Baalbek to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na ziemi. Wychowani na „Panu Samochodziku”, trenując ciekawość na Danikenie i Hancocku, pewnego dnia pojawiliśmy się w Libanie. Gniazdo Hezbollah przyjęło nas przyjaźnie, na pamiątkę zostały T-shirty z ich napisami i niezwykłe zdjęcia rzymskich ruin. Nazwa Baalbek nawiązuje do kultu boga Baala, który odgrywał znaczącą rolę w wierzeniach Fenicjan.
Baalbek – najlepiej zachowane stanowisko archeologiczne w Libanie – zachowało pamiątki po minionych cywilizacjach. Mijały kultury, a każda z nich coś wniosła do starożytnego miasta. Na gruzach starych obrządków rodziły się nowe religie i powstawały świątynie.
Do dzisiaj można podziwiać niezwykły rozmach budowli, a wielkie kolumny przyprawiają o zawrót głowy. Poszukiwacze przygód twierdzą, że ciężkie kamienie, których użyto do budowy świątyń w Baalbek, nie mogły być przenoszone przez Rzymian. Hipotezy wspominają o pomocy kosmitów, albo Gigantów z eposu Gilgamesza.
SPIS TREŚCI
Baalbek – co znajduje się w tym niezwykłym miejscu?
Baalbek jest jednym z największych i najlepiej zachowanych kompleksów archeologicznych na Bliskim Wschodzie. Na terenie dawnego miasta stoją pozostałości trzech rzymskich świątyń, szerokie dziedzińce, kolumnady i masywne platformy z ogromnych bloków kamiennych.
Najbardziej znana jest Świątynia Jowisza, a tuż obok niej znajduje się mniejsza, ale świetnie zachowana Świątynia Bachusa. Układ całego założenia pokazuje, jak ważne było to miejsce w czasach rzymskich.
Ruiny Baalbek robią wrażenie przede wszystkim skalą i dokładnością wykonania. Kolumny mają ponad 20 metrów wysokości, a fundamenty tworzą bloki kamienne o rozmiarach niespotykanych w innych rzymskich budowlach.
Wiele elementów waży setki ton, a mimo to zostały ułożone z precyzją, która do dziś budzi pytania archeologów. Stojąc między kolumnami, łatwo poczuć, jak ogromne było to założenie i jak ambitne musiały być plany jego twórców.
To właśnie ta skala i techniczna dokładność sprawiają, że Baalbek wciąż uchodzi za jedno z najbardziej zagadkowych stanowisk starożytności.
Kompleks został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1984 roku, jako jedno z pierwszych stanowisk archeologicznych na Bliskim Wschodzie, docenionych przez tę organizację.
Świątynia Jowisza w Baalbek


Nad miastem górują pozostałości Świątyni Jowisza – sześć kolumn w porządku korynckim, sięgających 22 metrów wysokości. Każda z nich waży około 45 ton. W starożytności kolumn było 54, tworząc monumentalny front jednej z największych rzymskich świątyń.
Budowę rozpoczęto pod koniec I wieku p.n.e., za panowania Augusta, a zakończono około 68 roku n.e., pod koniec rządów Nerona. Fundamenty powstały z ogromnych bloków kamiennych, których rozmiary do dziś budzą podziw archeologów.


Ruiny Świątyni Jowisza to największe zachowane pozostałości rzymskiej architektury sakralnej na świecie. Do świątyni prowadziły schody wiodące na sześciokątny dziedziniec z II wieku n.e. Za nim znajdował się kolejny dziedziniec z ołtarzami wykonanymi z różowego granitu. Wyżej, na kolejnych stopniach, ustawiano posągi bogów.
Cała świątynia miała 48 na 88 metrów, czyli była dwukrotnie większa od Partenonu. Fasada była otoczona dziesięcioma kolumnami, a po bokach stało ich dziewiętnaście. Kolumny mierzą około 22,9 metra wysokości i mają obwód 2,2 metra. Do dziś zachowało się tylko sześć, ale ich rozmiary i precyzja wykonania nadal robią ogromne wrażenie – nigdzie indziej nie przetrwały większe starożytne kolumny.
Świątynia stała na platformie wyniesionej około 13 metrów ponad otaczający teren i 7 metrów ponad dziedziniec. Zworniki kolumn zdobił fryz z głowami byków i lwów, połączonych dekoracyjnym wieńcem.
Raz w roku, podczas wiosennej równonocy, do Baalbek przybywali rzymscy kapłani i urzędnicy, by uczestniczyć w uroczystościach. O świcie promienie słońca wpadały przez otwory konstrukcji i oświetlały centralny punkt świątyni – moment o dużym znaczeniu symbolicznym.

