Fort Bluff w Utah – historia pionierów i petroglify

przez Maria

Bluff to małe miasteczko na południu Utah, które większość osób mija w drodze do Monument Valley lub Moab. A szkoda, bo właśnie tutaj znajduje się Fort Bluff w Utah – miejsce, które najlepiej opowiada historię pionierów ze szlaku Hole in the Rock.

To jedna z najtrudniejszych wypraw w dziejach osadnictwa na Zachodzie. W okolicy znajdziecie też jedne z najciekawszych petroglifów w stanie: Sand Island, Newspaper Rock i słynnego Kokopeli. Jeśli planujecie road trip po Utah, Bluff to świetny przystanek na kilka godzin historii i natury.

Gdzie leży Bluff i dlaczego warto tu zajechać

Mormoni w Utach

Bluff leży na południu Utah, dokładnie godzinę drogi od Monument Valley, Goosenecks State Park, Valley of the Gods i Moki Dugway.

Trudno o lepszą bazę wypadową w tej części stanu – miasteczko jest małe, ale jego okolica to jedne z najciekawszych miejsc na trasie między Arizoną a Moab. To właśnie tutaj zaczyna się historia pionierów i Fort Bluff, a kilka minut dalej znajdziecie jedne z najpiękniejszych petroglifów w Utah.

Historia pionierów i powstanie Fort Bluff

Fort Bluff w Utah - rekonstrukcja domow z bali

Żeby zrozumieć, czym jest Fort Bluff w Utah, trzeba najpierw poznać ludzi, którzy tu dotarli. To ich wierzenia, odważne decyzje i dramatyczna wędrówka przez południowe Utah doprowadziły do powstania jednej z najtrudniej zdobytych osad w historii amerykańskiego Zachodu. To opowieść o niezłomnej determinacji, bezgranicznym posłuszeństwie prorokom i drodze, która na zawsze zmieniła życie setek rodzin.

Kim byli mormońscy pionierzy – tło historyczne

Założyciel i pierwszy prorok – Joseph Smith – po wielu zapowiedziach i objawieniach – otrzymał złote tablice z zapisanymi zasadami najprawdziwszej religii. Spisał je anioł Moroni w 421 roku i ukrył w pieczarach w stanie Nowy Jork.

Smith odczytał skomplikowany alfabet staroegipski dzięki podarowanym w pakiecie magicznym kamieniom. Księga Mormona z 1830 roku objawiała, że Jezus nauczał w Ameryce po swoim zmartwychwstaniu, oraz zapowiadała jego powrót. Środkowy Zachód Stanów Zjednoczonych ma stać się krainą mlekiem i miodem płynącą.

Joseph Smith stanął na czele Kościoła w otoczeniu 12 apostołów. Niestety jego bank, który miał chronić finanse owieczek, zbankrutował. Ta wpadka mocno podważyła wiarygodność proroka. Powołał grupę, która miała uciszać wzburzonych wiernych. Jednak bojówkarze zaczęli dyscyplinować wszystkich bez wyjątku. Strzelanie do policjantów skończyło się tym, że prorok razem z apostołami wylądowali w więzieniu.

Śmierć Josepha Smitha i narodziny nowego przywództwa:

Po tych wydarzeniach musieli uciekać z Missouri do Illinois, gdzie osiedli w miasteczku Nauvoo. Smith został burmistrzem, a porządku w mieście zaczęła pilnować jego policja. Wybrańcy mogli mieć po kilka żon, sam Smith miał około 33 żon. O poligamii napisała lokalna gazeta, więc Smith w odwecie kazał zniszczyć prasę drukarską.

Konserwatywna prezbiteriańska społeczność nie mogła spokojnie na to patrzeć. Najpierw wytarzali go w smole, a potem w pierzu i wsadzili za kratki. W 1844 roku tłum wdarł się do więzienia i proroka zlinczował.

Jak mormoni trafili do Utah – droga do Ziemi Obiecanej

Nowym dożywotnim prorokiem został Brigham Young, właściciel 55 żon. Obiecał, że już nigdy nikt nie będzie ich prześladował, mordował ani podpalał ich domów. Niczym Mojżesz poprowadził swój lud do mormońskiej Ziemi Obiecanej.

