Krater meteorytowy Barringer

przez Maria

Krater meteorytowy Barringer jest najlepiej zachowanym kraterem uderzeniowym na Ziemi, położonym na pustyni w Arizonie w USA. Ta katastrofa jest ostrzeżeniem, że filmowe proroctwa się urzeczywistniają. Równie dziwaczną atrakcję można zobaczyć tylko na Księżycu.

Meteor, który zabił dinozaury uderzył 65 milionów lat temu, a krater meteorytowy Barringer zaledwie 50 000 lat temu – to mgnienie oka w skali geologicznej! Znany jest również jako Canyon Diablo Crater albo Coon Butte.

Uderzenie spowodowało silne trzęsienie ziemi. Ogromna kula ognia rzucała głazami jak piłeczkami, a ziemia w promieniu 100 kilometrów zrobiła się płaska jak stół.

W tej odludnej krainie kosmonauci Apollo przygotowywali się do lotu na Księżyc – i to wystarczająco mocny powód, żeby poznać to miejsce osobiście. Zapraszam!

Krater meteorytowy Barringer – kilometrowa dziura w ziemi

Krater meteorytowy Barringera film

Ziemia w tym rejonie naprawdę jest płaska, aż trudno sobie wyobrazić, że mamuty i gigantyczne naziemne leniwce miały tu prawdziwy raj. Dookoła szumiał las, a klimat był chłodniejszy i bardziej wilgotny. Dziś po tamtym świecie nie ma śladu – tylko rozległa, sucha równina i bezkresne niebo nad głową.

Wjechaliśmy w 6-kilometrową drogę, która wiodła do krateru. Co jakiś czas pojawiały się tabliczki z informacją – impact 3 miles, 2, 1. Takie odliczanie przyspieszało bicie serca, chociaż uderzenie miało miejsce w epoce lodowcowej. Coś w tym prostym liczeniu wstecz sprawiało, że odległość 50 000 lat nagle stawała się bardzo namacalna.

Bardzo lubię amerykańskie bezdroża. Obojętnie czy drogi wiodą przez czerwone pustynie, lasy kaktusa Saguaro, czy poszarpane klify, to pejzaże są unikalne. Ta trasa nie była wyjątkiem – horyzont ciągnął się w nieskończoność, a cisza wokół przypominała, że jesteśmy naprawdę daleko od cywilizacji.

Około 50 000 lat temu nad Arizoną przemknął pas asteroid. Niewyobrażalna 300 000 tonowa niklowo-żelazna skała oderwała się od tej kosmicznej karawany i z prędkością 12,8 kilometra na sekundę – ponad 46 000 kilometrów na godzinę – runęła w kierunku Ziemi.

Dla porównania, najszybszy myśliwiec świata porusza się około 30 razy wolniej. Gdy meteoryt wdarł się w atmosferę, tarcie zamieniło go w kulę ognia jaśniejszą od słońca, widoczną z setek kilometrów. Cały ten kosmiczny spektakl – od pierwszego błysku na niebie do katastrofalnego uderzenia – trwał zaledwie kilka sekund.

Miała około 50 metrów średnicy – mniej więcej tyle, ile wynosi wysokość 15-piętrowego budynku – a kiedy weszła w ziemską atmosferę, zamieniła się w przepotężny ładunek ognia. Temperatura na jej powierzchni osiągnęła dziesiątki tysięcy stopni Celsjusza.

Eksplozja, która nastąpiła przy uderzeniu, była 150 razy silniejsza niż bomba atomowa, która zniszczyła Hiroszimę. Fala uderzeniowa zmiotła wszystko w promieniu wielu kilometrów, a grzyb ognia i pyłu wzniósł się wysoko ponad horyzont. Wszystkie żywe istoty w pobliżu nie miały najmniejszych szans.

Dramatyczny przebieg zderzenia sprawił, że meteoryt praktycznie wyparował w ułamku sekundy – obiekt ważący 300 000 ton przestał istnieć w mgnieniu oka. Niewyobrażalna energia wybuchu dosłownie rozłożyła go na atomy. Jego największy znaleziony odłamek ważył zaledwie 640 kilogramów – kroplę w morzu w porównaniu do pierwotnej masy skały.

Do dziś na obszarze 260 kilometrów można napotkać rozsiane drobiny niklowo-żelaznego żwiru – milczące świadki kosmicznej katastrofy, która rozegrała się tu 50 000 lat temu.

Krater Meteorytowy Barringer

W jaki sposób krater meteorytowy Barringer oparł się erozji

Krater meteorytowy Barringera 5

Stanęłam na brzegu krateru meteorytowego Barringer, którego średnica ma ponad kilometr. Tylko obiektyw z rybim okiem był w stanie ogarnąć ogrom wyrwy w ziemi o głębokości 170 metrów.

