Chrystus Odkupiciel w Rio de Janeiro to jeden z najbardziej znanych symboli Brazylii i obowiązkowy punkt każdej wizyty w mieście. Figura jest widoczna niemal z każdego zakątka miasta i przewijała się przez wszystkie nasze opowieści. Dzięki determinacji wielu osób stanęła na górze Corcovado w 1931 roku – i stoi tam do dziś jako jeden z Nowych Siedmiu Cudów Świata.
Twarz i dłonie Chrystusa Odkupiciela zaprojektował rzeźbiarz polskiego pochodzenia – Paul Landowski, a nad całą postacią pracowały setki osób przez pięć lat. Statua robi ogromne wrażenie zarówno z daleka, jak i z bliska, dlatego warto poznać jej niezwykłą historię.
W tym artykule dowiesz się, jak dostać się na górę Corcovado, czym różnią się dostępne opcje transportu i co warto zobaczyć po drodze. Zapraszam na dziką brazylijską przygodę!
SPIS TREŚCI
Gdzie jest Chrystus Odkupiciel – Corcovado w Parku Narodowym Tijuca

Chrystus Odkupiciel (Cristo Redentor) znajduje się na szczycie góry Corcovado, która wznosi się nad Rio de Janeiro i jest częścią Parku Narodowego Tijuca — jednego z najbardziej niezwykłych miejsc w całej Brazylii.
To właśnie ten park sprawia, że wizyta przy słynnej statule nie jest tylko szybkim punktem widokowym, ale wejściem w zupełnie inny świat. Tijuca to ogromny, gęsty las deszczowy położony w granicach miasta — rzadki przykład tego, jak natura potrafi przetrwać w samym sercu metropolii.
Spacerując lub przejeżdżając przez park, trudno uwierzyć, że kilka kilometrów dalej znajduje się wielomilionowe Rio. Zamiast betonu są tu strome, zielone zbocza, wilgotne powietrze i dźwięki tropikalnej przyrody — od ptaków po małpy, które często pojawiają się przy trasach turystycznych.
Park Tijuca to także sieć punktów widokowych, ukrytych wodospadów i szlaków pieszych, które tworzą jedną z najbardziej spektakularnych miejskich dżungli na świecie.
Jak wygląda Park Narodowy Tijuca i droga na Corcovado
Właśnie przez ten teren prowadzi droga na Corcovado — niezależnie od tego, czy wybierzesz kolejkę zębatą, czy podejście piesze.
Nad tą zieloną, rozległą przestrzenią wznosi się symbol Brazylii — Statua Chrystusa Odkupiciela, stojąca na wysokości 710 metrów n.p.m. To miejsce można osiągnąć na dwa główne sposoby: wygodną kolejką zębatą, która przecina las Tijuca, albo pieszo, szlakami prowadzącymi przez gęstą dżunglę, co daje zupełnie inne, bardziej „naturalne” doświadczenie Rio.
Rio de Janeiro z helikoptera – pierwszy widok Chrystusa Odkupiciela
Zanim przyleciałam do Rio, trudno było mi sobie wyobrazić, jak naprawdę rozmieszczone są wszystkie te miejsca i jak daleko od siebie leżą słynne punkty miasta. Dopiero lot helikopterem pozwolił mi zrozumieć skalę tego krajobrazu.
W ciągu kilku minut pod nami pojawiło się Rio de Janeiro w pełnej skali — z górami, zatokami i gęstą zabudową wciśniętą między ocean a zielone wzgórza. Właśnie wtedy po raz pierwszy zobaczyłam Chrystusa Odkupiciela na Corcovado, górującego nad całym miastem.
Widok był tak intensywny, że trudno było zdecydować, czy po prostu patrzeć, czy próbować go uchwycić aparatem. Pilot wykonał dodatkowe okrążenie, dzięki czemu można było jeszcze raz zobaczyć monumentalną statuę w pełnym kontekście — z Głową Cukru w tle i całym Rio rozciągniętym poniżej.
Dopiero wtedy stało się jasne, dlaczego krajobraz Rio de Janeiro wpisano na listę UNESCO — to nie pojedyncze miejsca robią wrażenie, lecz ich połączenie w jedną całość.

Po prawej stronie jest plaża Copacabana.


A teraz widzimy Ipanemę.



Kolejka zębata
Kolej, która wjeżdża na górę Corcovado dzięki użyciu zębatek, została wybudowana w 1884 roku, a więc jest starsza niż statua Chrystusa Odkupiciela.