Świątynia Bachusa w Baalbek


Tuż obok Świątyni Jowisza stoi Świątynia Bachusa – jedna z najlepiej zachowanych budowli z czasów rzymskich. Powstała około 150 roku naszej ery, prawdopodobnie za panowania Antoninusa Piusa, choć niektóre źródła wskazują nieco późniejszy okres. Należała do tego samego kompleksu sakralnego, ale była poświęcona innemu bóstwu – Bachusowi, bogu wina, urodzaju i ekstazy.


Świątynia ma 69 metrów długości i 36 metrów szerokości. Z zewnątrz otacza ją rząd korynckich kolumn, każda o wysokości ponad 19 metrów. Zachowały się 42 kolumny, co pozwala zobaczyć pełną skalę budowli. Jest monumentalna, ale bardziej zwarta i spokojniejsza w formie niż Świątynia Jowisza.
Wnętrze zachwyca detalem. Na płaskorzeźbach widać winorośle, liście, kwiaty i sceny mitologiczne związane z Bachusem. Ornamenty pokrywają sklepienie, kapitele, architrawy i portale – to jeden z najlepszych przykładów rzymskiej snycerki w kamieniu. W niszach rozmieszczonych wzdłuż ścian stały niegdyś posągi bogów lub opiekunów świątyni. Dziś wnęki są puste, ale ich układ i zdobienia nadal są czytelne.
Mimo upływu dwóch tysięcy lat, świątynia robi ogromne wrażenie. Nie tylko rozmiarem, ale przede wszystkim zachowanym detalem i proporcjami. Wchodząc do środka, łatwo zauważyć, jak duża jest przestrzeń – kolumny mają 19 metrów wysokości, a ich układ (8 po bokach i 15 wzdłuż fasady) sprawia, że człowiek wydaje się niewielki.
Strop zdobią sceny z mitologii rzymskiej: Diana z łukiem, Mars, Nike, a także Bachus trzymający kolbę kukurydzy. To dekoracje, które przetrwały w wyjątkowo dobrym stanie i pozwalają zobaczyć, jak wyglądała świątynia w czasach swojej świetności.


Wielki dwór

Wielki Dwór był centralną częścią kompleksu świątynnego w Baalbek. Do dziś zachowały się jego monumentalne mury, platformy i elementy dekoracyjne, które pokazują, jak ważną rolę pełnił w systemie religijnym tamtych czasów.
Wewnątrz znajdowały się duże ołtarze, przy których kapłani składali rytualne ofiary – głównie ze zwierząt. Miały one zjednać przychylność bogów, których imiona zmieniały się wraz z epokami: Baal, Zeus, Jowisz.
Wzdłuż dziedzińca rozmieszczono baseny i fontanny służące do rytualnego oczyszczania. Kapłani musieli być czyści, zanim przystąpili do składania ofiary. Rytuały miały charakter publiczny – uczestniczyli w nich wierni, pielgrzymi, kupcy i urzędnicy.
Mimo że kolejne władze – bizantyjskie, arabskie i osmańskie – niszczyły lub przebudowywały świątynie, w Wielkim Dworze wciąż widać ślady dawnej organizacji i przepychu. Ciosane kamienie, detale architektoniczne i pozostałości posągów przypominają, że był to plac ceremonialny najwyższej rangi.
Dodatkowych zniszczeń dokonały trzęsienia ziemi, w tym najpotężniejsze z 1759 roku, które poważnie uszkodziło struktury Baalbek.


Trylity i gigantyczne kamienie w Baalbek

Za główną częścią kompleksu zaczyna się strefa megalitów – ogromnych bloków, które od lat przyciągają uwagę archeologów i badaczy spoza głównego nurtu. To tutaj leżą trylity oraz największe kamienie Baalbek, wydobyte i obrobione w sposób, którego technicznie nie potrafimy dziś w pełni wyjaśnić.
Hadjar el Hibla – Kamień Brzemiennej Kobiety – nie do ruszenia