Jest to największy krater meteorytowy w Stanach Zjednoczonych, a także jeden z najlepiej zachowanych na Ziemi. Trudno uwierzyć, że dziura w ziemi przetrwała 50 tysięcy lat. Suchy klimat Arizony sprawił, że procesy geologiczne zachodziły bardzo powoli. Erozji poddały się tylko krawędzie.

Po uderzeniu meteorytu miliony ton piasku i wapnia poderwały się do góry i rozpierzchły się na wiele kilometrów. Kiedy wszystko się uspokoiło, ujawniła się wielka wyrwa w której ulokowało się jezioro.

Kiedy skończyła się epoka lodowcowa, woda wyparowała, a krater zamienił się w coś w rodzaju utwardzonej misy odpornej na erozję.

krater meteorytowy i jego odkrywca Barringer

Krater Meteorytowy Barringer - panorama

PPierwszą osobą, która uznała, że krater powstał w wyniku uderzenia meteorytu był Daniel Barringer, inżynier górnictwa z Filadelfii. Znalazł fragmenty żelaznych odłamków i nabrał przekonania, że pod ziemią muszą się kryć niewyobrażalne ilości żelaza.

Obliczył, że tak wielki krater mógł wyryć meteoryt o masie 10 milionów ton. W 1903 roku kupił krater i zaczął wiercenia. Gdyby odkopał meteoryt tej wielkości, jakiej się spodziewał, to zarobiłby miliard dolarów. Przez lata inwestował coraz więcej – pieniędzy, czasu i reputacji. Środowisko naukowe traktowało go z dystansem, a nawet drwiną. Geolodzy tamtej epoki byli przekonani, że to krater wulkaniczny. Barringer walczył z nimi uparcie, sam przeciwko wszystkim.

Niestety astronom F.R. Moulton dowiódł, że meteoryt miał tylko 300 000 ton, w dodatku energia jaką wytworzył doprowadziła do jego odparowania.

Prace w kopalni zostały wstrzymane. Barringer stracił majątek swój, a także inwestorów. Przybity tym, że zmarnował 27 lat życia, zmarł na atak serca 30 listopada 1929 roku. Odszedł jako człowiek pokonany – choć miał rację.

Dowód na uderzenie meteorytu pojawił się dopiero w 1960 roku, 30 lat po śmierci Barringera. Eugene Merle Shoemaker odnalazł w kraterze rzadkie krzemionki – coesyt i stiszowit – minerały, które mogły powstać tylko pod wpływem ekstremalnego ciśnienia towarzyszącego uderzeniu pozaziemskiego obiektu. Barringer miał rację przez całe życie. Tylko się nie doczekał.

Dowód na uderzenia meteorytu

Krater Meteorytowy Barringer jako atrakcja turystyczna

Krater meteorytowy Barringera 4

Obecnie krater należy do rodziny Barringer i jest prywatnie zarządzany od ponad stu lat. Wstęp kosztuje około 25 dolarów od osoby, ale naprawdę warto – to jedna z tych atrakcji, która nie zawodzi. W Centrum dla Zwiedzających można obejrzeć fascynujące eksponaty i wystawy poświęcone meteorytom, kosmosowi i historii krateru, a także fragmenty meteorytu wydobyte z okolicznych terenów.

Szczególną atrakcją jest interaktywna ekspozycja pokazująca, jak doszło do uderzenia i jakie miało ono skutki dla okolicznego środowiska. Rodzina Barringer dba o to, żeby miejsce pozostało autentyczne – nie znajdziesz tu tandetnych atrakcji, tylko rzetelną i wciągającą wiedzę.

Kosmos i krater meteorytowy Barringer

Krater meteorytowy Barringera 7

W latach 60-tych XX wieku, krater pomógł amerykańskim astronautom przygotować się do lotu na Księżyc. Nierówny teren krateru odpowiadał nierównościom Księżyca, dzięki temu mogli się dobrze przygotować do tego, co ich czekało na srebrnym globie.

Przez teleskopy w punktach widokowych można dostrzec figurkę kosmonauty i zabudowania, które gołym okiem wyglądają jak klocki.

Na dziedzińcu centrum dla zwiedzających stoi kapsuła Apollo – tzw. Boiler Plate 29 – replika używana podczas szkoleń astronautów. To namacalna pamiątka po czasach, gdy to właśnie tutaj, w tym kosmicznym krajobrazie, rodziły się marzenia o podboju Księżyca.

krater meteorytowy winslow
Krater meteorytowy Apollo test capsule

Krater meteorytowy Barringer – za ponad 50 – letnią współpracę – otrzymał na pamiątkę kapsułę kosmiczną Apollo od NASA.

