Menu
Azja / Indonezja

Prambanan. Tysiąc świątyń księżniczki.

Prambanan. Indonezja.

Prambanan.

Świątynie z Prambanan zniknęły na tysiąc lat, przysypane pyłem wulkanicznym i porośnięte lasami czekały cierpliwie. Dla bogów czas przecież nie istnieje. Mieszkańcy Jawy nie odważyli się ruszyć kamieni przez stulecia, bo wierzyli, że wszystkiego pilnują demony.

Ruiny niezliczonych świątyń były inspiracją do snucia legend o zaklętej księżniczce. Ta historia bardzo mi się spodobała, zapraszam.

Roro Jonggarang.

Dawno, dawno temu bogatym królestwem Pengging rządził mądry król Moyo. Jego wrogiem był Boko z Prambanan, gigant o kanibalskich zamiłowaniach. Wraz ze swoim przybranym synem Gupolo, zapragnął zagarnąć królestwo sąsiada.

Gupolo, pomocnik króla Boko, strażnik buddyjskiej świątyni Sewu. kilka kilometrów od Prambanan.
Świątynie Sewu.

Ździebko się przeliczył, ponieważ syn dobrego króla, potrafił przywoływać dżiny i inne demony. Bondowoso z pomocą sił nadprzyrodzonych szybko pokonał armię wroga i osobiście strzelił w serce króla Boko.

Przepiękna córka kanibala, księżniczka Roro Jonggarang (Smukła Dziewica) właśnie oddawała hołd zmarłemu ojcu zmysłowym tańcem, kiedy na zamek wtargnął książę Bondowoso.

Był tylko słabym mężczyzną, dlatego natychmiast się zakochał i poprosił Smukłą Dziewicę o rękę. Przyjęła ofertę pod niemożliwym do spełnienia warunkiem. Zażądała, żeby książę w ciągu jednej nocy zbudował tysiąc świątyń.

Bondowoso podczas medytacji wyczarował zastęp demonów, który od razu zabrał się do roboty. Kiedy księżniczka zobaczyła, że 999 świątyń jest gotowych, użyła podstępu.

Poleciła rozpalić ogień na wschodzie, żeby łuna imitowała wstające słońce. Kobiety ze wsi zaczęły walić w suszone łodygi ryżu, tak jak to robiły każdego poranka. Te odgłosy obudziły czujne koguty, które piały głośniej niż zwykle. Wszystko zwiastowało rychły świt.

Przerażone i głupiutkie demony porzuciły budowę ostatniej świątyni i pochowały się pod ziemią ze strachu przed słonecznymi promieniami.

Książę przejrzał podstęp i okrutnie ukarał Smukłą Dziewicę, chociaż sam nie postąpił uczciwie. Rzucił klątwę, która zamieniła księżniczkę w kamienny posąg. W ten sposób Smukła Dziewica stała się brakującym elementem niedokończonej świątyni.

Legenda mówi, że księżniczka Roro Jonggarang jest zaklęta w tysiącletni posąg Durgi ze świątyni Śiwy, a pałac Ratu Boko z VIII wieku należał do jej ojca Boko. W rzeczywistości powstało około 240 świątyń.

Świątynia Śiwy w Prambanan

Świątynia Śiwy jest główną świątynią kompleksu. W największej komnacie lśni boskim blaskiem posąg Śiwy, otaczają go Durga, Ganesha i Agastya.

Bramy do świątyni strzeże bogini Kali.

Ludzie, którzy mają złe serce, zostaną zmiażdżeni, gdy tylko będą próbować przejść przez jej usta bogini Kali.

Durga.

Durga znaczy Nieprzystępna, ponieważ jest samowystarczalna, nie należy do nikogo, ani do mężczyzny ani do bogów. Obrończyni wszystkiego co jest dobre i harmonijne na świecie. Kiedy nad światem zapanowały demony, a bogowie okazali się bezradni, z ich energii wyłoniła się porażająca pięknością Durga.