U stóp kompleksu świątynnego leży największy obrobiony kamień starożytności, znany jako Hadjar el Hibla, czyli Kamień Brzemiennej Kobiety. Jego wymiary to 21,5 × 4,8 × 4,2 metra, a szacowana waga wynosi około 1000 ton. Ktoś wyciął go ze skały blisko 2 tysiące lat temu – i nigdy nie przeniósł.
Do jego przesunięcia potrzeba byłoby około 40 tysięcy silnych ludzi. Niektórzy próbują obniżyć tę liczbę do 20 tysięcy, ale nawet wtedy wydaje się to operacją wykraczającą poza realne możliwości epoki.
Kamień jest dziś atrakcją turystyczną – można się po nim wspinać, robić zdjęcia, a na jego szczycie powiewa flaga Libanu. Turyści z całego świata próbują objąć go wzrokiem. Bez skutku.
W 2014 roku, tuż obok, archeolodzy odkopali jeszcze większy blok. Waży około 1650 ton, co czyni go najcięższym znanym kamieniem wyciosanym przez człowieka. Porównywalny jest jedynie z niedokończonym obeliskiem w Asuanie.

Trylity – trzy największe kamienie z Baalbek, których nie ruszysz

Nieco dalej, już w samej Świątyni Jowisza, znajdują się tzw. trylity (Trilithon) – trzy gigantyczne bloki tworzące część fundamentu pod świątynię. Każdy z nich ma około 20 metrów długości, 4,2 metra wysokości i waży ponad 700 ton. To jedne z największych obrobionych bloków kamiennych, jakie kiedykolwiek wykorzystano w starożytnej architekturze.
Bloki wydobyto w kamieniołomie oddalonym o około 1,5 kilometra. Następnie przetransportowano je na wzgórze i ułożono z taką dokładnością, że z kilku metrów nie widać łączeń między nimi. Trylity nie leżą bezpośrednio na ziemi – spoczywają na innych, „mniejszych” blokach o wadze około 500 ton każdy, czyli tyle, ile waży największy blok piramidy w Gizie.
Jak je przetransportowano? W jaki sposób ustawiono je na wysokości kilku metrów? Czy rzeczywiście zrobili to Rzymianie? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Skala konstrukcji i precyzja ułożenia nie pasują do znanych technik budowlanych I wieku n.e., dlatego trylity są jednym z najbardziej zagadkowych elementów całego kompleksu.
Czy trylity były częścią starszej konstrukcji?
Zwolennicy alternatywnych teorii – od Sitchina po Hancocka – uważają, że trzy gigantyczne bloki mogły należeć do znacznie wcześniejszej platformy, której przeznaczenia nie znamy. Jedna z hipotez mówi o kamiennym lądowisku, na którym Rzymianie dopiero później wznieśli swoje świątynie.
Kamienna platforma pod Świątynią Jowisza ma 7,3 metra wysokości. To masywna podbudowa, która nawet dziś robi wrażenie, a dwa tysiące lat temu musiała wyglądać jeszcze bardziej niezwykle.
Dostęp do trylitów jest obecnie ograniczony. Nie można podejść do samych bloków, ale są dobrze widoczne z wyznaczonych punktów oraz na nagraniach. Trzy bloki nadal leżą na miejscu – i wciąż nie wiemy, jak je przetransportowano i ustawiono z taką dokładnością.
Historia Baalbek – od najstarszych osad do współczesności
Historia Baalbek to kilka tysięcy lat nakładających się na siebie epok. Od najstarszych osad, przez fenickie sanktuaria, greckie Heliopolis i rzymskie świątynie, aż po okres bizantyjski, arabski i współczesny Liban – każde z tych etapów zostawiło tu wyraźny ślad.
Najstarsze ślady osadnictwa (ok. 6000–2000 p.n.e.)