Karawana wozów wyładowanych prowiantem i materiałami budowlanymi wyruszyła zimą. Już drugiej nocy zmarło 9 niemowląt. Gnębili ich Indianie i głód. Po drodze musieli budować mosty i drogi. Zostawiali też znaczniki dla grup podążających za nimi.

Po sześciu miesiącach morderczej wędrówki rozbili obóz, a potem zbudowali swoją stolicę nad Słonym Jeziorem – Salt Lake City.

Historyczny szlak Mormon Pioneer National Historic Trail z Illinois do Utah liczy 2100 kilometrów.

Wezwanie do kolonizacji nowych terenów – misja nad San Juan

Mormoni Fort Bluff Utah

Następcą Younga został John Taylor. Nowy prezydent zapragnął terenów położonych w zakolach rzeki San Juan. Pod pretekstem poprawy stosunków z Indianami wezwał mormonów do kolonizacji nowych terenów.

Na misję wyruszyło 236 osób z szesnastu różnych wiosek. Mormoni nie musieli uciekać przed wrogami, ani nie szukali lepszego życia, bo już mieszkali w pięknych domach. Uprawiali rolę, albo prowadzili dobrze prosperujące firmy. Posłuchali wezwania, bo wezwań proroków się słucha.

Zobacz również – Najciekawsze trasy 4×4 w Moab

Wędrówka szlakiem Hole in the Rock – najtrudniejsza przeprawa pionierów

Mormoni Fort Bluff Utah 2

W 1878 roku 250 mężczyzn, kobiet i dzieci, wyruszyło w drogę, na końcu której nic na nich nie czekało.

„Najgorszy kraj, kiedykolwiek widzieliście. Nie ma nic innego, tylko skały i dziury, wzgórza i zagłębienia. Góry to tylko jedna lita skała gładka jak jabłko”. Opisywał jeden z uczestników wyprawy.

Zabrali ze sobą 83 wozy i ponad 1000 sztuk bydła. Byli pewni, że pokonają trasę w ciągu sześciu tygodni.

Nieprzyjazne płaskowyże w południowo-wschodnim stanie Utah często kończyły się gwałtownymi uskokami. Jednak stare i sprawdzone szlaki mogły ich bezpiecznie doprowadzić do celu w wyznaczonym czasie.

Niestety zdecydowali się „na skrót”, który powiódł ich na zupełnie niezbadany teren. Zwiadowcy zauważyli szczelinę w ścianie Kanionu Glen i postanowili zbudować drogę. Największą przeszkodą była rzeka Kolorado, ale byli pewni, że zdołają się przez nią przeprawić promem.

Praca ponad siły – jak powstała droga przez Hole in the Rock

Bluff-Fort-Utah_1

Hole-in-the-Rock – dziura w skale – okazała się zbyt wąska, żeby mogły nią przejechać wozy. A potem było tylko gorzej. Okazało się, że za szczeliną jest niebezpieczny klif.

Przez całą zimę mężczyźni ciężko pracowali, żeby powiększyć otwór. Za pomocą dynamitu i siekier powiększyli go na tyle, żeby mogły przejechać wozy. Inna grupa budowała drogę pod klifem z kłód, kamieni i piasku.

Zbocze o wysokości 610 metrów było nachylone pod kątem 45 stopni. Mężczyźni owinęli wozy linami, zablokowali koła i przy pomocy wołów opuszczali w dół.

26 stycznia 1880 roku wszystkim udało się wydostać z pułapki. Potem zbudowali prom i przeprawili się przez rzekę Colorado. W czasie półrocznej wędrówki nikt nie zginął, a nawet urodziło się dwoje dzieci.

Powstanie Fort Bluff – dlaczego osiedlili się właśnie tutaj

Bluff-Fort-Utah.3_1

Pionierzy nazwali swoją osadę Bluff na cześć 100‑metrowego urwiska z czerwonego piaskowca, które góruje nad miasteczkiem. Zbudowali 63 chaty i od razu zabrali się do pracy na roli.