Przejazd przez Park Narodowy Tijuca do pomnika Chrystusa zajmuje 20 minut. To najłatwiejsza opcja dotarcia na szczyt Corcovado.
Na dworzec kolejowy Corcovado – w dzielnicy Cosme Velho – można dojechać autobusem albo Uberem. Pociągi kursują przez 8 godzin i można zostać na szczycie przez cały dzień. Najlepiej jest kupić bilet wcześniej, żeby uniknąć długich kolejek. Piesza wędrówka trwa około 3 godzin, ale może być niebezpieczna, a już na pewno bardzo wyczerpująca w tropikalnym klimacie.
Statua Chrystusa Odkupiciela. Cristo Redentor
Statua Chrystusa Odkupiciela jest jednym z „Nowych Siedmiu Cudów Świata” i zbliżając się do niego, czułam takie samo wzruszenie jak na Machu Picchu, bo i tutaj ręka człowieka mistrzowsko dopełniła naturę. Jest dostojnie piękny, a jednocześnie taki skromy. Położenie wywołuje trzepot serca, bo z góry Corcovado obejmuje się wzrokiem całe cudowne Rio.
Według Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych około sześć razy w roku w Statuę Chrystusa Odkupiciela uderza piorun. Co kilka lat jest odnawiany, co pochłania miliony dolarów.
Posąg stoi na wysokości 710 metrów i ma 38 metrów wysokości. Budowa rozpoczęła się w 1922 roku i trwała pięć lat. Historia tego miejsca jest porywająca.

Statua Chrystusa Odkupiciela powstała z potrzeby umocnienia Kościoła Katolickiego w Brazylii i utrzymania jego bardzo słabnących wpływów.
Zbliżała się setna rocznica niepodległości Brazylii, a wszędzie na świecie z podobnych okazji budowało się pomniki, jak na przykład wieża Eiffla czy Statua Wolności w Nowym Jorku.
Góra Corcovado nadawała się do tego idealnie, a realizacją projektu zajął się Heitor da Silva Costa. Pierwsze fantazje zakładały, że Cristo Redentor będzie przyciskał do piersi wielki krzyż, a w drugiej dłoni trzymał glob.
Ostatecznie zdecydowano, ze sam Chrystus będzie krzyżem, a jego rozpostarte ramiona będą symbolizowały odkupienie ludzkości przez śmierć na krzyżu.



Statua Chrystusa Odkupiciela. Heitor da Silva Costa
Budowę na jakiś czas wstrzymały protesty innych kościołów, które się obawiały dominacji jednej religii, ale prezydent poparł budowę i prace mogły ruszyć. Odbyła się wielka zbiórka funduszy podczas której uzyskano połowę potrzebnych środków na budowę.
Problemem był wybór materiału, dlatego zbrojony beton wydawał się najbardziej odpowiedni ze względu na działanie warunków atmosferycznych.
Rozpoczęła się wielka akcja poszukiwania artysty, który mógłby wykonać projekt. Heitor da Silva Costa – który wygrał konkurs – spotykał się z artystami z całej Europy, zanim zdecydował się na współpracę z rzeźbiarzem polskiego pochodzenia – Paulem Landowskim.

Paul Landowski poprawił wcześniejsze szkice, nadał czysty styl ramionom i głowie, a potem wykonał je z gliny w rzeczywistych rozmiarach w Paryżu. Wszystko popłynęło statkiem do Rio, żeby można było odtworzyć gliniane modele za pomocą betonu.
Największą na świecie kolekcję dzieł Paula Landowskiego można zobaczyć online.

Wszyscy głowili się nad tym, jak wykończyć pomnik, ponieważ sam beton był artystyczną porażką. Na szczęście Costa zobaczył w Paryżu fontannę, która była ozdobiona małymi srebrnymi płytkami.
Zdobył próbki trójkącików ze steatytu – skały, która powstaje pod wpływem wysokiego ciśnienia i wysokiej temperatury. Dzięki temu figura nabrała szlachetnego blasku i była zabezpieczona przed zjawiskami atmosferycznymi.
Kobiety z Rio de Janeiro zajęły się naklejaniem płytek steatytu na kokosową siatkę, którą potem przyklejano do betonu. Statua Chrystusa Odkupiciela cała jest pokryta siatką z wyjątkiem ramion i głowy.
Krążą historie o tym, ze zakochane kobiety na odwrocie płytek zapisywały imiona swoich mężczyzn, żeby ich miłość trwała wiecznie.
Budowa posągu w stylu art deco trwała pięć lat i mimo skrajnie niesprzyjających warunków nikt nie zginął. Materiały potrzebne do budowy razem z robotnikami wjeżdżały w ten sam sposób kolejką zębatą, w jaki obecnie wjeżdżają turyści.
Uroczyste otwarcie nastąpiło 12 października 1931 roku, na które przybyli ludzie ze wszystkich zakątków Brazylii.