Najwcześniejsze ślady obecności człowieka w rejonie Baalbek sięgają epoki neolitu i epoki brązu. Archeolodzy znaleźli w okolicy ceramikę datowaną na około 8 tysięcy lat temu (m.in. w Tell el‑Nasbeh, 11 km od Baalbek). To dowód, że Dolina Bekaa była zasiedlona na długo przed powstaniem monumentalnych świątyń.
Fenicjanie i kult Baala (ok. 2000 p.n.e.)
Około 2000 roku p.n.e. wzgórze Baalbek było ośrodkiem kultu fenickiego. Powstały tu pierwsze kamienne ołtarze poświęcone Baalowi – bogu burzy, płodności i wojny. W starożytności kult Baala uchodził za surowy. W przekazach pojawiają się wzmianki o ofiarach z ludzi czy prostytucji świątynnej, choć trudno to dziś potwierdzić.
Greckie Heliopolis (od 334 p.n.e.)
Po podbojach Aleksandra Wielkiego Baalbek znalazł się pod wpływami greckimi i otrzymał nazwę Heliopolis – Miasto Słońca. Feniccy bogowie zostali włączeni do greckiego panteonu: Baala utożsamiono z Zeusem. W świątyni działała wyrocznia, która według źródeł mogła konkurować z tą w Delfach. Grecy nie zburzyli wcześniejszych sanktuariów – nadbudowali własne, tworząc wielowarstwową strukturę kultową.
Okres ptolemejski (III–I w. p.n.e.)
Po śmierci Aleksandra ziemie Lewantu przejęła dynastia Ptolemeuszy. Baalbek nie odgrywał wtedy kluczowej roli politycznej, ale pozostał ważnym ośrodkiem religijnym. W architekturze i obrzędach widoczne były wpływy egipskie, greckie i lokalne.
Rzymianie i złoty wiek Baalbek (od 64 p.n.e.)
W 64 roku p.n.e. Baalbek przejęli Rzymianie. To oni nadali mu monumentalny charakter, który widzimy dziś. Powstały:
- Świątynia Jowisza – największa rzymska świątynia tego typu,
- Świątynia Bachusa – jedna z najlepiej zachowanych,
- Świątynia Wenus – mniejsza, ale efektowna,
- rozległe dziedzińce i gigantyczne fundamenty z trylitami.
Miasto stało się ważnym ośrodkiem kultu imperialnego i jednym z najważniejszych punktów religijnych w regionie.
Bizancjum i chrześcijaństwo (IV–VI w. n.e.)
Po 313 roku, gdy chrześcijaństwo stało się religią państwową, Baalbek zaczął tracić znaczenie jako pogański ośrodek kultu. Świątynie były częściowo niszczone lub przekształcane w kościoły. Rzeźby i inskrypcje ulegały zniszczeniu, ale główne struktury przetrwały.
Panowanie arabskie (od VII w. n.e.)
W 636 roku Arabowie zdobyli Baalbek i przekształcili go w twierdzę. Część świątyń zaadaptowano do nowych potrzeb, a miasto stało się strategicznym punktem w Dolinie Bekaa. Zachował się m.in. meczet z VII wieku, zbudowany na fundamentach wcześniejszego kościoła św. Jana.
Trzęsienia ziemi, upadek i ponowne odkrycie (średniowiecze–XIX w.)
Kolejne trzęsienia ziemi – szczególnie silne w 1759 roku – poważnie uszkodziły zabudowę. Region przechodził z rąk do rąk: arabskich, mameluckich, osmańskich. Każde imperium zostawiało swoje ślady, ale nie dbało o wcześniejsze struktury.
Ruiny niszczały pod wpływem czasu, erozji i warunków klimatycznych. W XIX wieku europejscy podróżnicy i archeolodzy zaczęli dokumentować Baalbek, przywracając mu miejsce na mapie najważniejszych stanowisk starożytności.
Baalbek we współczesnym Libanie (XX–XXI w.)
W XX wieku rozpoczęto prace konserwatorskie, które trwają do dziś. Dzięki nim kompleks można zwiedzać w stanie pozwalającym zrozumieć jego skalę i znaczenie. Dolina Bekaa pozostaje regionem strategicznym i politycznie wrażliwym, ale Baalbek nadal przyciąga podróżników, archeologów i badaczy alternatywnych teorii.


