Ostatnia Wieczerza w Quito

przez Maria

Kiedy znalazłam informację, że w Quito znajduje się obraz Ostatnia wieczerza ze świnką w menu,  nie musiałam dłużej namawiać Krzysia na Ekwador. Kilka lat wcześniej podziwialiśmy słynne malowidło ścienne Leonardo da Vinci w refektarzu przy kościele Santa Maria delle Grazie w Mediolanie, które tworzył w latach 1495 – 1498. Uwielbiamy podróże po Ameryce Południowej, a Ekwador okazał się jednym z najciekawszych krajów. Zapraszam do klasztoru pełnego zaułków i tajemnic.

Ostatnia wieczerza w Convento de San Diego

IMG 0892

Gdzie jest świnka, gdzie el cuy? zapytał Krzyś zakonnika. W jego głosie było tak wielkie rozczarowanie, że młody chłopak się roześmiał i szybko pocieszył: jest, jest, na obrazie Miguela de Santiago – Ostatnia wieczerza. Każdy przyzna, że można się było zdenerwować. Stół jest pusty, czyżby ktoś zamalował wieczerzę?

4 1

Zakon franciszkański z XVI wieku, jest bardzo dobrze zachowany. Był pierwszym zgromadzeniem w Ekwadorze i drugim w Ameryce Łacińskiej.  

convento

Zwiedzanie Museo del Padre Almeida.

Zaczęło się zwyczajnie,  kupiliśmy bilety u bardzo poważnej pani z największym pękiem kluczy, jaki widziałam w życiu. Atmosfera zauroczyła nas od razu,a hiszpański melodyjny język w tych wnętrzach doprawiał smak.

Nie sądziłam, że dama zechce nas oprowadzić, nie miałam pojęcia jakie cuda skrywa klasztor. Musiała sobie zdawać sprawę, że poza powitaniem niewiele potrafię powiedzieć po hiszpańsku.

Zasób słów Krzysia jest spory, ale się przepadł podczas wykładu o średniowiecznej sztuce kolonialnej. Bo pani nie zamierzała przejmować tym, że nie rozumiemy. Omówiła sumiennie ważne eksponaty po hiszpańsku i użyła każdego kluczyka z pęku, który widać na filmie. Pomieszczeń było bez liku a wszędzie setki malowideł i rzeźb.

Było warto, ponieważ klasztor jest pełen skarbów, a jego klimat i legendy do złudzenia przypominały „Imię róży” Umberto Eco. Byłam zafascynowana, czego nie zrozumiałam, to sobie potem doczytałam. Zaczynamy:

Szczątki doczesne braciszków.

convento 2Bsan 2Bdiego 2BQuito

  Wczesny katolicyzm wyrażano mocno, trzeba było wstrząsnąć  narodem. Aż się wzdrygnęłam na widok postaci obryzganych szczodrze krwią, z niewysłowionym cierpieniem na twarzach. Równie dramatycznie jest w innych kościołach.

IMG 0833

A oto sam  Padre Almeida, ksywka Rozpustny.

Wymykał się z klasztoru i wiódł rozpustne, hulaszcze, nocne życie. Przez zamknięte wrota nikt nie mógł wyjść, więc  używał krzyża jako drabiny, żeby dostać się do okna. Aż pewnego dnia Jezus przemówił- Jak długo jeszcze?

Bezczelny braciszek odparł: aż wrócę, dlatego kiedy pijany wpadł na widmowy kondukt pogrzebowy i w trumnie zobaczył samego siebie zmienił się radykalnie i stał wzorem dla innych.  

Po prawej stronie stronie cudowna figurka, chroniła przed wybuchami wulkanu. Jest najstarszą i najcenniejszą pamiątką w klasztorze.

 Ostatnia wieczerza – Miquel de Santiago

Ostatnia 2Bwieczerza 252C 2B 25C5 259Bwinka 2Bmorska

Artysta był porywczy i fanatycznie oddany pracy. Kiedyś poprosił żonę o czuwanie nad najnowszym malowidłem, niestety świnia ( zwierzę, nie żona) pobrudziła płótno.

