Park Narodowy Saguaro jest częścią pełnej życia pustyni Sonora. Tylko w tym jednym miejscu na świecie można zobaczyć majestatyczne pnie kaktusów saguaro z fantazyjnie wyciągniętymi ramionami.
Czerwone zbocza i intensywnie niebieskie niebo są idealną oprawą dla ikony Dzikiego Zachodu. Są wszędzie, w różnych rozmiarach i formacjach, a wokół nich rozwija się intensywne życie.
Wykorzystują każdą kroplę wody i mogą przetrwać nawet 200 lat. Karmią i dają schronienie dla 100 odmian gadów, 60 różnych ssaków i 350 gatunków ptaków.
Wirtualna wycieczka nie pokaże całego piękna pustyni Sonora, zapachów ziół i brzęczenia endemicznych pszczółek, ale za to unikniecie poparzenia słonecznego, grzechotników i kolców czyhających z każdego z 25 gatunków kaktusów.
Park Narodowy Saguaro odwiedziliśmy we wrześniu, kiedy temperatura przekraczała 35 stopni. Życie ratowała nam woda i niewielka odległość od samochodu z włączoną klimatyzacją. Ale było tak pięknie, że co chwilę zatrzymywaliśmy się, żeby w warunkach rozgrzanego piekarnika podziwiać niezwykłe obrazy.

SPIS TREŚCI
Co warto wiedzieć o Parku Narodowym Saguaro

Park Narodowy Saguaro składa się z dwóch części — wschodniej i zachodniej — położonych po obu stronach Tucson. To właśnie tutaj rosną największe i najbardziej rozgałęzione okazy kaktusa saguaro, które stały się symbolem Arizony.
To surowa, piękna kraina, w której wszystko ma kolce, a między kamieniami kryją się grzechotniki, jadowite jaszczurki i skorpiony. Mimo tego park jest łatwo dostępny i pozwala zobaczyć pustynię Sonora w jej najbardziej spektakularnej odsłonie.
Saguaro – gigant pustyni i symbol Arizony

Saguaro to najważniejszy mieszkaniec pustyni Sonora i bohater całego parku. Rośnie powoli, jakby nigdzie się nie spieszył, a mimo to potrafi osiągnąć ponad 12 metrów wysokości i dożyć 200 lat. Każdy z nich wygląda inaczej: jedne stoją prosto jak kolumny, inne wyginają się w fantazyjne kształty, a jeszcze inne przypominają postacie z westernu, które zatrzymały się na chwilę, żeby popatrzeć na zachód słońca.
To roślina, która przetrwała wszystko — suszę, upał, wiatr, zwierzęta i ludzi. W ciągu dnia magazynuje wodę, w nocy oddycha, a przez cały rok jest domem dla ptaków, owadów i małych pustynnych stworzeń. W Parku Narodowym Saguaro rosną największe i najbardziej rozgałęzione okazy, które tworzą krajobraz, jakiego nie ma nigdzie indziej na świecie.

Ramiona kaktusa saguaro

Ramiona zaczynają wyrastać dopiero wtedy, gdy saguaro ma około 75 lat — wcześniej jest „nastolatkiem”, który dopiero uczy się życia na pustyni. Dorosłość osiąga dopiero w wieku około 125 lat.
Niektóre okazy nigdy nie wypuszczają ramion i stoją samotnie jak strzeliste kolumny. Inne mają ich kilkanaście, a rekordziści — jak słynny Old Granddaddy — ponad pięćdziesiąt. Każde dodatkowe ramię to więcej kwiatów, owoców i życia, które może się w nich schronić.
Nie wiadomo dlaczego niektórym kaktusom nigdy nie wyrastają ramiona. Więcej rozgałęzień oznacza większą ilość kwiatów i owoców.
Ciekawostka: ramiona rosną szybciej niż pień, bo to one są „fabryką” kwiatów i owoców.