Lokalne opowieści i interpretacje powstania Baalbek
W Dolinie Bekaa przetrwały opowieści, które sięgają czasów biblijnych. Według jednej z legend pierwsze miasto Baalbek miał zbudować Kain, zesłany „na wschód od Edenu” po zabójstwie Abla. Po potopie osada miała popaść w ruinę i zostać odbudowana przez rasę olbrzymów. To nawiązanie do fragmentu Księgi Rodzaju, w którym wspomina się o dawnych gigantach zamieszkujących ziemię.
W lokalnych przekazach pojawiają się również wzmianki o istotach o nadludzkiej sile, które miały wznosić pierwsze konstrukcje na wzgórzu Baalbek. Choć nie ma na to dowodów archeologicznych, te historie są częścią tożsamości regionu i często pojawiają się w rozmowach z mieszkańcami.
Niektóre interpretacje Eposu o Gilgameszu – jednego z najstarszych tekstów literackich świata – sugerują, że opisane tam zjawiska mogą przypominać start potężnego urządzenia lub pojazdu. Zwolennicy teorii paleoastronautycznych widzą w tym możliwe odniesienie do Baalbek i jego megalitycznej platformy.
Zecharia Sitchin, autor kontrowersyjnych książek o starożytnych cywilizacjach, twierdził, że Baalbek było bazą lądowiskową stworzoną przez Anunnaki – przybyszów z planety Nibiru. Według niego gigantyczne bloki miały być pozostałością po technologii sprzed dziesiątek tysięcy lat, znacznie starszą niż rzymskie świątynie.
Graham Hancock, znany badacz spoza głównego nurtu, również kwestionuje rzymskie pochodzenie największych megalitów. Uważa, że powstały one tysiące lat wcześniej, a Rzymianie jedynie wykorzystali istniejącą platformę pod budowę swoich świątyń. W jego interpretacji Baalbek jest częścią znacznie starszej, nieznanej cywilizacji.
Te teorie nie mają potwierdzenia w badaniach archeologicznych, ale są ważnym elementem współczesnej narracji o Baalbek. To właśnie one sprawiają, że miejsce to budzi tak duże zainteresowanie – od naukowców po miłośników alternatywnej historii.
Baalbek po Rzymianach
Heliopolis, bo tak nazywał się wtedy Baalbek, pozostał ważnym ośrodkiem aż do 313 roku naszej ery, kiedy cesarz Konstantyn uznał chrześcijaństwo za oficjalną religię Cesarstwa Rzymskiego. Wraz z tą decyzją zmieniły się priorytety – zainteresowanie Rzymu przeniosło się z pogańskich ośrodków na Jerozolimę – nowe, chrześcijańskie miejsca kultu.
Wkrótce potem cesarz Teodozjusz wydał rozkaz zniszczenia pogańskich świątyń. Świątynia Jowisza została częściowo rozebrana, a z pozyskanych kamieni wznoszono nowe budowle – chrześcijańskie, a później muzułmańskie.
Zachowały się ruiny meczetu z VII wieku, który zbudowano na fundamentach wcześniejszego kościoła św. Jana. Dziś nad meczetem wznoszą się dwie iglice, a w tle widać ośnieżone szczyty Antylibanu – kontrast między architekturą, czasem i krajobrazem.
Z biegiem wieków Baalbek stopniowo popadał w ruinę. Wstrząsy sejsmiczne – w tym kilka dużych trzęsień ziemi – uszkodziły i tak już osłabione budowle. Region przechodził z rąk do rąk. Każde nowe imperium – arabskie, mameluckie, osmańskie – zostawiało swoje ślady, jednocześnie zaniedbując dokonania poprzedników.
Do tego doszły erozja, wiatry, ulewy, mrozy, upały – natura robiła swoje. Kamienie pękały, rzeźby kruszały, a świątynie rozsypywały się w pył. I tak przez setki lat.
Na szczęście w XX wieku rozpoczęto prace konserwatorskie, które trwają do dziś. Dzięki nim kompleks w Baalbek wciąż można zwiedzać – i to w stanie, który pozwala zrozumieć jego ogrom.
Choć nazwa Baalbek pojawia się w Biblii, miasto, którego ruiny widzimy dziś, powstało znacznie później. Ale ślady dawnych wierzeń, historii i katastrof są tu zapisane w kamieniu – wystarczy patrzeć uważnie.
Jak dojechać do Baalbek i czy jest tam bezpiecznie