Wiele miejscowości w dzisiejszym hrabstwie San Juan w stanie Utah — Mexican Hat, Blanding, Monticello — założyli potomkowie tamtych mormońskich pionierów. Zobaczycie te nazwy w drodze do Monument Valley.

W Fort Bluff w Utah można zobaczyć rekonstrukcje chat osadników. Każdą z nich ufundowała rodzina, której przodkowie tu dotarli. Chaty są wyposażone w ręcznie wykonane meble i pamiątki rodzinne.

Przed każdym domkiem jest przycisk, który uruchamia opowieść o osadnikach i ich losach.

Jest ogród, kuźnia i dom spotkań dla kobiet. Największy budynek służy jako centrum powitalne i sklep z pamiątkami. Dookoła stoją wozy, które pamiętamy z filmów. Zachował się jeden oryginalny pojazd, który pokonał szczelinę w skale.

Mormoni Fort Bluff Utah 3
Bluff-Fort-1_1

W co wierzyli mormońscy pionierzy – tło ich decyzji i wędrówki

Bluff-Fort-Utah.2_1

Wędrówka pionierów, która doprowadziła do powstania Fort Bluff, była ściśle związana z ich religią i przekonaniem, że Bóg prowadzi ich do miejsca, w którym będą mogli żyć bez prześladowań. Ich święte pisma obejmują Biblię oraz Księgę Mormona, którą Joseph Smith uważał za zapis dawnych objawień. Wspólnota wierzyła, że Bóg nadal przemawia do ludzi poprzez żyjących proroków, a kolejne pokolenia powinny kierować się ich wskazówkami.

Księga Mormona opisuje historię ludu, który według tradycji miał dotrzeć z Jerozolimy do Ameryki Północnej. W XIX wieku te opowieści były dla wyznawców źródłem tożsamości i poczucia misji. Wierzyli, że ich zadaniem jest budowanie społeczności opartej na zasadach, które uważali za boskie. Z tego wynikała ich gotowość do podejmowania trudnych decyzji, w tym do opuszczania domów i zakładania nowych osad na zachodzie.

W tamtym czasie w Kościele funkcjonowały również praktyki i interpretacje, które dziś są już nieaktualne — jak poligamia czy ograniczenia dotyczące osób o innym kolorze skóry. Współcześni przywódcy Kościoła oficjalnie odrzucili te zasady, a wiele dawnych praktyk przeszło do historii jako element życia pionierów, a nie współczesnej doktryny.

Ważną częścią ich religii była także troska o rodzinę i przodków. Stąd wzięła się tradycja prowadzenia szczegółowych rejestrów genealogicznych, które dziś są jednym z największych archiwów tego typu na świecie. W codziennym życiu obowiązywały ich zasady dotyczące skromności, unikania używek i przestrzegania określonych norm obyczajowych.

To właśnie te przekonania — o misji, posłuszeństwie prorokom i budowaniu nowej społeczności — sprawiły, że pionierzy ruszyli na zachód, a później podjęli się ekstremalnej wyprawy szlakiem Hole in the Rock. Ich religia była dla nich źródłem siły, ale też powodem, dla którego podejmowali decyzje, które z dzisiejszej perspektywy wydają się niewyobrażalnie trudne.

Masakra w Mountain Meadows – ciemny rozdział historii pionierów

Historia pionierów ma wiele bohaterskich momentów, ale są w niej także wydarzenia, które do dziś budzą ogromne emocje. Jednym z nich jest masakra w Mountain Meadows z 1857 roku, jeden z najtragiczniejszych epizodów w dziejach osadnictwa na Zachodzie.

We wrześniu tego roku około 150‑osobowa grupa migrantów z Arkansas zatrzymała się na noc na terenach zamieszkanych przez mormonów. Zmierzali do Kalifornii i nie planowali dłuższego postoju. 7 września zostali zaatakowani przez grupę lokalnych milicjantów, którym towarzyszyli sprzymierzeni Indianie. Pierwszy atak odparli, kryjąc się za wozami.