Kwiaty i owoce kaktusa saguaro

Saguaro zaczyna kwitnąć dopiero po 35 latach. Jego biało‑kremowe kwiaty z żółtym środkiem otwierają się nocą i zamykają następnego dnia około południa — na zawsze. To jedne z najkrócej żyjących kwiatów na pustyni, ale ich zapach i nektar przyciągają nietoperze z Meksyku, pszczoły kaktusowe, gołębie i dzięcioły.
Z około 200 pąków tylko kilka otwiera się każdej nocy. To wystarczy, żeby pustynia ożyła.
Jasnofioletowo-czerwony, jadalny owoc dojrzewa w ciągu miesiąca. Ptaki i zwierzęta uwielbiają jego czerwony, papkowaty miąższ. Każdy owoc zawiera kilka tysięcy nasion.
Rdzenni mieszkańcy pustyni robili z niego syropy, dżemy i nalewki — to był ich letni przysmak.

Jak saguaro przetrwał na pustyni

Saguaro to mistrz przetrwania. W ciągu tygodnia deszczu potrafi zgromadzić nawet 800 litrów wody, a cały organizm działa jak naturalny magazyn. Jego skóra rozszerza się jak akordeon, a kolce kierują wodę prosto do zagłębień przy pniu.
Korzenie są płytkie, ale rozchodzą się szeroko, żeby zebrać każdą kroplę. Tylko jeden korzeń — główny rdzeń — sięga aż 25 metrów w głąb ziemi i stabilizuje roślinę podczas burz.
Ciekawostka: dorosły saguaro może ważyć nawet 4 tony, z czego większość to woda.
Ptaki i zwierzęta żyjące w kaktusach


Saguaro to nie tylko roślina — to cały ekosystem. W jego wnętrzu jest o 10 stopni chłodniej latem i o 10 stopni cieplej zimą, dlatego ptaki traktują go jak idealny apartament.
Dzięciur kaktusowy (Gila woodpecker) wykuwa otwór w miękkim miąższu i zostawia go na kilka miesięcy, aż wnętrze wyschnie i stwardnieje. Dopiero wtedy wprowadza się z rodziną. Gdy wyprowadza się dalej, dziupla służy innym ptakom przez wiele lat.
Elf owl — najmniejsza sowa Ameryki Północnej — wygląda z takiej dziupli jak mała maskotka pustyni. Kaktusowata sowa karłowata potrafi upolować zdobycz dwa razy większą od siebie i również wybiera wnętrze saguaro jako bezpieczne miejsce na gniazdo.
Na szczytach kaktusów swoje gniazda budują też jastrzębie, które mają stamtąd najlepszy widok na całą dolinę.

Bajada Loop Drive

Park Narodowy Saguaro ma 175 mil szlaków turystycznych — od krótkich, utwardzonych ścieżek po długie, wyczerpujące trasy, które najlepiej pokonywać zimą, kiedy powietrze nie pali przy każdym oddechu. W upale 35–37°C nawet najprostszy spacer zamienia się w walkę o cień i łyk wody, dlatego samochód staje się tu najlepszym sprzymierzeńcem.
Po pobraniu mapy z Red Hills Visitor Center park robi się zaskakująco prosty w nawigacji. Wiele miejsc można zobaczyć bez wysiadania z auta, ale jest jedna trasa, która przebija wszystkie inne — 6‑kilometrowa Bajada Scenic Loop.
To droga, która prowadzi przez wzgórza porośnięte tysiącami saguaro. Jedne stoją samotnie jak strażnicy, inne tworzą całe zagajniki, a jeszcze inne wyginają ramiona w kształty, które wyglądają jakby miały własne charaktery. Światło zmienia je z minuty na minutę — rano są chłodne i srebrzyste, po południu złote, a tuż przed zachodem wyglądają jak płonące sylwetki na tle czerwonego nieba.
To trasa, którą jedzie się powoli, bo co chwilę chcesz się zatrzymać. Raz po to, żeby zrobić zdjęcie, innym razem, żeby po prostu popatrzeć, jak pustynia oddycha. Wystarczy otworzyć okno, żeby poczuć zapach nagrzanych ziół i usłyszeć brzęczenie pszczół, które uwijają się między kwiatami.
Bajada Loop Drive to kwintesencja Parku Narodowego Saguaro — surowa, piękna, pełna życia i absolutnie niepodrabialna.
Valley View Overlook Trail – Szlak z widokiem na dolinę