Baalbek leży w Dolinie Bekaa, około 85 km na wschód od Bejrutu i 45 km od Zahle, niedaleko granicy z Syrią. To region strategiczny, ale regularnie odwiedzany przez turystów. Jeśli masz przy sobie paszport i nie fotografujesz posterunków wojskowych, podróż przebiega spokojnie.
Dojazd samochodem
Najwygodniej dojechać wynajętym samochodem z Bejrutu. Trasa prowadzi autostradą Route 8 w kierunku Zahle, a następnie drogą 41 do Baalbek. Podróż trwa 2–2,5 godziny. Po drodze są punkty kontrolne prowadzone przez wojsko – to normalne i nie stanowi problemu dla turystów. Przy wjeździe do miasta widać flagi Hezbollahu i portrety liderów. To element lokalnego krajobrazu, nie sygnał zagrożenia.
Z kierowcą lub lokalnym przewodnikiem
W Bejrucie działają biura organizujące całodniowe wycieczki do Baalbek, często łączone z wizytą w winnicy Ksara lub lunchem w Zahle. Koszt: zwykle 100–150 USD za osobę, zależnie od sezonu i negocjacji. To dobra opcja, jeśli nie chcesz samodzielnie jechać przez Dolinę Bekaa lub zależy Ci na lokalnym komentarzu.
Transport publiczny
Do Baalbek można dojechać autobusem lub minibusem z Bejrutu (plac Cola lub terminal Dawra). To opcja dla bardziej doświadczonych podróżników: – brak rozkładów jazdy, – nieregularne kursy, – nieoznaczone pojazdy. Podróż trwa 3–4 godziny i wymaga cierpliwości.
Wskazówki praktyczne
- Godziny zwiedzania: zwykle od 8:00 do zachodu słońca (warto sprawdzić aktualne).
- Wstęp: ok. 10 USD, płatność gotówką.
- Ubiór: pełne słońce, suche powietrze – kapelusz, krem z filtrem, woda i wygodne buty.
- Bezpieczeństwo: Baalbek uchodzi za bezpieczne dla turystów. Unikaj podróży po zmroku i miej przy sobie dokumenty.
To był radosny, marcowy dzień. Cały kompleks świątynny był tylko dla nas. Turyści pojawili się dopiero późnym popołudniem. Było cicho, sucho, lekki wiatr niósł kurz i zapach rozgrzanych kamieni. Słońce przemieszczało się po niebie, rzucając długie cienie kolumn. I naprawdę, przez chwilę, można było odnieść wrażenie, że Baalbek opowiada swoją historię.
Ruiny w Baalbek działają na wyobraźnię. Może byli tu kosmici. Może giganci, którzy układali głazy jak klocki. A może po prostu nie doceniamy ludzi sprzed tysięcy lat. Cokolwiek się tu wydarzyło – było wyjątkowe. Ale Baalbek to nie tylko zagadki przeszłości. To też Liban – kraj z zachwycającą przyrodą, łagodnym klimatem i dostępem do wybrzeża Morza Śródziemnego. Góry, doliny, lasy cedrowe, świetna kuchnia i otwartość ludzi sprawiają, że podróż zostaje w pamięci na długo.
Warto odwiedzić to miejsce nie tylko dla monumentalnych ruin. Baalbek to historia, której nie przeczytasz w podręczniku. To spotkanie z czymś większym niż architektura. To podróż w czasie – i trochę w głąb siebie.
Zajrzyjcie koniecznie do Jerash w Jordanii, zobaczycie tam świetnie zachowane pozostałości rzymskiego miasta.
Kamienie z Baalbek wykazują podobieństwa do megalitów w Ollantaytambo i w Sacsayhuamán w Peru. Z równie tajemniczą precyzją dopasowano gigantyczne blogi skalne, chociaż to inna część świata i kultura. Może Inkowie mieli kontakt z tymi samymi kosmitami, a może ludzie w starożytności byli mądrzejsi niż nam się wydaje. Również prekolumbijska kultura Tiwanaku zbudowała coś równie niepojętego.
Jeśli podobał Ci się ten wpis, podziel się nim ze znajomymi! Będzie to dla mnie ogromna radość! Śledź mnie na Facebooku lub Instagramie, aby być na bieżąco z moimi podróżami i zobaczyć jeszcze więcej zdjęć! Jeśli nie chcesz przegapić nowych postów, subskrybuj mój blog.
Zapraszam do obserwowania.