Bogini ma pod stopami demona Mahishasurę, którego pokonała. Przybrał postać bawołu, dlatego trzyma go za ogon. Obok stoi niezadowolony karzeł, bo bogini dotyka jego głowy. To najświętsza i niedotykalna część ciała.

Ganesha.

Durga podobnie jak wszyscy bogowie ma swoich awatarów. Przybiera postać Parwati, żony Śiwy i matki Ganeshy. Parwati ulepiła synka z usznej woskowiny i poszła się wykąpać, a dziecię miało pilnować jej szat.

Zazdrosny Śiwa podejrzewając, że chłopiec podgląda jego żonę, obciął mu głowę. Żeby naprawić zło przytwierdził mu łeb słonia, pierwszej istoty jaka wyszła z lasu.

Łasuch Ganesha złączył stopy, żeby zrobić sobie misę na słodycze. Rękę w której trzymał kieł, stracił podczas trzęsienia ziemi. Wyrwał go sobie kiedyś, żeby spisywać Mahabharatę.

Mahabharatę, najdłuższy epos na świecie, ułożył w myślach indyjski mędrzec Wjasa. Utwór był zbyt skomplikowany dla prostych ludzi, dlatego Ganesha podjął wyzwanie. Utrwalił dzieło swoim własnym kłem, nie robiąc żadnych przerw przez trzy lata.

Pustelnik Agastya.

Agastya Rishi jest bardzo czczonym mędrcem w hinduizmie. Jego imię pojawia się we wszystkich czterech Wedach, Ramayanie i Mahabharacie.

Lewą ręką trzyma dzban wody, symbol ascetów. W prawej trzyma paciorki modlitewne i stoi na kwiecie lotosu. Lotos leży na kwadracie symbolizującym joni jego żony. Ten sam zamysł można zauważyć na bulwiastych ozdobach dekorujących całość. .

Śiwa Niszczyciel.

Śiwa jest niszczycielem iluzji. Hinduizm opiera się na reinkarnacji, dlatego Śiwa niszczy to co przemija, żeby mogło powstać coś nowego. Również przywiązanie człowieka do złudnego świata zmysłów.

10 metrowa figura Śiwy Niszczyciela o czterech ramionach ma wszystkie atrybuty Śiwy: przepaskę na biodrach ze skóry tygrysa, trójząb i paciorki modlitewne.

Stoi na kwiecie lotosu, który jest buddyjskim symbolem oświecenia. Lotos leży na kwadracie, symbolizującym yoni jego żony.

Yoni i lingam.

Europejczycy z epoki kolonialnej byli zszokowani hinduską ikonografią. Uważali ją za obsceniczną i rozwiązłą, dlatego w pismach chrześcijańskich misjonarzy nie ma odniesień do ich duchowego znaczenia, jest tylko wulgarna interpretacja.

W pierwszym tłumaczeniu “Kamasutry” z 1883 roku słowami lingam i yoni nazwano narządy płciowe, chociaż oryginalny tekst używał innych określeń.

W religiach indyjskich bóstwa żeńskie, nazywane Dewi, mają wielką moc, ponieważ są połączone z cyklami księżyca i cyklami ziemi.

Lingam i yoni symbolizuje połączenie kobiecości i męskości, które odtwarzają całe istnienie. Niekończący się proces regeneracji. Yoni jest bramą przyrody do stworzenia każdej formy życia.

Płaskorzeźby na krużgankach opowiadają historię Ramy i jego żony Sity z eposu Ramayana. Żeby poznać ich dzieje, należy wejść od strony wschodniej i wędrować zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Rama wraz z żoną Sitą i bratem Lakszmaną przez 14 lat żyli na wygnaniu. Niektóre płaskorzeźby przedstawiają wydarzenia z tego okresu, jak np. porwanie Sity przez demona Rawanę.

Lokapala, strażnicy świata.