Valley View Overlook Trail to jedna z tych tras, które pokazują Park Narodowy Saguaro w najczystszej postaci. Krótka, łatwa i dostępna dla każdego — zajmuje około pół godziny, a prowadzi przez zagajniki najdorodniejszych kaktusów, które stoją tu tak gęsto, jakby ktoś je specjalnie ustawił w rzędy.
Już od pierwszych metrów widać, że to nie jest zwykły spacer. Ścieżka delikatnie wspina się na niewielkie wzgórze, a po drodze mijasz saguaro w każdym możliwym wieku: młode, smukłe „kolumny”, dorosłe okazy z rozłożystymi ramionami i prawdziwych gigantów, którzy pamiętają jeszcze czasy, gdy w okolicy nie było asfaltu. Tabliczki ustawione wzdłuż szlaku pomagają rozpoznać rośliny — opuncje, cholle, beczkowate — i nagle okazuje się, że pustynia wcale nie jest monotonna, tylko pełna form, kolorów i zaskoczeń.
Finał trasy to punkt widokowy, z którego rozciąga się panorama na całą dolinę. Widać stąd fale wzgórz porośniętych saguaro, a w pogodny dzień także odległe pasma górskie. To jedno z tych miejsc, gdzie człowiek automatycznie zwalnia, bo krajobraz jest tak spokojny, że aż trudno go opisać. Najpiękniej jest tu o zachodzie — kaktusy rzucają długie cienie, a cała dolina robi się złota.
Valley View Overlook Trail to idealny szlak, jeśli chcesz poczuć pustynię Sonora naprawdę blisko, ale bez długich i męczących podejść. Krótko, intensywnie, pięknie — i z widokiem, który zostaje w głowie na długo.







Pustynia Sonora – świat kaktusów i niezwykłego życia
Pustynia Sonora zajmuje 311 tysięcy km² — prawie tyle, co powierzchnia Polski — i jest jedną z najbardziej zaskakujących pustyń na świecie. Nie przypomina wypalonych słońcem pustkowi, bo deszcz pada tu dwa razy w roku. To wystarczy, żeby rośliny nie musiały czekać miesiącami na wodę, a ptaki i zwierzęta mogły znaleźć tu swój dom.
To kraina, która ma za sobą 1,7 miliarda lat historii zapisanej w prekambryjskich skałach. Pierwsi ludzie pojawili się tu 11 tysięcy lat temu, a szczątki mamutów i innych zwierząt pokazują, że pustynia była kiedyś o wiele bardziej zielona, niż można sobie wyobrazić. Przez tysiące lat żyło tu plemię Tohono — z owoców saguaro robiło syropy, dżemy i nalewki, nasionami karmiło zwierzęta, a ze zdrewniałych szkieletów kaktusów budowało chaty i ogrodzenia.
Sonora to miejsce, gdzie wszystko ma kolce. Nawet niewinnie wyglądająca trawa potrafi boleśnie ukłuć, a między kamieniami kryją się grzechotniki, jadowite jaszczurki i skorpiony. Wiosną pustynia zmienia się nie do poznania — nagietki pustynne, maczki kalifornijskie i jaskrawe kwiaty kaktusów przyciągają setki motyli, które unoszą się nad piaskiem jak kolorowe konfetti.
Kaktusy pustyni Sonora – 25 gatunków, które spotkasz w parku

Pustynia Sonora to jedno z najbardziej różnorodnych miejsc na świecie, jeśli chodzi o kaktusy. W Parku Narodowym Saguaro rośnie ponad 25 gatunków — od niskich, kulistych beczkowatych po rozłożyste opuncje i drapieżnie wyglądające cholle. Nie trzeba ich wszystkich znać, żeby docenić ich piękno. Wystarczy przejść kilka kroków od szlaku, żeby zobaczyć, jak różnorodna i kolorowa potrafi być pustynia.
Poniżej najciekawsze gatunki, które najczęściej spotkasz w parku — te, które naprawdę robią wrażenie i które najłatwiej sfotografować.
Opuncje, ocotillo i cholla – najczęściej spotykane gatunki