25 komentarzy
Niesamowite budowle! Pewnie dlatego tak mało znane, bo znajdują sie w kraju muzułmańskim, rzadko odwiedzanym, obcym kulturowo Europie. A tyle tam wspaniałych, imponującym ogromem zabytków! A ich ogrom poraża! No rzeczywiście, nie do wyobrażenia jest, że ludzie byliby w stanie przenieśc tak wielkie bloki z miejsca na miejsce i do tego tak precyzyjnie je obrobić, dopasować do reszty. Pewnie kosmici oswiedzili nie raz ziemię i w wielu miejscach pozostawili po sobie ślady (w wielu wszak zakątkach siemi znajdują sie megality, których pochodzenie i usytuowanie jest logicznie niewytłumaczalne). Dobrze, że na niektórych zdjęciahc widać sylwetki ludzkie, jako porównanie do wielkości kolumn i budowli. Kruszynami jesteśmy, przemiajamy, znikamy jak mrówki. Zostają po nas jakieś strzępy wspomnień, kilka pamiątek i budowli, które po wiekach i tysiącach lat odsłaniają powoli swe tajemnice. Jednak nie wszystkie. Czy kiedyś dowiemy sie jak było z nimi naprawdę?
Śliczny kwiateczek. Podobny do naszych fiołków i lwich paszczy, ale liście ma troszke kapustowate.
Eulampio! Kolejna piękna opowieść, niezwykle wyobraźnię pobudzająca! Jak niewiele o świecie wiemy, jak wiele zagadek i miejsc jest wciąz do odkrycia!:-)*
Bejrut był nazwany Paryżem Bliskiego Wschodu. Wcale nie przypomina arabskich miast. Żyją tu katolicy, maronici, prawosławni, wyznawcy kościoła ormiańskiego, protestanci, muzułmanie i Żydzi. W Bejrucie jest niesamowite Muzeum Narodowe z zabytkami sprzed tysięcy lat. Powiedziałabym, że było za bardzo po europejsku. Niestety przez położenie między Izraelem a Syrią czyni z Libanu niebezpieczne miejsce. Przepiekne historyczne Byblos, Sydon, Tyr też mają swoje tajemnice.
Baalbek jest ogromny i bardzo piekny. W tle widać ośnieżone szczyty Antylibanu. Kwiatków były całe łąki, w Byblos żółte jak margerytki a między nimi czerwone maki.
No i to położenie wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego jest bardzo malownicze. Fantastyczne jedzenie!
Bardzo ciekawa foto- i nie tylko foto- relacja. Nie wiedziałam nic o tym miejscu. :)
Dziękuję, jest ciekawe i piękne.
Ja tez zaczytywałam się w Panu Samochodziku. Miałam chyba całą serię.
Od jakiegoś czasu chciałam lecieć do Libanu. najbliżej dotarłam na Cypr. Właśnie tak sobie wyobrażałam Bejrut, mieszankę kultur i dobre jedzenie będące tego wynikiem. Choć nie wiem jakie.
Właśnie, jeśli mogłabyś dla mnie, żarłoka, czasem coś więcej o jedzeniu, przecież to kawałek kultury : ). Na przykład co jest typowe, dla nas dziwne, nieznane połączenia, to bardzo ciekawe. nie zaraz, tak przy okazji nowych podróży.
Bardzo ciekawy jest ten zespół światynny z Baalbek. Słyszałam o nim ale nie wiedziałam na czym stoi! Bardzo to ciekawe.
Dziękuję za taką frajdę jak czytanie tego tekstu i pozdrawiam!
Niesamowita fotorelacja, ciekawie uchwycone zdjęcia, do takich miejsc z wielkim zainteresowaniem zaglądam. :)
Łucjo, ja uwielbiam czytać przepisy i próbować, jak coś ciekawego znajdę. Liban kojarzy mi się pysznymi ciasteczkami, coś nieprawdopodobnego. Różne kształty, smaki i w dodatku nadziewane figami, albo miksem fig daktyli i orzechów. Słyną z wody różanej i pomarańczowej, to taki naturalny lekki aromat do ciast i potraw. Maja w Libanie fantastyczne cukiernie z niezliczonymi rodzajami ciastek. No i zatar! Rano dostawalismy gorące chlebki posmarowane zatarem (Zatar, jest mieszanką przypraw, zawierającą zmielony sumak, prażone ziarna sezamu i "zielone zioła" tymianek, majeranek, oregano). Ich fast foody, to kawałki kurczaka i mnóstwo warzyw zawijane w jakieś tortille, z tym, że tak pyszne, że trzeba wrócić i kupić jeszcze jeden. Hummus przepyszny. Ja zaglądam na bloga Maureen, jest przepis na wielkanocne ciastka-chlebki, nadziane daktylami i orzechami- ka'ik. BBrdzo lubię Tahini-Date Granola Bars, bo pyszne i zdrowe.
https://www.maureenabood.com/