Widziałam już kilka cudów współczesnego świata, ale Statua Chrystusa Odkupiciela jest mi szczególnie bliski, tak jak całe miasto. Przyrodnicze widowiska jakie się przetaczają nad widzianą z dołu figurą są niewiarygodnie piękne. Jaki smutny byłby ten świat bez artystów i wizjonerów, dlatego cieszę się, że nie przestraszyli się wyzwań. Już wcześniej wspominałam, że nie chcę akceptować ani oglądać żadnych podróbek, bo z podrabiania doskonałości wychodzi groteska. Kończę wędrówkę po Rio de Janeiro, które zawsze będzie jedno z najpiękniejszych moich wspomnień podróżniczych.
Postać Chrystusa Odkupiciela obejmującego świat pasuje tylko do tego miejsca i nikt nie powinien podrabiać tego cudu. Figura w Świebodzinie jest wyższa o kilka metrów, ale ja nie chciałabym oglądać podróbek. Może dlatego, że Chrystus z Rio podkreśla potęgę życia, przyrody, jej niezwykłej siły i piękna, a inne są wyrazem ludzkiej pychy. Co o tym sądzicie?

12 komentarzy
Zdjęcia absolutnie magiczne, naprawdę poczułam tę przestrzeń, sama opowieść pasjonującą, jak zawsze. Ciekawi mnie dlaczego głową i ramiona Chrystusa nie zostały pokryte srebrnymi plytkami i jak to wygląda z bliska. Pozdrowienia:)
Dziękuję:) W dużym powiększeniu widzę tylko jaśniejsze krawędzie kwadratów. Domyślam się, że to są paski kokosowe, do których są przyczepione trójkąciki ze steatytu. Same trójkąciki są tak małe, że wyglądają jak kropeczki. Co jakiś czas firma czyszcząca ręcznie szoruje je centymetr po centymetrze. Jest problem z wymianą płytek, bo kamieniołom z jasnym steatytem po prostu wygasł. Nigdzie nie znalazłam informacji w jaki sposób jest zabezpieczona głowa, mogę się domyślać tylko, że bez steatytu była bardziej przejmująca i wyrazista. Pozdrawiam ciepło Joanno i dziękuję za tak miły odbiór:)
Zachwycające widoki z ogrodu botanicznego i parku. Niesamowite, imponujące są te palmy i bambusy. No i ogólnie kolorystyka tych zdjeć. Głębia. Wielowymiarowość. Artystyczna obróbka fotografii. Po prostu majstersztyk. Cudne jest to zdjecie, gdzie widać tylko Twój kapelusz i jak z góry fotografujesz całe Rio.
Figura JCH imponująca! To przechodzi moje wyobrażenie, jak można zrobic cos tak wielkiego w sposób tak precyzyjny i pełen artyzmu. Podziwiam i az słów brakuje by oddać mój podziw i szacunek dla twórcy a własciwie twórców, bo nawet te kobiety oblepiajace kokosową siatke srebrzystymi płytkami miały przeciez w tym dziele spory udział. Wszystko to projektowane było i realizowane z mocno zaangażowanym sercem i głęboką wiarą. I to właśnie widać wyraźnie w efekcie końcowym, we wrażeniu jakie ma człowiek wobec tego ogromu, zespolenia sie figury JCH z okolicą, naturą, potrzebami ludzkimi.
Serdecznie dziekuje Ci za kolejną, fascynującą opowieść okraszona magicznymi fotografiami. Pozdrawiam Cię gorąco, Marylko!:-)
Olu moje też, tym bardziej, że wszystko działo się prawie 100 lat temu i zelbeton został dopiero co wynaleziony. Ale prezstaję się dziwić, jak sobie uświadomię, że przecież najpiekniejsza architektura i cała sztuka pochodzi z minionych wieków. Jestem zafascynowana postacią Paula Landowskiego, zabrakło mi czasu, żeby więcej o nim napisać, ale historia jego zycia jest niezwykła. Bez pomocy tysięcy ludzi to dzieło by nie powstało, bo najpierw była ogólnonarodowa zbiórka pieniędzy, a potem budowa i klejenie płytek. a teraz wszyscy mogą poczuć to niesamowite wzruszenie na widok postaci w chmurach, nieważne czy wierzący czy niewierzący. Posąd jest tak piękny, ze znowu drżenie najpierw obejmie ciało, zanim rozum pojmie na co patrzy. To ja Ci dziękuję kochana za Twój emocjonalny odbiór, bo dzięki Tobie chce mi się dzielić tym co widziałam, pozdrawiam Cię serdecznie:)