Po prawej stronie widzimy rozłożyste wiechcie kaktusa ocotillo.
Ocotillo Nie jest kaktusem, ale wygląda jak ogromny bukiet zielonych, ciernistych prętów. Po deszczu wypuszcza liście w ciągu kilku godzin, a wiosną zakwita czerwonymi kwiatami, które uwielbiają kolibry.
Opuncje (prickly pear) Rosną tu w kilku odmianach, ale wszystkie mają charakterystyczne „płaskie łopatki” i żółte lub różowe kwiaty. Latem dojrzewają na nich purpurowe owoce, które jedzą ptaki i kojoty. To jedne z najbardziej fotogenicznych kaktusów — zwłaszcza o zachodzie słońca.
Cholla (jumping cholla) Wygląda jak puszysta, miękka roślina, ale to pułapka. Jej kolce wczepiają się w skórę jak rzepy i trudno je usunąć. W słońcu świeci jak złoto — dlatego nazywa się ją „teddy bear cholla”, choć z misiem nie ma nic wspólnego.

Kaktusy beczkowate i inne okazy

Barrel cactus (kaktus beczkowaty) Niski, okrągły i masywny. Zawsze pochyla się lekko na południe — dlatego nazywa się go „kompasowym kaktusem”. Jego żółte i pomarańczowe kwiaty pojawiają się latem na samym szczycie.
Hedgehog cactus (jeżowiec) Tworzy kępy przypominające jeże. Wiosną zakwita intensywnie różowymi lub fioletowymi kwiatami, które wyglądają jak małe kielichy. To jeden z najładniejszych kaktusów do fotografowania z bliska.
Fishhook cactus Ma kolce wygięte jak haczyki wędkarskie. Niewielki, ale bardzo charakterystyczny — często rośnie między kamieniami, gdzie łatwo go przeoczyć.




Inne rośliny pustyni Sonora, które warto wypatrzeć

Creosote bush Najbardziej charakterystyczny krzew pustyni. Po deszczu pachnie jak mokry asfalt — to zapach, który mieszkańcy Arizony nazywają „deszczem”.
Agawy i juki Choć nie są kaktusami, tworzą z nimi krajobraz pustyni. Agawa kwitnie tylko raz w życiu — wypuszcza ogromny pęd, po czym obumiera.
Hohokamowie i Casa Grande – ludzie, którzy potrafili żyć na pustyni

Starożytni mieszkańcy pustyni Sonora prawdopodobnie wywodzili się z kultury, która zaczęła się tu rozwijać około 5500 roku p.n.e. Z czasem porzucili wędrowny tryb życia i przeszli do osiadłego rolnictwa. Nauczyli się nawadniać ziemię, budować kanały i wykorzystywać każdą kroplę wody — coś, co na pustyni wydaje się niemal niemożliwe. Archeolodzy nazywają ich umownie „Hohokam”, a ich potomkami są współczesne grupy O’Odham, Hopi i Zuni.
Najbardziej niezwykłym śladem po tej kulturze jest Casa Grande, czyli „Wielki Dom”. Ogromna, czteropiętrowa konstrukcja z ubitej ziemi mogła powstać około 1350 roku i do dziś robi wrażenie swoją skalą. Trafiliśmy na nią przypadkiem, w drodze do Phoenix. Temperatura sięgała 40 stopni, a powietrze paliło skórę jak otwarty piekarnik — trudno było uwierzyć, że ktoś potrafił tu żyć, budować i tworzyć społeczność.
Pierwszy opis Casa Grande pochodzi z 1694 roku, z dziennika ojca Eusebio Francisco Kino, który natknął się na ruiny podczas swojej misji. Budowla przestała być używana około 1450 roku i do dziś pozostaje zagadką. Mogła być świątynią, miejscem spotkań, a może obserwatorium astronomicznym — otwory w ścianach ustawiono tak, by wyznaczały przesilenia i równonoce.
To jedno z tych miejsc, które przypominają, że pustynia Sonora była nie tylko surowym krajobrazem, ale też domem dla ludzi, którzy potrafili ją zrozumieć lepiej niż ktokolwiek dziś.