Przerażona kobieta poprosiła najlepszego ucznia męża o pomoc. Na nic te zabiegi, Miquel od razu zauważył inną rękę, wściekły obciął żonie ucho.  

Druga legenda opowiada o tym, że tak obsesyjnie pracował nad realizmem postaci Jezusa na krzyżu, że przebił włócznią modela.

Nareszcie widział autentyczne męki i odpowiedni wyraz cierpienia na twarzy, które mógł malować w zapamiętaniu, nie patrząc, że człowiek umiera. Właśnie z tego powodu schronił się w klasztorze ze strachu przed karą.  

Cuy, świnka morska

Na stole widzimy Cuy- świnkę morską i humitę-  prekolumbijskie danie ze świeżo zmielonej kukurydzy, przypraw i cebuli.   Tego dnia jedliśmy taki chlebek na śniadanie,  przygotowany przez naszą  gospodynię w rodzinnym hoteliku. Ciasto zawija się  w liść kukurydzy i gotuje. Danie jest smaczne, dopóki jest ciepłe. Z trudem dawało się zjeść całość. Jest pracochłonne i przypomina zawijanie polskich gołąbków, a przecież nikt nie robi ich codziennie na śniadanie.

Artysta namalował to, co uważają od czasów prekolumbijskich za najlepsze. Proszę, oto przysmak, 15 dolarów za porcję z ziemniakami i warzywami.

Hieronim Bosch

IMG 0894

A potem otworzyły się drzwi do najcenniejszego dzieła. Obraz namalował niderlandzki malarz  Hieronim Bosch (1450-1516). Przedstawia przejście do innego świata.    „PASO DE LA VIDA A LA ETERNIDAD”

IMG 8848
san 2Bdiego 2Bdziedziniec

  Przejścia przez piekarnię, dziedzińce i strychy było arcyciekawym doświadczeniem.

drabina

 Nagle dama cyk, wskoczyła na dach, a my za nią gęsiego po rynnie.  

  Zaparło dech, widok był fantastyczny. Kolonialna architektura, kolorowe budynki na zielonych połoninach są niezwykle piękne.

IMG 8816

Pani widziała nasze rozdziawione twarze i lekko się uśmiechała, wiedziała, że tak będzie. Znają język, czy nie, nie pozostaną obojętni. Niebo bardziej niebieskie, chmury bardziej skłębione, cała Ameryka Południowa jest intensywniejsza.

0a
IMG 0852

 W oddali jest widoczne wzgórze El Panecillo, na którym wznosi się 45- metrowa figura Matki Boskiej- La Virgen de Quito.

widok 2Bz 2Bdachu 252C 2Bconvento 2Bsan 2Bdiego
dach 2BQuito 252C 2Bsan 2Bdiego 2

Obok klasztoru jest niezwykły cmentarz, piękny jak park, z egzotycznymi roślinami.

Quito 252C 2Bcmentarz
convento 2Bww

Grobowce mają ciekawe napisy, cytatu i historię. To nie pierwszy raz, kiedy oglądaliśmy  Quito z dachu. Za każdym razem zachwyt nad niezwykłym kolorem nieba, kopułami kościołów, otaczającymi górami wywoływał uśmiech

To bardzo piękne miasto, z cudowną kolonialną starówką, przemiłymi ludźmi i mam zamiar właśnie tak je pokazać. Na początek postanowiłam zaprezentować słynne malowidło, które nas zaintrygowało i zachęciło do zobaczenia Ekwadoru. Jest jeszcze jedna „Ostatnia wieczerza” namalowana na ścianie w katedrze w Quito. Od tej pory widzieliśmy stolicę z coraz wyższych budowli i wzniesień i ciągle mam te widoki przed oczami.

Zapraszam do innych miejsc w tym niezwykłym mieście, przepięknej stolicy Quito , zobaczcie też koniecznie Aleję wulkanów. Poznajcie Indian Keczua i mumię braciszka zakonnego z XVI wieku.

