijają w ziemię. Bez miasteczek przedwojennych i rezydencji plantatorów nie byłoby tak niepowtarzalnie. Budynek to budynek, niech cieszy oko i uczy historii, pozdrawiam serdecznie:)
Z przyjemnością i zaciekawieniem przeczytałam i zachwyciłam się tymi posiadłościami:-).
Cieszę się Kasiu, że mogłam się z Tobą podzielić moimi odkryciami:)