Praktyczne informacje – jak zaplanować wizytę w Parku Narodowym Saguaro
Najbliższe lotniska i dojazd
Najdogodniejszym lotniskiem jest Tucson International Airport (TUS), oddalone o około 25 km od parku. To niewielkie, sprawne lotnisko z połączeniami do Phoenix, Los Angeles, Dallas, Denver i kilku innych dużych miast. Dojazd do obu części parku zajmuje zwykle 20–35 minut, w zależności od ruchu.
Drugą opcją jest Phoenix Sky Harbor (PHX) — jedno z największych lotnisk w USA. Leży około 200 km od parku, a przejazd autostradą I‑10 zajmuje 2–2,5 godziny. W praktyce wiele osób wybiera Phoenix, bo bilety bywają tańsze, a wybór lotów większy.
Dwie części parku – East i West
Park Narodowy Saguaro jest podzielony na dwie osobne jednostki, oddalone od siebie o około 50 minut jazdy. Każda ma inny charakter:
East District (Rincon Mountain District) – bardziej dziki, rozległy teren – dłuższe szlaki, większa różnorodność krajobrazów – słynna Cactus Forest Drive (malownicza pętla samochodowa) – lepsze miejsca na wschody słońca
Dojazd: z Tucson przez Kolb Road lub Freeman Road.
West District (Tucson Mountain District) – krótsze szlaki, idealne na szybkie zwiedzanie – najlepsze zachody słońca – bliskość Arizona‑Sonora Desert Museum – słynna Bajada Loop Drive
Dojazd: z Tucson przez Kinney Road.
Wynajem samochodu i poruszanie się po parku
Zwiedzanie parku bez samochodu jest praktycznie niemożliwe — nie ma tu transportu publicznego, a odległości są duże. W Tucson International Airport działają wszystkie główne wypożyczalnie (Enterprise, Hertz, Avis, Budget).
Drogi w parku są dobrze utrzymane, ale część tras (np. Bajada Loop Drive) to szutry. Nie potrzeba 4×4, ale warto jechać wolniej — nie tylko ze względu na nierówności, ale też na zwierzęta, które często przechodzą przez drogę.
W obu częściach parku są parkingi przy szlakach, ale w sezonie zimowym (grudzień–marzec) szybko się zapełniają.
Godziny otwarcia, bilety i Visitor Center
Park jest otwarty codziennie, a bramy wjazdowe działają od wschodu do zachodu słońca. Visitor Center w obu częściach czynne jest zwykle 8:00–17:00 (zimą krócej).
Visitor Center to dobre miejsce, żeby sprawdzić:
- aktualne zamknięcia szlaków,
- warunki pogodowe,
- poziom trudności tras,
- gdzie kwitną kaktusy (wiosną to ważne!).
Ważna informacja o karcie America the Beautiful (od 2026)
Od 2026 roku wprowadzono ważną zmianę: zagraniczni turyści płacą za kartę America the Beautiful aż 250 USD. To duży skok cenowy, dlatego przy krótkim pobycie i zwiedzaniu tylko kilku parków bardziej opłaca się kupować pojedyncze bilety wstępu po 25 USD (ważne 7 dni, na oba dystrykty parku).
Dla obywateli USA i rezydentów cena rocznej karty pozostaje bez zmian – 80 USD.
To jedna z tych informacji, które potrafią realnie zmienić plan podróży, więc warto o niej pamiętać przy planowaniu całej trasy po Arizonie i południowym zachodzie USA.
Co zabrać i o czym pamiętać na pustyni
Pustynia Sonora jest piękna, ale wymagająca. Latem temperatury przekraczają 40°C, a zimą noce potrafią być chłodne.
Najważniejsze rzeczy:
- dużo wody — minimum 2–3 litry na osobę, więcej latem
- krem z filtrem, nakrycie głowy, okulary
- wygodne buty (kolce cholli przebijają cienkie podeszwy)
- przekąski lub lunch — w parku nie ma sklepów ani restauracji
- mapy offline — zasięg bywa słaby
- powerbank
Warto wiedzieć: – nie dotykaj kaktusów (cholla potrafi „przykleić się” do skóry), – nie zbliżaj się do zwierząt, – nie schodź z wyznaczonych szlaków, – za uszkodzenie saguaro grożą wysokie grzywny.
Kiedy jechać i jak uniknąć tłumów
Najlepszy czas na wizytę to listopad–marzec — temperatury są wtedy przyjemne, a światło miękkie. Wiosną (kwiecień–maj) kwitną kaktusy, ale robi się gorąco.
Największy ruch jest:
- w weekendy,
- w porze zachodu słońca (West District),
- rano w East District.
Jeśli chcesz mieć szlaki prawie dla siebie — przyjedź o wschodzie słońca.
Toalety, woda, infrastruktura
W parku nie ma restauracji, sklepów ani stacji benzynowych. Toalety znajdują się:
- przy Visitor Center (obie części),
- na kilku większych parkingach (toalety typu „pit toilet”).
A kiedy już wszystko jest zaplanowane i spakowane, zostaje najważniejsze — po prostu pojechać i zobaczyć, jak wygląda pustynia Sonora naprawdę. Żadne zdjęcie nie oddaje tego, co dzieje się tu o zachodzie słońca.