„IMPACT: The Mystery of Meteor Crater”

W centrum dla zwiedzających można obejrzeć film 4D – „IMPACT: The Mystery of Meteor Crater”. Ten film zapamiętam na długo. Za pomocą technologii 4D, czyli grzmotów, potrząsania fotelami, wiatru we włosach, poczułam, że jestem w środku meteorytu.

Reagowaliśmy oboje bardzo emocjonalnie, nie mogłam powstrzymać okrzyków. Zaangażowane było całe ciało, że nie wspomnę o tym co czułam lecąc na łeb na szyję w kierunku Ziemi, jakieś 50 tysięcy lat przed swoim urodzeniem.

Zapaliły się światła, obejrzałam się i zobaczyłam, że na seansie nie byliśmy sami. Za nami była spora grupa dzieci z rodzicami. Nie wydawali się przejęci filmem, nie nadążamy za techniką.

Krater meteorytowy Barringera droga

Najstarszy ślad meteorytu istnieje na Grenlandii. Uderzył trzy miliardy lat temu i ma średnicę około 100 kilometrów.

Uderzenie, od którego wyginęły dinozaury, stworzyło krater Chicxulub w okolicy półwyspu Jukatan w Meksyku. Miał około 180 kilometrów średnicy i był tysiące razy potężniejszy niż uderzenie w Arizonie. Dzięki temu mogliśmy podziwiać przecudne studnie krasowe – cenote.

Ale wróćmy do Arizony – bo ten stan sam w sobie jest jak osobna planeta. Na powierzchni zbliżonej do powierzchni Polski zobaczyć można Park Narodowy Saguaro z największymi kaktusami na świecie, Monument Valley, najbardziej nikczemne miasto Dzikiego Zachodu – Tombstone, a nawet ślady dinozaurów. Zobacz też Secret Antelope Canyon.

Krater Barringera – praktyczne informacje

Krater znajduje się w północnej Arizonie, 12 mil na zachód od Winslow i około 45 minut jazdy od Flagstaff. Leży przy autostradzie I-40, zjazd nr 233. To dobry punkt na trasie jeśli jedziesz z Flagstaff w stronę Sedony lub Grand Canyon.

  • Bilet wstępu: około 25 dolarów od osoby
  • W cenie: wstęp do centrum dla zwiedzających, film 4D, punkty widokowe z teleskopami
  • Godziny otwarcia: 7:00–17:00 (zalecane sprawdzenie aktualnych godzin przed wizytą)
  • Czas zwiedzania: 2–3 godziny w zupełności wystarczają
  • Bilety można kupić na miejscu, rezerwacja z wyprzedzeniem nie jest wymagana
  • Krater jest otwarty cały rok
  • Na miejscu znajduje się również sklep z pamiątkami

Naprawdę warto zrobić wycieczkę do krateru – na pewno dostarczy mocnych wrażeń, podobnie jak cały ten dziki krajobraz.

Warto połączyć z wizytą w Winslow – miasto słynne z piosenki Eagles „Take It Easy” ma na głównym placu instalację upamiętniającą ten hit.

Może Ci się spodobać

2 komentarze

Olga Jawor -

Rzeczywiście, imponujący jest ten krater. Ogromny. A człowiek przy nim malusieńki jak mrówka. Niesamowite, że można go zwiedzać, oglądać z bliska. Przenieść sie w czasie. I znowu przepiekne zdjecia pokazujesz. Podziwiam i oglądam z zapartym tchem. Świat jest przepiękny i wciąż zaskakujacy. Jest co zwiedzać, zauważać, podziwiać i uwieczniać. Zarówno blisko jak i daleko.
Marylko! Pozdrawiam Cię serdecznie o mglistym poranku!:-))

odpowiedz
Maria -

To taka inna odsłona Arizony, która tez zaskakuje. Znowu widać chmurę i deszcz w oddali, nigdy wcześniej nie widziałam takich zjawisk niemal codziennie. Tęcza się pojawiła. Sam krater jest niesamowity, a jeszcze bardziej niesamowite dla mnie było to, że meteor uderzył 50 tysięcy lat i ja na to patrzę. Ten odkrywca w przeliczeniu na współczesne petrodolary utopił aż 7 milionów szukając żelaznej bryły. Za to jego potomkowie mają się dobrze dzięki temu. Coś takiego jest w prywatnych rękach. Na platformę do krateru wychodzi się z super nowoczesnego budynku, oczywiście nie wolno schodzić na dół. Jeszcze lepiej bawiliśmy się u Navajo, kiedy pokazywali nam ślady dinozaurów. Uściski Olu, pozdrawiam ciepło:)

odpowiedz

Zostaw komentarz