Posągi Lokapala mają wypisany nastrój na twarzach. Ich symbolicznie ułożone palce (mudry) pokazują stany świadomości. W tym wypadku gestami chronią różne strony świata.

Kinnara i Kinnari.

Pod boskim drzewem, które spełnia życzenia, stoi mąż i żona. W jawajskiej mitologii są pół-ludźmi i pół-ptakami.

Według Mahabharaty będą połączeni miłością na wieczność, jednak nie mogą pokochać żadnego innego stworzenia. Dlatego nie mogą mieć potomstwa.

Jesteśmy wiecznym kochankami. Nigdy się nie rozdzielamy, jesteśmy mężem i żoną na wieczność.

Nigdy nie stajemy się matką i ojcem, na naszych kolanach nie widać potomstwa, nie zezwalamy na żadne trzecie stworzenie żądające uczuć.

Nasze życie jest pełne wiecznych przyjemności.

Świątynia Brahmy.

Brahma jest stwórcą i opiekunem świata, ale nie jest tak czczony jak Śiwa. Według legendy rozgniewał żonę swoją skrajną rozpustą. Przeklęła go, żeby nigdzie na świecie nie był szanowany z wyjątkiem Puszkar w Indiach.

Brahma kiedyś miał pięć głów, ale Śiwa obciął mi jedną, ponieważ Brahma napastował boginię, którą sam stworzył. Tu też znajdujemy płaskorzeźby z Ramajany.

Posąg Brahmy wyróżnia się czterema twarzami i czterema rękami. Cztery twarze Brahmy symbolizują cztery kierunki świata, a także cztery Wedy, najważniejsze pisma hinduskie.

Rigweda to hymny do bogów, Samaweda to pieśni liturgiczne, Jadżurweda to formuły przy składaniu ofiar, a Atharwaweda to zaklęcia magiczne.

Świątynia Wisznu.

Wisznu zstępuje na ziemię jako awatar, pod postacią człowieka lub zwierzęcia kiedy ludzkość jest bliska zagubienia dharmy, wiecznego prawa. Jednym z awatarów Wisznu jest Kryszna, dlatego galerie świątyni wypełniają płaskorzeźby z historią Kryszny.

Zdjęcie panoramy Prambanan, zostawiłam na koniec, ponieważ cały kunszt i majestat można dostrzec dopiero z bliska.

Świątynie są ułożone jak mandala i zaprojektowane według indyjskiej sztuki architektury- vastu shastra powiększającej dobrobyt.

Uważa się, że kompleks zbudował Rakai Pikatana z dynastii Sanjaya około 850 r., następnie był rozbudowany przez kolejnych królów.

W szczytowym okresie rozwoju świątyń mieszkało tu setki braminów i ich uczniów. Budynki były najprawdopodobniej zbudowane z drewna i cegły, dlatego nic z nich nie zostało.

W pobliżu znajdował się dwór królewski. Z powodu erupcji wulkanu Mount Merapi to miejsce zapadło w zapomnienie, a liczne trzęsienia ziemi dokończyły zniszczenia.

O zrujnowanych świątyniach świat dowiedział się w 1733 roku, a już w 1885 roku próbowano zidentyfikować kamienie. Rekonstrukcja świątyni Śiwy zaczęła się dopiero w 1937 r. i zakończyła w 1953 r.

Przez dziesiątki lat składano kamień na kamieniu jak kawałki puzzli, żeby doprowadzić do obecnej świetności. Żeby kompleks mógł się znaleźć na liście UNESCO, 75 % materiału musiało pochodzić z dawnych budowli. Odbudowa wciąż trwa.

Przy wejściu poznaliśmy bardzo miłego przewodnika, natychmiast zostaliśmy kumplami jak powiedział, że spędził w Polsce kilka miesięcy.

Dzięki niemu otwarły się nam wrota baśni i legend. Podzielił się z nami mądrościami na temat związków. Na przykładzie hinduskich bogów tłumaczył, że rozmawiać należy na poziomie serce-serce, bo bitwy na ego to przegrana dla obojga.

