Mesa Verde. Osady pod klifami

przez Maria

W Parku Narodowym Mesa Verde zobaczyliśmy pradawne domostwa wtulone w zagłębieniach klifów. Nie mieści się w głowie, że do 1800 roku były to najwyższe budynki w Ameryce. Pośród ruin i potłuczonej ceramiki zapisana jest historia tajemniczego ludu Anasazi.

W czasie kiedy Anasazi wili swoje gniazdka na skałach, w Europie jak grzyby po deszczu wyrastały monumentalne katedry. Klifowe wioski Mesa Verde zaczarowały nas innością, dlatego zaniechaliśmy porównań i cieszyliśmy się czystym pięknem natury. Zapraszamy do Kolorado.

Kim byli starożytni Anasazi?

mesa verde national park.1

Anasazi pojawili się na klifach około 550 roku naszej ery, gospodarowali przez 700 lat i nagle opuścili skalne wnęki. Oficjalnie nazywa się ich Ancestral Puebloans, a Navajo mówią na nich „starożytni wrogowie”.

Pierwsi osadnicy – którzy zrezygnowali z koczowniczego trybu życia – wyplatali koszyki. Ich kunsztowne plecionki można zobaczyć w miejscowym muzeum. Chociaż lepiej się wybrać do Narodowego Muzeum Finlandii albo British Museum w Londynie, bo dkrywcy klifów zabrali sobie najcenniejsze artefakty na pamiątkę.

Anasazi z początku mieszkali w domach wykopanych w ziemi, a strop osadzali na drewnianych konstrukcjach.

Około tysięcznego roku ludzie zamieszkujący Mesa Verde zaczęli wzmacniać swoje domy drewnianymi rusztowaniami, a ściany stawiać z kamieni i cegieł. Ich domostwa się powiększały i wznosiły na kilka pięter.

Największy rozkwit klifowej cywilizacji nastąpił około 1200 roku, ponieważ wtedy zaczęli budować kilkupoziomowe mieszkania ukryte pod nawisami klifów. Na swoje schronienie wybierali wnęki skierowane na południowy zachód, dzięki temu zimą było im cieplej.

Na płaskowyżu o powierzchni 210 km2, który wznosi się na wysokość 2600 metrów, przetrwały osady sprzed kilkunastu wieków.

W takich wioskach mieszkało kilkanaście tysięcy osób. Jakieś 1400 lat temu Anasazi zostawili swoje domy i przenieśli się do Arizony i Nowego Meksyku.

Wszystkie ruiny, które możemy dzisiaj podziwiać są w 75 procentach oryginalne.

Mesa Verde – Zielony stół

mesa verde canions

Te przepiękne kaniony powstawały przez dwa miliony lat. Woda wyrzeźbiła w piaskowcu nisze i ścieżki, które wprost zapraszały do budowy domów. Płaskowyże porastają lasy jałowcowe, dlatego hiszpańskim odkrywcom skojarzyły się z zielonym stołem. Mesa Verde po hiszpańsku znaczy – zielony stół. Hiszpanie nie poznali wtedy tajemnic klifów.

mesa verde colorado

Square Tower House w Mesa Verde

mesa verde square tower house.1.1

To właśnie ten budynek do roku 1800 był najwyższą ludzką konstrukcją w Ameryce.

Square Tower House ma 4 poziomy i jest najwyższą konstrukcją w Mesa Verde. W pobliskiej osadzie zachowało się 60 pokoi i 8 okrągłych świątyń znanych jako kivas.

Skały mają uchwyty i drabiny za pomocą których można się dostać do ruin. W punkcie widokowym spotkała się dużo grupa, jednak wycieczki do ruin były wstrzymane z powodu covidu.

Siedmioprocentowe nachylenie Mesa Verde na południe sprzyjało uprawie roślin, a sezon wydłużał się o kilka tygodni. Skalny lud świetnie gospodarował na tej ziemi.

mesa verde national park.2
mesa verde

Wjeżdżamy na Mesa Top Loop, malowniczą trasę o długości 6 mil z licznymi punktami widokowymi po drodze. Smutne kikuty drzew noszą ślady pożaru. Wszędzie bujnie kwitną kwiaty, towarzyszyły nam od Arizony.

Wycieczka po Mesa Top Loop

Mesa Verde Sun Point View stop 1

Rzut oka na najsłynniejsze wioski z piaskowca z Mesa Sun Point View. Przed nami Cliff Palace. Osady wbudowane w ogromne nawisy skalne są zdumiewające. Na widok zaginionego miasta ogarnia ekscytacja i niedowierzanie.

Jak to możliwe, że tyle rodzin mogło tam mieszkać, gotować, wychowywać dzieci. Jak mogli wędrować i przemieszczać się do sąsiednich wiosek. Okazało się, że ścieżki były wystarczająco szerokie i bezpieczne., a domy wygodne.

W Mesa Verde mieszkało 22 000 osób do około 1260 roku.

Mesa Verde Sun Point View stop 2 1

Sunset House

Mesa Verde Sun Point View stop3 1
Mesa Verde Sun Point View stop 4 1

Cliff Palace w Mesa Verde

Cliff Palace to największa osada ze świetnie zachowanymi wieżami, kilkupiętrowymi budynkami i okrągłymi kivami. Anasazi zbudowali ją w latach 1190 – 1260. Mogło tu mieszkać 250 osób w 217 pokojach i 23 kivach.

mesa verde Cliff Palace
mesa verde Cliff Palace y

Wycieczki do ruin w Mesa Verde

Domy na klifach można zwiedzać tylko podczas wycieczki z przewodnikiem. Niestety nie było takiej możliwości podczas naszej wyprawy. Ale pocieszyłam się filmami dostępnymi na stronie parku.