Po kilku dniach wędrowcom skończyła się żywność. Napastnicy zaproponowali rozejm i obiecali bezpieczne odprowadzenie grupy. Gdy migranci opuścili obóz, zostali zaatakowani ponownie. Zginęła większość dorosłych, a ocalało jedynie siedemnaścioro małych dzieci, które później trafiły do lokalnych rodzin.

Władze kościelne obarczyły winą Johna D. Lee, jednego z uczestników wydarzeń, który został skazany i stracony wiele lat później. Masakra stała się jednym z najtrudniejszych tematów w historii osadnictwa w Utah i do dziś jest przedmiotem badań historyków.

W kolejnych dekadach rząd federalny coraz uważniej przyglądał się sytuacji w terytorium Utah. Stan został oficjalnie przyjęty do Unii dopiero w 1896 roku, po tym jak Kościół zrezygnował z praktyki poligamii.

To wydarzenie, choć bolesne, pozwala lepiej zrozumieć złożoność historii pionierów i realia, w jakich powstawały pierwsze osady na zachodzie. Dla mnie to także przypomnienie, że każdy świat podporządkowany jednej idei — religijnej, politycznej czy jakiejkolwiek innej — potrafi łatwo się wypaczyć.

Twin Rocks

Bluff-Fort_1

Restauracja Twin Rocks Cafe w miasteczku Bluff pożyczyła nazwę od bliźniaczych skał, które stoją tuż obok i wyglądają jak strażnicy pilnujący tej okolicy. Sceneria naprawdę nie ma sobie równych — czerwone ściany piaskowca, szeroka dolina i te dwie charakterystyczne wieże, które od razu przyciągają wzrok.

Obok kawiarni działa galeria rękodzieła Navajo i Hopi. Ceny rzeźb, tkanin i biżuterii potrafią iść w ciężkie tysiące, ale trudno się dziwić — to prawdziwa sztuka, nie turystyczne pamiątki. Można tam spędzić dłuższą chwilę, oglądając misternie wykonane kosze, srebrne bransolety i figurki z piaskowca.

Bluff leży blisko Bears Ears National Monument, dlatego nawet śniadanie ma tu lokalny akcent. Jajecznicę z prawdziwych jajek otacza chlebek w kształcie niedźwiedzich uszu, do tego czerwone smażone ziemniaki i kawa. Takiego śniadania — jak u Navajo — próżno szukać podczas podróży po Stanach Zjednoczonych. Karmią ludzi podle i potrzeba dużo samozaparcia, żeby wyłuskać coś jadalnego z hotelowego menu, więc Twin Rocks Cafe jest jak nagroda po długiej trasie.

sniadanie-w-bluff-utah_1

Kokopelli

Zaintrygowała mnie postać Kokopellego, wyglądająca z kubków, breloczków i magnesów na lodówkę. To mityczne bóstwo Hopi — przygarbiona postać grająca na flecie, którą widać na skalnych malowidłach w całym południowym zachodzie. Jedni uważają, że był to człowiek z deformacją kręgosłupa, czczony za mądrość. Inni widzą w nim wspomnienie starożytnych kupców, którzy nosili towary w workach na plecach i ogłaszali swoje przybycie dźwiękiem fletu.

W legendach Kokopelli odwiedza wioski, przynosi wiosnę i płodność, a jego obecność kojarzona jest z pomyślnością we wszystkich dziedzinach życia. Co ciekawe, podobne postacie pojawiają się także w Ameryce Środkowej i Południowej — handlarze wędrujący po Peru również używali fletów, żeby dać znać, że zbliżają się do osady.

Petroglify w Sand Island

petroglify

Petroglify w Sand Island to jedno z tych miejsc, gdzie czas naprawdę się zatrzymał. Setki lat temu różne kultury rysowały postać Kokopellego na wysokich klifach w wielu miejscach południowego zachodu, a jednym z nich jest właśnie Sand Island niedaleko Bluff.

Niektórzy artyści kompletnie nie mieli talentu, ale i tak starali się opowiedzieć swoją historię. Dzielili się tym, co było dla nich ważne: polowaniem, przyrodą, codziennymi obserwacjami świata.