Rambutan, kiedy dojrzeje będzie purpurowy

Prambanan znajduje się 20 minut od międzynarodowego lotniska Yogyakarta na Jawie. Nasz umówiony kierowca zgarnął nas od razu po przylocie z Kuala Lumpur, żebyśmy nie tracili dnia.

Trudno było przebić się przez Yogyakartę ( Dżogdżę), na szczęście mieszkaliśmy w miłym pensjonacie na wsi. O tym i o zjawiskowej świątyni Borobudur napiszę w następnym odcinku.

36 komentarzy

  • Mokka
    6 lutego 2020 at 5:52 PM

    Połknęłam tekst w całości jak ten ptak owoc, więc muszę powrócić do początku…Zwłaszcza, że hinduizm to mnogość bóstw, którą trudno porównać do innych religii. Kara i nagroda przewija się jak w bajkach. Demony mieszkają wszędzie…Mandala świątyń…Czy to nie rozprasza Hindusów? Pomyśleć, że zaklęte księżniczki tak działają na wyobraźnię na całym świecie…Jawa jawi się jak hinduski sen, gdzie pod kołdrą dżunglii dżemał dżin w świecie , którego nie ma…Budzą go wszyscy , którzy pragną dotknąć miejsc, które czas tak łatwo porzuca…Ślę pozdrowienia!

    Reply
    • Maria
      6 lutego 2020 at 6:09 PM

      To wszystko jest preludium przed oszałamiającą świątynią Borobodur, do której wybraliśmy się o trzeciej nad ranem, żeby zobaczyć jak słońce rozświetla posągi Buddy. Pola ryżowe i herbaciane, cudowni ludzie, którzy zawsze szeroko się uśmiechali, no i owoce jackfruit na drzewach. Myślałam, że zmęczona po podróży nie będę zbyt poruszona hinduskimi świątyniami, ale nie dreszcze nadeszły jak należy, zachwyt dodał sił i wdrapywalam się na każdy schodek. Bóstw jest mnóstwo, ale powoli można je okiełznać. Poznaliśmy własnie najwazniejsze:)

      Reply
  • Joanna
    6 lutego 2020 at 8:46 PM

    Olśniewające! I niewiarygodne, że tysiąc (albo więcej) lat temu ludzie byli w stanie tworzyć rzeczy tak regularne, tak wyrafinowane i misterne… Czytałam, że joni i linga to narządy męskie i żeńskie wg europejskiej interpretacji, a tak naprawdę znacznie tych symboli jest znacznie głębsze. Jakby nie było, jestem bardzo zadowolona z wieczornej delektacji i skoro to tylko interludium, to już ostrzę sobie ząbki na ciąg dalszy 🙂

    Reply
    • Maria
      7 lutego 2020 at 2:00 PM

      Tak czułam, że coś ważnego zaniedbałam, zaraz uzupełnię, dobrze, że zwróciłaś na to uwagę. Poczytałam więcej na ten temat.

      Europejczycy z epoki kolonialnej byli zszokowani hinduską ikonografią. Opisywali je jako obsceniczne i rozwiązłe. Po pierwszym tłumaczeniu “Kamasutry” z 1883 roku lingam i yoni zostało użyte do określenia narządów płciowych. Oryginalny tekst w sanskrycie zawsze używał innych określeń.
      W pismach chrześcijańskich misjonarzy nie ma odniesień do ich duchowego znaczenia, jest tylko wulgarna interpretacja.
      W religiach indyjskich szystkie bóstwa żeńskie określane dewi, mają wielką moc, ponieważ są połączone z cyklami księżyca i ziemi.
      Lingam i yoni symbolizuje połączenie kobiecości i męskości, które odtwarzają całe istnienie. Niekończący się proces regeneracji. Yoni jest bramą natury do urodzeń wszystkich form życia, istot i roślin.