Zachody słońca w Park Narodowy Saguaro są zjawiskowe, tylko trudno zrobić dobre zdjęcie, jak się pamięta, że wszystkie niebezpieczne zwierzęta wyruszają, albo wypełzają na łowy. Za uszkodzenie kaktusa w Parku Narodowym Saguaro grozi wysoka grzywna. Po drodze często widziałam kaktusy troskliwie otoczone podpórkami.
Osiedla wyglądają zupełnie inaczej niż w pozostałych stanach, brązowy kolor budynków stapia się z górami, a w ogródkach nie ma trawników, tylko wielkie kaktusy obsypane dookoła kamykami.Brak mi słów zachwytu nad tą cudowną i niebezpieczną krainą, która przechodzi dalej w pozbawione drzew ceglaste skały.
Tak zaczęła się nasza przygoda w Arizonie, po której poruszaliśmy się wynajętym samochodem. Park Narodowy Saguaro jest nadzwyczajny i nie można go ominąć podczas zwiedzania Arizony.
Czy wiedzieliście, że kaktusy saguaro są takie niezwykłe?
Zobaczycie wiele z nich w mieście duchów Goldfield. Zapraszam do Monument Valley.
King Gold Mine w Jerome. Miasto duchów, Lower Antelope Canyon i Canyon X – który wybrać
Grand Canyon w 1 dzień – South Rim i East Rim, Coal Mine Canyon. Indianie Hopi
26 komentarzy
Nie wiedziałam! Czytałam z otwarta buzią i w zachwycie nad kaktusami i światem w ogóle, że jest tak niezwykły, różnorodny i ciągle jeszcze potrafi mnie zaskoczyć…
Pozdrawiam!
Ja też nie mogę uwierzyć, że świat przyrody jest tak mądrze zorganizowany. Wszystko od siebie zależy i współpracuje. Kaktusy wydały mi się inteligentnymi istotami, a ich tańczące sylwetki sprawiały wrażenie, że się przemieszczają jak nikt nie widzi. Można jechać przed siebie kilka godzin i ani przez chwilę się nie nudzić. Widzieliśmy tyle niesamowitych rzeczy na Dzikim Zachodzie, że chciałabym tam wracać i dalej odkrywać cuda. Ja również pozdrawiam:)
Mario, tak naprawdę trudno mi sobie wyobrazić jakie są ogromne. Przyzwyczajona jestem do małych kaktusików, więc takie kolosy muszą na żywo, robić ogromne wrażenie. Zupełnie inny ekosystem, który funkcjonuje idealnie, tworząc przy tym kaktusowe lasy dla zwierząt i ludzi. Nie sądziłam, że są tak długowieczne! Piękno samo w sobie, do którego nie można się przytulić, ale można podziwiać. Nawiasem mówiąc, uwielbiam kaktusowy sok. Pozdrawiam serdecznie!
Wszystkie są cudowne, nawet te mniejsze, które przypominają ogórki rosnące pionowo. Robią wrażenie ogromne, bardzo przyjemnie się jedzie przez południową Arizonę, tym bardziej, że nie można zobaczyć tego nigdzie indziej na świecie. Oj to prawda, do takiego drzewa nie da się przytulić, lepiej niczego tam nie dotykać, ale patrzenie wystarczy. Ja również serdecznie Cię pozdrawiam:)
Bylam w Arizonie tylko raz, wiele lat temu i to nie dla mnie klimat:) Z moim niskim cisnieniem czulam sie jak zombie.
Kilka lat temu kuzynka mojego meza przeprowadzila sie z Kalifornii wlasnie do Arizony, male miasteczko a nawet mozna powiedziec wies Congress na polnocny zachod od Phenix blisko Prescott National Park Forest. Przysyla zdjecia i zacheca do odwiedzin, ale narazie nic z tego nie wychodzi.