Zapraszam do obserwowania.

Może Ci się spodobać

14 komentarzy

Olga Jawor -

Jeśli w tym klasztorze jest atmosfera jak w "Imieniu Róży" i ja byłabym zachywcona oraz przejęta mogąc byc w tak niezwykłym miejscu, dotykać murów, czuc zapach starości i tajemnicy unoszacy sie tam zapewne nieustannie.Rzeźby, malowidła pełne cierpienia i grozy, pani opowiadajaca o tym (po hiszpńsku?) i Wy, tylko Wy obcujący z tym przepojonym okrutnymi wizjami pieknem, z tym religijnym oddaniem (bo rozumiem, że innych turystów wtedy tam poza Wami nie było?).
No i muszę zapytać, bo mnie ciekawość zje – czyście próbowali tych pieczonych świnek morskich? Ja bym chyba spróbowała, mimo, że lubię te stworzonka i parę ich w życiu miałam. Spróbowałabym żeby wiedzieć, czym też zachwycaja sie Ekwadorczycy, co jest na tyle dla nich ważne, że aż znalazło sie na obrazie!
Narobiłaś smaka na ciąg dalszy Waszej wyprawy. Pewnie siedzisz teraz w fotografiach, wiadomościach z netu i we wspomnieniach tworzac kolejną niteczkę opowieści. Ciekawa jestem, co to będzie!:-)
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie z nadal dezczowej krainy (od ponad tygodnia leje i leje!)

odpowiedz
Bartusiowy Blog / Dorota Ziołkowska -

Niesamowite miejsca i jeszcze piękniejsze widoki!

odpowiedz
Rebel -

Piękne zdjęcia oddające w dość dobrym stopniu atmosferę wycieczki. Chciałabym się kiedyś wybrać w takie miejsce.
Rany, Miquel de Santiago był pokręconym, porywczym artystą.

odpowiedz
Eulampia -

"Imię róży" powstało min. w XI-wiecznym klasztorze Eberbach, ale skojarzenie nasuwało się w reflektarzu, licznych kaplicach i przede wszystkim w wielkiej kuchni. Taka sama jak w filmie, gdzie Adso przezył swoja miłosna przygodę. Na zdjęciu jest piec do chleba, ale na środku mieściły się kotły i kamienne zlewy. Ten klasztor jest zaledwie z XVI wieku, ale tak, byliśmy sami z ta panią. W każdym pomieszczeniu było coś szczególnego i powoli ogarnęła nasatmosfera niezwykłości. Byłam kiedyś w starym, opuszczonym klasztorze na południu Niemiec, ale tam nie było życia już.
Nie próbowałam świnek ani w Ekwadorze, ani w Peru. Nie mogłabym. Ale kiedy zapytałam czy smakuje podobnie do kurczaka, usłyszałam- dużo lepiej. Do świnki z grilla podają ziemniaki i sałatę. to bardzo drogi posiłek, za 3 dolary można dostać lunch z dwóch dań ze świeżym sokiem. A za dolara 5 przepysznych, dużych owoców, zerknij na fb, zamieściłam zdjęcia. Naprawdę wolałam roślinki, były słodkie jak nigdzie wcześniej. Tak , zdjęć jest tyle, że lepiej pisać krótkie posty zamiast pakować w jeden długi i cos ominąć. Quito mnie zachwyciło. U mnie tropikalny klimat, parno i wilgotno, w końcu ogrzewam się po zimnym równiku. Pozdrawiam gorąco Olu.

odpowiedz
Eulampia -

Widoki dopiero zamieszczę, Quito ma tyle punktów widokowych, że nawet wizyta w kościołach kończyła się na dachu. Miasto jest bardzo piękne.