To niesamowita sztuka naskalna — najstarsze petroglify mogą mieć nawet 3000 lat, choć większość powstała około 800 lat temu. Archeolodzy przypuszczają, że to miejsce mogło być punktem spotkań pasterzy, którzy zatrzymywali się tu w drodze przez dolinę. Jaśniejsze, bardziej współczesne rysunki są dziełem Ute i Navajo, którzy kontynuowali tradycję znakowania klifów symbolami swojej kultury.

Stoisz pod tą ścianą i widzisz warstwy historii: od najstarszych, niemal wyblakłych figur, po nowsze, wyraźne linie. Każdy znak to czyjś ślad, czyjeś życie, czyjeś spojrzenie na świat.

sand-island-petroglyphs-3_1
sand-island-petroglyphs-2_1
sand-island-petroglyphs-1_1
Sand Island petroglify

Petroglify w Newspaper Rock

Newspaper Rock petroglify

Newspaper Rock to spokojne i przepiękne miejsce ukryte w Bears Ears National Monument. Zobaczyliśmy tu jedne z najlepiej zachowanych petroglifów w całym kraju. Cudowna przyroda, zapachy i dźwięki uprzyjemniały kontakt ze „skałą, która opowiada historię”.

W języku Navajo nazywa się Tse’Hane. Na sześćdziesięciometrowej ścianie można podziwiać ponad 650 rysunków natury, zwierząt, postaci ludzkich i religijnych symboli. Ciemna, pustynna tablica świetnie nadawała się do żłobienia bawołów, jeleni i niedźwiedzi — dlatego wygląda jak starożytna gazeta, która opowiada historię z bardzo odległej przeszłości.

Ten żywy pomnik zaczęli tworzyć około 2000 lat temu Anasazi i Fremont, widzieliśmy ich osady w Mesa Verde, a od około 1500 roku swoje znaki dodawali także Navajo. Chociaż przyroda Utah przerażała pierwszych osadników, ja uważam, że jest przepiękna.

W tym stanie znajduje się aż pięć parków narodowych: Zion, Bryce Canyon, Arches, Canyonlands i Capitol Reef.

petroglify news paper rock
petroglify news paper rock 9
petroglify news paper rock 2
petroglify news paper rock 3
petroglify news paper rock 5
petroglify news paper rock 6

Dlaczego Bluff to świetna baza noclegowa

Noclegi w Monument Valley są piękne, ale potrafią kosztować fortunę. W sezonie ceny w The View lub Goulding’s Lodge potrafią przebić 300–500 dolarów za noc, a dostępność bywa ograniczona. Dlatego Bluff to idealna alternatywa — spokojna, tańsza i położona dokładnie tam, gdzie trzeba.

Z Bluff do Monument Valley jedzie się godzinę, ale po drodze czekają miejsca, które i tak warto zobaczyć: Valley of the Gods, Goosenecks State Park, Mexican Hat Rock i słynny podjazd Moki Dugway. To jedna z najpiękniejszych tras w południowym Utah, więc nocleg w Bluff nie jest kompromisem — to po prostu mądrzejszy wybór.

Co jeszcze zobaczyć w okolicy Bluff

Bluff leży w samym sercu południowego Utah, więc w promieniu godziny–dwóch masz jedne z najciekawszych miejsc w całym regionie:

  • Valley of the Gods – dzika, pusta, spektakularna trasa szutrowa (Twoje zdjęcia i link będą tu idealne).
  • Goosenecks State Park – kanion rzeki San Juan w kształcie serpentyny.
  • Mexican Hat Rock – skała jak sombrero, szybki przystanek na trasie.
  • Moki Dugway – najbardziej widowiskowy podjazd w Utah, serpentyny wykute w klifie.
  • Comb Ridge – 120‑kilometrowa grzbietowa formacja geologiczna z ukrytymi ruinami.
  • Butler Wash Ruins – łatwy szlak do klifowych domostw Anasazi.
  • Edge of the Cedars State Park Museum – najlepsze muzeum archeologiczne w regionie.
  • Natural Bridges National Monument – trzy ogromne naturalne mosty skalne, 45 minut od Bluff.
  • Hovenweep National Monument – kamienne wieże i ruiny osad Puebloans, 1 godzina drogi.
  • Canyonlands (Needles District) – najdziksza część parku, 1,5 godziny od Bluff.