Ona i jej siostra, ktora ciagle mieszka w Kalifornii przyjechaly do nas wiosna 2021 roku samochodem, wyprawa przez cala Ameryke z zachodu na polnocny wschod, ale dziewczyny dzielnie daly rade. Spedzilismy wspolnie super dwa tygodnie i to musi wystarczyc przynajmniej narazie.
Wspanialy snuje plany, ale moim zdaniem to one nie za bardzo maja szanse sie zrealizowac z wielu wzgledow o czym nie bede nudzic:))
Twoje zdjecia przepiekne i bardzo ciekawe informacje, wiekszosci z tego o czym piszesz nie wiedzialam mimo, ze te ogromniaste kaktusy mialam okazje widziec.
Zajrzałam do Prescott National Park Forest, ależ tam pięknie i zielono. Musieliśmy mijać te okolice w drodze do Page i do Grand Canyon. Pamiętam, że kończyły się kaktusy i zaczynał przepiękny las i łąki pełne kwiatów, takie miniaturowe słoneczniki, rudbekie, całymi kilometrami, rosły nawet przy szosie. Mogłam jechać przed siebie godzinami i nie kusiło, żeby zacząć czytać. Klimat morderczy, ale u nas w Georgii też przygrzewa od marca do pazdziernika, przystosowałam się już. Dla mnie Arizona i Utah są najpiękniejszymi miejscami na świecie i marzymy oboje, żeby pojechać jeszcze raz, tym razem samochodem przez cały kraj. Musiałam sobie przypominać co chwilę, że jestem ciągle w tym samym kraju. Chyba od tej pory zaczęłam go kochać. Wędrowaliśmy przez 3 tygodnie i myślę, że całkiem sporo udało nam się zobaczyć.
Cudowne zdjęcia oddające urok tego miejsca❤️ Ja jestem oczarowana. Spędziłam w Arizonie na pustyni w okolicy Tuscon dwa miesiące. Mieszkałam w kamperze wśród cudownych ludzi i pięknej przyrody. Akurat jak byłam w styczniu to pierwszy raz od 50 lat spadł śnieg 🙈
Zazdroszczę dwóch miesięcy spędzonych w Arizonie, okolice Tucson są przepiękne. Śledziłam Wasze przygody od Karaibów po USA i potem gdzieś przepadłaś:) Tak, dla mnie to te z najpiękniejszy stan USA, pozdrawiam:)
Maria! Wspaniały wpis. Widzieliśmy podobne kaktusy tylko chyba sporo wyższe w Argentynie. Wspaniałe rzeczy.
I tylko jedna uwaga, nie traktuj jej jako krytyka, ale porada, bo sam popełniałem podobny błąd. Nie wyciągaj tak mocno nieba na zdjęciach. Wiem ze chcesz osiągnąć jak najlepszy efekt, ale czasem lepiej wrzucić niedoskonałe a naturalne niż wyciągane ponad skale.
Super blog. Będziemy zaglądać!
Dziękuję, widzę, że kaktusy zauroczą każdego, kto je zobaczy. Właśnie sprawdziłam, oba gatunki mogą osiągać imponujące rozmiary: saguaro – 23 metry, a argentyński cardon – 19 metrów. Ale to te najokazalsze, ale nawet mniejsze są czymś wyjątkowym. Staram się dobrze kadrować zdjęcia, ale pokazanie ogromnego słupa kaktusa od dołu jest dośc kłopotliwe:)
Niesamowite te kaktusy, wielkie jak drzewa! :O
wielkie jak drzewa, to prawda, ale te mniejsze jak pionowe ogórki też są bardzo fajne:)
Fantastyczne miejsce! Bardzo lubię kaktusy i ten park z chęcią bym odwiedziła!
Dziękuję i bardzo polecam, jak całą Arizonę:)
Ale cudnie! Uwielbiam kaktusy, ale zobaczyć takie okazy na żywo w ich naturalnym środowisku to fantastyczna sprawa. Super opis i rewelacyjne zdjęcia!
Dziękuję bardzo:) Żałuję tylko, że nie widziałam sówek ani innych zwierzątek, oprócz zielonej gąsienicy. Napatrzyłam się na kaktusy i ciągle było mi mało:)