odpowiedz
Eulampia -

Zdaje się, że wszyscy artyści byli pokręceni na punkcie realizmu, jest inaczej niż w widzianych w zyciu kościołach. Ekwadorczycy są bardzo sumienni, jest czysto, porządnie. Dlatego ta pani wykonala swoja pracę nie patrząc czy ktoś z nas rozumie, ale było super.

odpowiedz
Stardust -

Bardzo to wszystko interesujace i ciekawe, piekny widok z dachu. Ale przyznam, ze mnie bardziej neca cuda natury niz historyczno-religijne budowe typu zamki i koscioly.
Co nie przeszkadzalo mi przeczytac cala notke z zainteresowaniem i podziwem dla tego co przedstawilas na zdjeciach:***

odpowiedz
Eulampia -

Będą cuda i to jakie, wulkany mogą być? Przez 3 czy cztery dni od rana do wieczora biegaliśmy po Quito, grzech nie pokazać jak tam jest inaczej:)

odpowiedz
Olga Jawor -

Och, jakbym miaaą do wyboru owoce i świnkę, to też bym pewnie wolała owoce – szczególnie, że tańsze i pewnie takie, jakich u siebie nie masz albo są tam drogie (Na fb nie zerknę, bo nie mam!:-))
To chyba lepiej, że postanowiłas pisać nieco krótsze posty. Czytelnikom też chyba łatwiej skupić sie na krótszych formach.Ale i te długie lubię, wiec jak znowu poniesie Cię wena, to dawaj!:-))
Na równiku było zimno? Aż dziw! U mnie tak jak u Ciebie – też parno i wilgotno.
Uściski serdeczne Ci ślę, Eulampio!:-))

odpowiedz
Stardust -

Tak, tak i jeszcze raz TAK:)) o takie cuda prosze:))
Zebysmy sie rozumialy ja doceniam rowniez te notki historyczno-religijne, bo sama nie musialam chodzic po tych dziedzincach, palacach i kosciolach, wiec chetnie czytam i podziwiam to co Ty nam pokazujesz.
Ale jak sama gdzies jade to szkoda mi czasu na muzea czy koscioly, wole do lasu:)))
Zdziczalam w tym ogromnym miescie? albo moze wlasnie mieszkanie tutaj powoduje, ze tesknie za cudami przyrody i juz mam wstret do kamienia nawet w njapiekniejszych budowlach:)))

odpowiedz
Eulampia -

A ja odwrotnie, tęsknię za miastami, a jak już kolonialne i barwne, to prawie płaczę ze szczęścia. W Georgii natury i spokoju mam pod dostatkiem. Miasteczka niewielkie, kilka ulic na krzyż, życie się toczy w centrach handlowych, a to nic ciekawego. Jak byłam w zeszłym roku w UK 5 tyg. to czułam się jak ze smyczy spuszczona. Teraz wszystko jasne:) Naturę ekwadorską uwieczniałam, każdy kwiatek, egzotyczny krzaczek, owoc. Wulkany są mocne, dzikie siostry lam pozowaly na wielkich przestrzeniach. Moim asem w rękawie są targi z kolorowymi Indiankami. Ach, żebym po takich zapowiedziach stanęła na wysokości zadania , to będzie wyzwanie.

odpowiedz
Robert -

Moim marzeniem jest taka wyprawa. Może kiedyś sie uda. Zdjęcia zapierają dech w piersiach :)

odpowiedz
Eulampia -

Dziękuję serdecznie, bardziej spektakularne widoki z Quito czekaja na swoja kolej. Pewnie, że kiedys się uda, życzę Ci tego.

odpowiedz
Eulampia -

Olu, kliknij w moj fb, po prawej stronie u góry, albo nad zdjęciem. Ale nic to, jeszcze zamieszczę i tu. To, że na równiku zimno to naprawdę wielkie zaskoczenie, prawda? Rano i wieczorem blisko zera, w dzien trzeba się szybko rozbierac, to z powodu wysokości. Czasami krotkich się nie da, bo materialu duzo. Mam szczęście mając taką kochaną czytelniczkę jak Ty:)

odpowiedz

Zostaw komentarz