To wszystko sprawia, że Bluff jest nie tylko „noclegiem po drodze”, ale pełnoprawnym centrum wypadowym na kilka dni.

Jak dojechać do Bluff

Bluff leży przy drodze US‑191, między Monument Valley a Moab. Czasy przejazdu:

  • Monument Valley → Bluff: 1 godzina
  • Moab → Bluff: 1 godzina 40 minut
  • Blanding → Bluff: 25 minut
  • Mexican Hat → Bluff: 25 minut

Fort Bluff znajduje się tuż przy głównej drodze — jest duży parking, wejście jest darmowe, a teren można zwiedzać samodzielnie.

Bluff to miejsce, które łączy historię pionierów, kulturę Navajo, niezwykłe formacje skalne i jedne z najpiękniejszych petroglifów w Utah. Do tego świetna lokalizacja, dobre jedzenie i ceny noclegów, które nie przyprawiają o zawał. Jeśli planujecie Monument Valley, to właśnie tutaj warto zatrzymać się na noc — i zostać dłużej, bo okolica jest pełna miejsc, które naprawdę warto zobaczyć.

Zobacz inne nasze wpisy z Utah –Canyonlands w 1 dzień – gotowy plan i praktyczne wskazówkiPrzewodnik po Arches National Park – Delicate Arch i najpiękniejsze miejscaBryce Canyon w 1 dzień – gotowy plan zwiedzaniaHanksville – kosmiczne krajobrazy UtahKosmiczne petroglify z Sego Canyon Art RockGoblin Valley State Park – przewodnik po pustynnym krajobrazie Utah

Może Ci się spodobać

2 komentarze

Olga Jawor -

I dla mnie straszny jest świat, gdzie ludzie ślepo podporządkowują się swoim guru, przewodnikom, mesjaszom.I zrobia wszystko, najbardziej nawet okrutne i absurdalne rzeczy, jesli tego od nich wymaga religia czy ideologia. Straszny, niepojęty i groźny tym bardziej, że takich ludzi nie brak i dzisiaj. Tamci mieli po 50 żon. Dzisiejsi po 50 ferrari i prywatnych odrzutowców. Tamci zabijali w imię Boga, ci w imię szalonego ekologizmu albo po prostu chciwości. To szaleństwo nigdy sie nie skończy.
Piękne zdjęcia, Marylko. Te w odcieniach brązu, z drewnianymi wozami i chatami, wręcz cudne.
Pozdrawiam Cię serdecznie, dziekując za kolejną Twoja, fascynującą opowieść!:-)*

odpowiedz
Maria -

Taki świat jest straszny, bo jest bardzo ograniczony i nietolerancyjny. Mormoni uważają ciemnoskórych za wyjątkowych grzeszników, a LGBT to samo zło. Narzucone role, nawet ubranie i bielizna. Kobiety nawet w najwyższym niebie nie poprawią swojego losu, może rodzenie bezcielesnych duszyczek odbywa się bezboleśnie. Czytałam relacje studentów, którzy trafili do Utah, czuli się, jakby trafili na inną planetę.
Mormoni , których poznaliśmy, byli bardzo mili. Jeden z przewodników miał niemieckie korzenie. Najciekawsze co nas spotkało w związku z Mormonami, była wyprawa do ich restauracji. W sobotę, na zewnątrz, przy piknikowych ławkach. Przyszli spracowani, twarze mieli ogorzałe, widać było, że wszystko im smakuje i świetnie spędzają czas z rodziną i przyjaciółmi. Tak nam się tam spodobało, że wróciliśmy po dwóch tygodniach, jak nam się trasa zakręciła. Amerykańskie wiejskie barcecue jest przepyszne. W ogromnej beczce mięso piecze się wiele godzin, aż takie żeberka smakowicie się rozpadają. A do tego rewelacyjne sosy. Cieszę się, że podobały Ci się zdjęcia, padał deszcz i nie było łatwo. Pozdrawiam serdecznie Olu:)

odpowiedz

Zostaw komentarz