Rzeczywiście – przepiękne są te kaktusy oraz pejzaże, w których one dominują. Nieco przypominają australijskie, ale jednak są zupełnie inne. Wyobrażam sobie ten żar, który tam panuje. Dobrze, że kaktusy dają schronienie ptaszkom i owadom, że nawet tak dziwne i nieprzyjemne dla człowieka w dotyku rośliny są pożyteczne i niezbędne dla wielu istot do życia, Bo życie jest wszędzie, gdzie tylko jest możliwa do znalezienia woda i odrobina cienia.
Rozgrzałam sie nieco patrząc na Wasze zdjęcia. U nas zimnica, jak to zimą bywa. Właśnie posmarowałam plecy maścią rozgrzewającą, bo coś mnie tam boleśnie kłuje. Albo kręgosłup albo odzywają sie stare zrosty na płucach. Ech, ostatnio jakby mocniej odczuwam chłód oraz upływ lat..Z tym większą przyjemnością pooglądam raz jeszcze Wasze fotografie tak pełne egzotycznego ciepła, energii i kolorów.
Pozdrawiam Cię serdecznie, Marylko.
Olu, było tak cudownie, że nie zwracałam na grzechotniki, wciągało coraz głębiej, bo za krzaczkiem wyrastał jeszcze piękniejszy krzaczek. Słychać było ćwierkanie i brzęczenie, a motylki były jakiej bardziej kolorowe i za szybkie. Niedawno obejrzałam film przyrodniczy o życiu na tej pustyni, ptaki, małe zwierzęta i kwiaty zapylane przez nietoperze, dopiero teraz czuję, że mam właściwy obraz. Myślę, że jeszcze spotkam na swojej drodze saguaro, bo bardzo chcemy wrócić do Arizony. U nas była zima przez całe dwa dni, ale już znowu jest normalnie. Wyobrażam sobie jak czekasz na wiosnę. Pozdrawiam ciepło Olu i cieszę się, że Cię trochę rozgrzałam:)
Piękne i bardzo to wszystko ciekawe. Zgadzam się, że natura zaskakuje w różnych miejscach, a tych najbardziej nieznośnych dla człowieka roślinność sobie świetnie radzi. Marylko dzięki za wszystkie ciekawostki, zwłaszcza te o kaktusach saguaro. Pozdrawiam serdecznie
Kaktusy są niezwykłe, opuncje rosną nawet u nas, tylko nie owocują. Cieszę się, że podobało ci się nasze wspomnienie o saguaro, polecam świetny film z serii ” Tiny World”, oglądałam z otwartymi ustami. Ja też pozdrawiam serdecznie Małgosiu:)
Marylko dziękuję za polecenie serialu. Widzę , że na razie jest dostępny tylko w appletv, może z czasem będzie też gdzie indziej.
Wypróbuj apple tv za darmo, u mnie była taka możliwość.
Witaj Mario w Nowym Roku :) pięknie i pokazałaś te kaktusy. Kiedyś tez miałam okazję być w takiej krainie kaktusów. Tylko ta kraina była znacznie mniejsza niż ta którą pokazałaś :) jakiś czas temu byśmy na Lanzarote i tam też mają taki mini ogród kaktusow. Bardzo podobało mi się to miejsce te kwiaty i cały ten ogród ;)
Ten w Arizonie jest cudowny i zostało tylko marzyć o zobaczeniu jego ;)
Pozdrawiam serdecznie Ania
Aniu, jeśli miałabyś wybierać co zobaczyć w USA, to poleciłabym Arizonę, jest najpiękniejsza i niepowtarzalna. Ja też widziałam wcześniej gaje kaktusowe i to całkiem spore, ale prawdziwy las naprawdę mnie zaskoczył, przez setki kilometrów ciężko zobaczyć drzewo, tylko same kaktusy! Pozdrawiam serdecznie Aniu:)
bardzo ciekawy post, dziękuję bardzo…
Bardzo mi miło, pozdrawiam🙂