Jednym z najciekawszych obiektów jest Dom z Balkonem. Jest wbudowany w niską, ale szeroką wnękę i ma 40 pomieszczeń. Jego wiek szacuje się na 800 lat.

„Podczas tej godzinnej wycieczki wejdziesz po drabinie o długości 9,8 metrów, przeczołgasz się przez 3,7 metrowy tunel i będziesz się wspinać po 20 metrowej ścianie klifu z nierównymi kamiennymi stopniami i dwiema 5-metrowymi drabinami”.

Wyprawę, od której odstrasza opis, można zobaczyć na filmie.

Pear cactus – kaktus gruszkowy

mwsa verde national park pear cactus

W skalnych szczelinach rosną prawdziwe przysmaki. Kaktus gruszkowy nie prowokuje ślinianek, ale ma łagodny smak arbuza lub gruszki. Sok z jego owoców jest świetnym dodatkiem do każdego letniego napoju, Jest źródłem witamin dla wielu pustynnych stworzeń. Można się z nim zapoznać w lokalnych restauracjach.

Spruce Tree House – Mesa Verde

Spruce Tree House

Spruce Tree House – Świerkowy domek na drzewie – to trzecie co do wielkości klifowe mieszkanie w parku. Prawie 90% ścian z drewna i tynku jest oryginalnych. W 130 pokojach mieszkało 60-80 osób. Nie można tam się wchodzić z obawy o bezpieczeństwo. To trzecia do do wielkości osada w parku.

mesa verde sunset

Dlaczego Anasazi odeszli z Mesa Verde

Do 1300 roku większość Anasazi opuściła Mesa Verde i przeniosła się do Nowego Meksyku i Arizony. Badacze przypuszczają, że odeszli z powodu suszy ale wiadomo, że poprzednie pokolenia poradziły sobie z wielkimi klęskami. Kiedy kurczyły się zapasy, zbierali się razem na dnie klifów i dzielili wszystkim.

Przyczyną były najprawdopodobniej walki plemienne. Niepogrzebane szczątki, na które natknęli się odkrywcy sugerują dramatyczny koniec sielanki.

W 1801 roku Szwed Gustaf Nordenskiold przybył do Mesa Verde, a potem wysłał do kraju setki nakradzionych artefaktów, które potem znalazły się w Finlandii.

Takich „odkrywców” przybywało setkami. Dopiero pod koniec XIX wieku Amerykanie zrozumieli archeologiczne znaczenie Mesa Verde. Dziennikarka Virginia McClurg w 1887 roku zaczęła walczyć o ochronę tego niezwykłego miejsca. W 1978 roku Mesa Verde został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Ludy Navajo, Hopi, Ute i Zuni miały takich wspaniałych przodków. Warto zajrzeć do Doliny Bogów w Utah, żeby zobaczyć jakie piękne tereny zajmowali potomkowie Anasazi. Zapraszam do poznania kultury Hopi gdzie zobaczyliśmy oszałamiający Coal Mine Canyon.

Jak dotrzeć do Mesa Verde

mesa Verde four corners

Wjazd na Zielony Stół wymaga mocnych nerwów. Niekończące się zakręty odsłaniają przepiękną panoramę. Chociaż po tym co przeżyliśmy w Moki Dugway byle serpentyna nas nie wystraszy.

Przypomina mi się inna XII – wieczna wieś, usytuowana na szczytach klifów. W Jemenie również budowano w tym czasie wielopiętrowe wsie.

Park Narodowy Mesa Verde znajduje się w obszarze Four Corners, w południowo-zachodnim Kolorado. Najbliższym miasteczkiem jest Cortez, urocze górskie miasteczko. Zapamiętałam je ze względu na niezliczoną ilość meksykańskich restauracji. Można się tam zatrzymać na nocleg, ale my chcieliśmy nocować na szczycie mesy w Far View Lodge. Nawet spojrzeliśmy w oczy lisa.

Wrażenia są niezapomniane. Mieszkańcy Mesa Verde mieli cudowne widoki na dolinę. Chociaż warunki do fotografii były trudne, to mam nadzieję, że udało nam się uchwycić piękne tej krainy. Potem droga znowu była prosta jak stół.

colorado-mesa-verde


Może Ci się spodobać

2 komentarze

Olga Jawor -

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym skalnym ludzie Anasazi.Nie widziałam też ich budowli. Niesamowite, ile ciekawych rzeczy jest na świecie, ile historii do odkrycia i do eksplorowania. Fajnie, że masz mozliwosc odkrywania takich miejsc i że je nam tu pokazujesz.Piękne zdjęcia.
Pozdrawiam Cie serdecznie Marylko, tuz przed wyruszeniem do lasu, bo pogoda nareszcie pozwala na kontynuowanie wypraw drwalów!:-))

odpowiedz
Maria -

Ja też ich wcześniej nie znałam, chociaż kojarzę z pisma o archeologii jeden z budynków. Zachód Stanów Zjednoczonych jest chyba najpiękniejszym miejscem na świecie, tyle tu różnorodności i niezwykłości. Nie nadążam z relacjami. Ja też się cieszę, że mogę zobaczyć trochę świata. Wyprawy drwalów są szalenie wyczerpujące, ale jaki efekt i cel. Życz e Wam dużo siły i pozdrawiam nie mniej serdecznie:)

odpowiedz

Zostaw komentarz