Mario, pięknie utrwaliłaś swoje wrażenia na fotografiach. Samo miejsce już robi wrażenie, ale dla mnie takie monumentalne figury trochę zakłucają obrazy natury… Bardziej zachwycił mnie ogród botaniczny. Piękne palmowe szpalery i cała gama odmian roślin i kwiatów – na pewno zatrzymuje tam zwiedzających godzinami. Piękno w czystej postaci uchwyciłaś na zdjęciach. Te lilie wodne kooperujące z owdami – cudne! Pozdrawiam serdecznie!
Marto, jestem tego samego zdania, monumenty tylko psuja naturę, która nigdy nie jest w złym guście. Figura Chrystusa Odkupiciela jest dla mnie jedynym wyjątkiem, wtopił się w krajobraz i nikt już nie wyobraża sobie Rio bez niego. Ogród jest cudowny i bardzo się ciesze, ze Ci się podoba nasze spojrzenie na niego. Pozdrawiam serdecznie😘
Do Rio de Janeiro nigdy nie dotarłam, więc cieszę się, że na razie mogę przenieść się do niego za sprawą Twoich wpisów.
Cieszę się i życzę, żebyś dotarła do Rio, bo żadne słowa nie mogą opisać tego miasta. Pozdrawiam:)
Chociaż już zdjęcia przedstawiają coś imponującego, co -WIEM- na żywo robi niesamowite wrażenie, mam problem z samą ideą , motywacjami powstania tego posągu. Jakby rzeźba miała umocnić coś, co tak naprawdę ani nie jest materialne, ani nad wyraz trudne – wystarczyło wyjść do ludzi z miłością – o to chodziło temu Jezusowi. Bardziej, niż rozpostarte ale martwe, kamienne ramiona przekonuje ludzi żywa miłość drugiego człowieka, w którym objawia się właśnie miłość Jeshu.
Dlatego obserwuję ten posąg na zdjęciach, wiele razy wyobrażałam sobie jak się go „odczuwa” z bliska, czy jest uchwytny, czy można mu zrobić pełne zdjęcie i….nie wiem, czy zdecydowałabym się na podróż tam. To, co jest dla mnie imponujące, gdy patrzę na te zdjęcia to roślinność. Uwielbiam taką soczystą, bujną roślinność i jestem pewna, że to zachwyciłoby mnie najbardziej.
No i przestrzenie – przywykłam do życia w Polsce, w Europie- które są małe. Pierwsze zderzenie z wielkością miałam w RPA – tam do mnie dotarło, że świat potrafi być” rozłożysty”! Myślę, ze w Brazylii to bardzo podobne wrażenie 😊
Ja mam problem z motywacjami powstawanie kościołów i wielgaśnych plebanii w Polsce. Z przepychem i z posągami straszącymi w każdym mieście. Tak, Chrystus Odkupiciel miał umocnić chrześcijaństwo w Brazylii, które mocno się chwiało. Wychodzenie w miłością do ludzi prawie 100 lat temu nie wychodziło duchowieństwu dobrze nigdzie. Posąg jest piękny i już. Wrósł w krajobraz tak bardzo, że stracił swój religijny powód. Ja bym się przyczepiła bardziej do podróbek w Polsce, obrzydliwość. Zawsze chciałam zobaczyć Rio i przerosło moje wyobrażenia, mogłabym tam zostać na zawsze.
Marylko czemu ja tu jeszcze nie zajrzałam ? :D Też ogród mam do dziś w pamięci. Uważam, że jest on bardzo ciekawy. Odwiedzam ogrody botaniczne gdziekolwiek jestem i uwielbiam świat roślin :) Niestety miałam wtedy tzw. małpkę. Aparaty fotograficzne, cyfrowe dopiero wchodziły na rynek. Karty na zdjęcia były niewielkie, dlatego nigdy o tym ogrodzie nie napisałam. Cieszę się, że u Ciebie jest co oglądać . Zdjęcie małpiej moreli też zrobiłam :) Rio to jedno z najpiękniejszych miast świata, a widok z Corcovado i „głowy cukru” zapewniają moc wrażeń. Pozdrawiam serdecznie
Ja też odwiedzam ogrody botaniczne wszędzie gdzie jestem, bo świat przyrody najmocniej oddziaływuje. Moje najlepsze wspomnienia z podróży są związane z jakimś cudem natury. Małpia morela jest niesamowita, nie mogłam się oderwać od tych kwiatów, a bulwę rozwaliłam z ciekawości co znajdę w środku. Dokładnie rok temu byliśmy w Rio, dopiero Arizona trochę przygasiła tamte wspomnienia. Dziękuję za fajny komentarz Małgosiu:)