Różne rzeczy mówi się o Nienackim, ale kiedyś czekałam na każdą książkę i czytałam z wypiekami na twarzy, przenosiłam się w inny świat. Uwrazliwił i otworzył na pewno bardziej niz szkoła. w dodatku mieszkał całkiem blisko, chociaż nigdy go nie spotkałam. Ale byłam w Jerzwałdzie i widziałam jego dom.
Baalbek leży w takim miejscu i ma taką historię, że klękajcie narody:) Mam ochotę opisać Byblos jeszcze i sydon. Ludzie wychodzą z domów, siadają w grupkach na ulicy i wiodą bujne zycie towarzyskie, zaczepiają z ciekawością.
Dziękuję za odwiedziny Łucjo i jak zwykle zyczliwy komentarz, pozdrawiam gorąco.
Dziękuję, ja też! Kiedyś marzyłam o zobaczeniu piramid egipskich, bo to jedyny ocalały starożytny cud świata, ale okazuje się, że takich cudow jesy dużo więcej na świecie. Szkoda tylko, ze wszędzie jest niebezpiecznie i ludzie bezmyślnie e niszczą. Pozdrawiam:)
Ależ niesamowita wyprawa. Aż ciarki chodzą, gdy pomyśleć, ileż te kamienie mają lat i co widziały. Świetna relacja! Pewnie nigdy tam nie dotrę, ale dobrze wiedzieć, że są na świecie miejsca, które opowiadają historie sprzed Potopu:)) Pozdrawiam!
Dziękuję. Może się kiedyś uspokoi na świecie i będzie można dotrzeć. To prawda, ciarki przechodzą i wyobraznia szaleje. Również pozdrawiam i z przyjemnością odwiedziłam.
Raj dla tych, którzy lubią błąkać się po minionych czasach… :). Szczegółowa i doprawiona fajnymi zdjęciami relacja!
Uwielbiam takie miejsca pełne tajemnic. Z jednej strony chwiałoby się je odkryć, z drugiej właśnie te tajemnice i cały ten mistycyzm dodają im wielkości…
Ja myślę, że każdy lubi, tylko niektórzy o tym jeszcze nie wiedzą:)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
W tym wypadku każde wyjaśnienie jest niezwykłe i może zadziwić.
Niezwykłe miejsca odwiedzacie. Miałaś świetny pomysł, by podzielić się z nami tymi wspaniałościami. I teraz podróżujemy razem z Wami.Zaglądam tu, zaglądam tam, znowu wracam bo trudno oderwać się od Twoich opowieści. Cudne zdjęcia uzupełniają relację.Jeszcze raz gratuluję pomysłu. Pozdrowienia z Kurowa. Baśka
Dziekuje Ci Basiu. Jestem na St. Lucia teraz. Pozdrawiam serdecznie.
Cudnie i Ty masz wyjatkowe oko do fotografii.
Dzięki, czasami i mnie się udaje zrobić fajne zdjęcie:)
O tych kamieniach z Baalbeku czytałam kilka razy i film oglądałam, więc chętnie zobaczyłabym to wszystko na własne oczy :)
Liban jest taki wręcz europejski, bardzo mi się podobał. I mają najlepsze ciasteczka na świecie.
Byłam w 1978r. Pamiętam, staliśmy na redzie w Bejrucie i czekaliśmy na zaprzestanie walk żeby wejść do portu. Po raz pierwszy, nie na filmie, widziałam jak wygląda miasto podczas wojny. A potem była wycieczka do Baalbeku i pierwsze zaskoczenie, z upału do śniegu i powietrza ostrego jak siekiera, w górach. No i wreszcie te niesamowite, monumentalne budowle i myśl jak pięknymi i mądrymi ludźmi byli nasi przodkowie. Mam kilka czarno białych fotografii, między innymi jak stoję koło tych ogromnych kolumn.
W drodze powrotnej mieliśmy kontrolę żołnierzy, wszystko dobrze się skończyło.
Nie wiem czy teraz odważyłabym się na wyjazd w tamte rejony….
To niezwykłe wspomnienie, ciekawa jestem tych czarno – białych zdjęć. Widziałam zniszczenia i ślady po kulach w Bejrucie. Swoją drogą kto zorganizował wyprawę do Libanu w takich czasach? Czy kamień ciężarnej kobiety leżał odsłonięty? A co z Trylitami? My nie mogliśmy ich zobaczyć, ale kiedyś było inaczej. Dziękuję za tak ciekawy komentarz i poozdrawiam.
Bog zniszczyl balwochwalstwo kult lunearny bogini nieba Sinan kult Jowisz Baala i zostala ochyda spostoszenia ale nie na dlugo boginie nieba Asztarte Sinan itd zastapil kult Maryji ktora nie jest bogiem a odbiera chwale bogu bo ludzie zamiast do Boga modla sie do kobiety ktora w grobie lezy i czeka na zmatrwychwstanie W bibli nie ma slowa o jej wniebowstaieniu To wymysl kaplanow aby zbic kase.
Ludzie nie potrafią zyć bez bogów. Każdy wydawał się jedyny i prawdziwy. Nic dziwnego, że powstał kult Maryjny, do kogo miały się kobiety modlić? Do kolejnego mężczyzny? Wierzą, że kobieta rozumie i pomoże. O to chodzi w modlitwach, żeby zrzucić ciężar z serca.