      Fajnie, że wrócisz po ciąg dalszy, postaram się pokazac więcej ludzi i przyrody, świątynia Borobudur o świcie ciska na kolana. Pozdrawiam:)

      Reply
  • wanilia
    7 lutego 2020 at 12:12 AM

    Aż nie chce mi się wracać z tego fascynującego świata baśni i legend, który pewnie zawiera też ziarno prawdy i to niejedno. Bo żądanie tysiąca świątyń jest pewnie symbolem wygórowanych żądań i oczekiwań a pomoc demonów być może odpowiedzią na przewrotne kobiece działania. Jakkolwiek by się nie zdarzyło, piękna to nauka dla potomnych o bezsensownej walce płci, podczas, gdy kobieta i mężczyzna już z natury samej powinni się dopełniać. Fotki i sposób narracji przyprawiły mnie o dreszcze emocji a informacje zawarte na stronie zginają mój kark w dziękczynnym i pełnym uznania pokłonie. Pozdrawiam serdecznie, Marylko.

    Reply
    • Maria
      7 lutego 2020 at 2:08 PM

      Moja droga, Twój komentarz jest bardziej poetycki niż cały mój wpis:) Hinduskie opowieści i wierzenia są bardzo piękne i pełne metafor. Żałuję, że nie znam ich tak dobrze jak mitologii greckiej. Nie znałam wcale, ale stają ostatnio na mojej drodze i intrygują. Uwielbiam stare świątynie ze zmarszczonymi surowo boginkami. Ołtarze w indyjskich świątyniach są obsadzone kolorowymi laleczkami, które słodko się uśmiechają. Przed wejściem można kupić dla nich girlandy z aksamitek i innych kwiatów. Wszystko wygląda infantylne i nie zachęca do szukania informacji. Dopiero tysiącletnie świątynie pełne symboli potrafią przywrócić z godnością starych bogów. Ściskam serdecznie:)

      Reply
  • Paulina
    8 lutego 2020 at 1:46 PM

    Nie wiem czemu, ale nigdy nie słyszałam o tym miejscu… jestem pod wrażeniem…

    Reply
    • Maria
      8 lutego 2020 at 1:54 PM

      Cieszę się, że dzięki mnie się dowiedziałaś o Prambanan:)

      Reply
  • DeVi
    8 lutego 2020 at 2:37 PM

    Piękne miejsce, Dzięki zdjęciom mogłam zobaczyć to co czytałam, a pisane jest to tak przyjemnym językiem aż docieram do zdjęcia ptaka. Hah, historia. Zdecydowanie takie zwiedzanie zdobywając wiedzę i budząc baśnie jest najwspanialsze <3

    Reply
    • Maria
      8 lutego 2020 at 7:46 PM

      Dziękuję bardzo, to miłe. Może hinduscy bogowie nie są najbardziej interesująca rzecza na świecie, ale świątynie sa urzekające.

      Reply
  • Edyta
    8 lutego 2020 at 7:28 PM

    Bardzo dopracowane wpisy. Jestem zachwycona sposobem w jaki piszesz nawet o Bogach przedstawianych w kolejnych świątyniach. Styl literacki i mnóstwo informacji

    Reply
    • Maria
      8 lutego 2020 at 11:14 PM

      Dziękuję Ci bardzo:) Bardzo się cieszę, że Dominika się odrodziła po huraganie, na Twoich zdjęciach nawet śladu nie ma po spustoszeniach jakie my widzieliśmy. Pozdrawiam:)

      Reply
  • Irena -
    9 lutego 2020 at 12:36 AM

    Bardzo miło było przenieść się w hinduski świat bóstw.
    Przypomniała mi się moja podróż po Indonezji, zachwyt Prambanan i Borobudur.
    Ogromne wrażenie na mnie zrobiły obie świątynie.
    Niezwykle ciekawe barwę opowieści, które się czyta jednym tchem.
    Piękny wpis Marylko-)
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    Reply
    • Maria
      9 lutego 2020 at 12:47 AM

      A jacy ludzie, prawda? Każdy się serdecznie uśmiecha od ucha do ucha, niebywałe. Świątynie są cudne, miałam takie dreszcze, że nawet wrzątek z nieba nie mącił zachwytu. Kiedyś uwielbiałam mitologię grecką, a przecież w hinduskich i jawajskich mitach też można się rozkochać. Byłaś, to rozumiesz:) Ja Cię również pozdrawiam Irenko:)

      Reply
      • Irena
        9 lutego 2020 at 4:10 AM

        Oj tak, ludzie w Indonezji sa mili i serdeczni.Pomocni każdemu.
        Jedzenie pyszne, przyroda bajkowa. Każda wyspa inna, a byliśmy na kilku.
        Moje serce skradła Bali,ale poza turystycznymi kurortami.
        Indonezja zawsze będzie mi się kojarzyć z wszystkim co dobre,kolorowe,słoneczne,pachnące, miłe, życzliwe.
        Z frangipani i ylang-ylang.Z uśmiechniętymi ludźmi.
        Jeszcze raz pozdrawiam Marylko!:-)

        Reply
        • Maria
          9 lutego 2020 at 5:39 PM

          Koniecznie to opisz.

          Reply
  • Małgosia z Akacjowego Bloga
    9 lutego 2020 at 7:36 PM

    Miejsce niezwykłe, zwłaszcza biorąc pod uwagę czas powstania świątyń. Wszystko pięknie wyjaśniłaś Marylko 🙂 Tylko co tam robi kazuar ? Trzeba być przy tych ptakach bardzo uważnym, potrafią być niebezpieczne. Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy 🙂

    Reply
    • Maria
      10 lutego 2020 at 1:11 AM

      O właśnie, kazuar! Czekałam aż przyjdziesz i podpowiesz:) Był za siatka, miał spory wybieg tuż obok świątyń. Fajnie łyknął duże mango, z podrzutem. Własnie przeczytałam, że na Florydzie kazuar zabił hodowcę, niebezpieczna bestia. Świątynie w Borobudur powstały prawie w tym samym czasie, a płaskorzeźby są związane z buddyzmem. Pozdrawiam serdecznie Małgosiu:)

      Reply
      • Małgosia z Akacjowego Bloga
        10 lutego 2020 at 7:19 AM

        Dobrze, że bestia była za siatką 😉 W świątyniach hinduistycznych zawsze z lekka jestem niespokojna. Zwykle czuje się nieco przytłoczona. Czekam na buddystyczne, bardzo je lubię 🙂

        Reply
        • Maria
          10 lutego 2020 at 8:07 PM

          Małgosiu, jak nie ma kolorowych laleczek tylko stare posągi, to ja uwielbiam. Ale masz rację, wszystko co buddyjskie i mnie pociąga. Przekopałam się już przez tysiące zdjęć, nie spieszę się, bo przygotowania do pisania sa wielką przyjemnością. Pozdrawiam Małgosiu:)

          Reply
  • Gabriela Mohlek
    10 lutego 2020 at 6:57 PM

    Indonezja jest mi nieznana, widzialam wiele relacji stamtąd, ale o tym miejscu nie słyszalam. Piekne zdjęcia, bardzo ciekawy temat. Szacun za masę informacji,
    pozdrawiam

    Reply
    • Maria
      10 lutego 2020 at 8:02 PM

      Bardziej popularna jest Bali, ale na Jawie wszystko jest naj, największe, najstarsze, najpiękniejsze. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam ciepło:)

      Reply
  • paulina
    10 lutego 2020 at 7:11 PM

    Piękne legendy, uwielbiam takie opowieści 🙂 A same świątynie robią niezwykłe wrażenie, chciałabym je kiedyś zobaczyć na żywo i przekonać się, czy w rzeczywistości też są tak piękne 🙂

    Reply
    • Maria
      10 lutego 2020 at 8:00 PM

      Myślę, że w rzeczywistości jest piękniej, one robią ogromne wrażenie. Między świątyniami biegaja roześmiane uczennice, które proszą o wspólne zdjęcie. Można wskoczyc do kosza a maly dzwig wzniesie na dwa metry, żeby mieć świątynie w tle. Pozdrawiam:)

      Reply
  • Amanda Niedrich
    11 lutego 2020 at 9:32 AM

    Azja to w ogóle ciekawy kraj.
    Chciałabym móc tam kiedyś pojechać…

    Reply
    • Maria
      11 lutego 2020 at 11:31 AM

      No to życzę Ci, żebyś pojechała:)

      Reply
  • Magda
    11 lutego 2020 at 10:32 AM

    Bardzo ciekawy wpis i piękne zdjęcia. Przeczytałam całość z dużym zainteresowaniem. Hinduizm, jego opowieści, bogowie są fascynujący.

    Reply
    • Maria
      11 lutego 2020 at 11:37 AM

      Cieszę się, że wpis Cię zainteresował. To prawda, bogowie w wiecznym kołowrotku reinkarnacji dają nam wążne przesłanie. Tylko przez ich liczbę i kolejne wcielenia można się pogubić:)

      Reply
  • Gosia
    12 lutego 2020 at 9:18 PM

    Piękna fotorelacja. Z pewnością na żywo to wszystko wygląda jeszcze piekniej!

    Reply
    • Maria
      12 lutego 2020 at 9:33 PM

      Dziękuję, wygląda piękniej, tylko jest tak nieznośnie gorąco, dobrze, że pozyczają parasolki od słońca:)

      Reply
  • Estera
    13 lutego 2020 at 5:49 AM

    Wschodnia kultura jest zadziwiająca. Mnogość wątków, bajkowy wręcz sposób wyjaśniania filozoficznych i egzystencjalnych zagadnień, na których opierają się religijne dogmaty, przepiękne wzory przewijające się w sztuce…życia nie starczy, by zgłębić wszystkie jej aspekty!

    Reply
    • Maria
      13 lutego 2020 at 11:35 AM

      Bajkowe wątki przewijają się we wszystkich religiach, tylko te obce wydają się ludziom niezbyt realne. Religie są potrzebne, bo bez nich nie byłoby żadnej nadziei, szast-prast i koniec.

      Reply
  • Aleksandra Załęska
    13 lutego 2020 at 10:42 AM

    To musi być niezwykłe miejsce, na pewno czuć w nim historie. Magiczne miejsce 🙂

    Reply
    • Maria
      13 lutego 2020 at 11:37 AM

      Tak, starzy bogowie pamiętają wyznawców sprzed tysiąca lat, robi wrażenie:)

      Reply
  • Viola z My British Journey
    13 lutego 2020 at 12:58 PM

    Wspaniały wpis Marylko, te zawiłe historie i ciekawe legendy. Myślę, że mieliście wielkie szczęście poznać takiego przewodnika, który pokazał Wam nie tylko piękno teho miejsca ale zaczarował duchowym wymiarem tego miejsca. Dla mnie to wciąż jeszcze krainy z moich marzeń podróżniczych, ale dzięki Wam poczułam się jak członek Waszej ekspedycji.

    Reply
    • Maria
      13 lutego 2020 at 2:08 PM

      Dziękuję Viola, zawsze przyświeca mi wielka chęć wiernego przeniesienia tego co zobaczyłam. Różnie to wychodzi. Masz rację taki przewodnik, który zwróci uwagę na szczegóły jakich nie znajdziemy w przewodniku to taki sam skarb jak obiekt. Byłaby kupa wulkanicznych kamieni, a jest coś magicznego. Gorąco polecam Jawę, gospodyni u której mieszkaliśmy wcześniej była kilka lat na Bali i mówi, że kocha Jawę, cos w tym musi być. Pozdrawiam serdecznie.

      Reply

Leave a Reply

%d bloggers like this: